Agnieszka Gołębiowska: Chcę zmian, ale bez rewolucji

Agnieszka Gołębiowska - pochodzę z rodziny zaangażowanej w życie naszej społeczności od 100 lat, jestem mężatką od 16 lat i mamą 14 letniej Konstancji, mieszkam w Cierpicach os. Kąkol, fot. nadesłane

– Chciałbym „otworzyć” urząd dla mieszkańców. Poprawa komunikacji między urzędem a mieszkańcami jest jednym z moich głównych postulatów wyborczych – mówi Agnieszka Gołębiowska, kandydatka na urząd wójta gminy Wielka Nieszawka.

Jednym z tematów, który przewija się w kampanii wyborczej w gminie Wielka Nieszawka, jest transport publiczny. Jak to według pani powinno funkcjonować?

– Transport publiczny to jeden z moich priorytetów. Chciałabym, żebyśmy zastanowili się nad siatką połączeń i zwarli umowę z przewoźnikiem dotując połączenia, które w ten sposób stały by się tańsze. Mieszkańcy, których licznie odwiedzam podczas kampanii wyborczej, zapowiadają, że korzystaliby częściej z takiego transportu, gdyby bilety były kosztowały mniej.

Bierze pani pod uwagę podpisanie umowy z Miejskim Zakładem Komunikacji w Toruniu?

– Na pewno byłoby to dobre rozwiązanie. Prawo daje nam możliwość rozpoczęcia negocjacji z toruńskim MZK. Mieszkańcy oczekują bowiem bezpiecznego i pewnego transportu. A MZK taką markę ma. Komunikacja gminna powinna zostać podzielona na dwie części. Jedna z linii mogłaby kursować między Toruniem a Olendrem. Przy Olendrze mógłby powstać węzeł przesiadkowy i tam dowożeni byliby pasażerowie z innych części gminy. Można się zastanowić także nad puszczeniem autobusu bezpośrednio przez drogę krajową nr 10 w kierunku Kąkola.

Jaki ma pani pomysł na transport publiczny już wewnątrz gminy?

– Na początku powinna powstać siatka połączeń. Kolejnym krokiem mogłoby być powołanie własnego gminnego przewoźnika, który by realizował taki transport na terenie całej gminy. Musimy jednak zdobyć pewne doświadczenie w tym zakresie. Połączenia wewnątrz gminy mogłoby obsługiwać mniejsze autobusy np. do 24 pasażerów.

W kampanii wyborczej przewija się także temat transportu kolejowego. Jak sprawić, żeby był bardziej dostępny dla mieszkańców gminy Wielka Nieszawka?

Przystanek Cierpice – Kąkol powstał w wyniku realizacji projektu BiT-City, którego byłam koordynatorem. Zaprojektowany i wybudowany wspólnie z partnerami z Bydgoszczy – podobnie wygląda np przystanek Bydgoszcz Leśna. Jednak po jego wybudowaniu organizator transportu kolejowego ograniczył zatrzymania pociągów na starej stacji Cierpice a do jego ponownego uruchomienia wystarczy również tylko (aż) decyzja o ponownym przywróceniu zatrzymań. Uzyskanie zmiany stanowiska organu nie będzie łatwe, gdyż ruch kolejowy rządzi się sowimi prawami. Optymalnym rozwiązaniem byłoby wybudowanie nowego przystanku w pobliżu szkoły w Cierpicach. Ale jest to koszt około 10 mln zł oraz wiąże się z długim procesem uzgodnień np. z PKP PLK S.A i koniecznością pozyskania środków zewnętrznych. Poza planami związanymi z przystankami zamierzam poprawić skomunikowanie nowego przystanku Cierpice – Kąkol poprzez budowę nowych połączeń drogowych Cierpice – Kąkol (z pomięciem DK nr 10) oraz Kąkol – Rojewo a przede wszystkim stworzyć wewnątrz gminą siatkę połączeń autobusowych aby ułatwić wszystkim dostęp do kolei.

Jednym z pani pomysłów jest wymiana systemów ogrzewania na szeroką skalę?

– Jednym z takich wyzwań jest wymiana systemów ogrzewania w budynkach mieszkalnych. W tym przypadku możemy wspierać mieszkańców w ubieganiu się o dofinansowanie w ramach rządowego programu Czyste Powietrze. Jednym z moich pomysłów jest utworzenie punktu informacyjnego w urzędzie gminy, który będzie pomagać przy wypełnianiu wniosków aplikacyjnych. Żeby uprościć maksymalnie całą procedurę. Jeżeli nie uda nam się pozyskać pieniędzy z tego źródła, chciałabym planować każdego roku w budżecie gminy kwotę na wymianę systemów ogrzewania.

A co z budową drogi ekspresowej S10? Jak tę inwestycję może wykorzystać gmina?

– To również będzie duże wyzwanie dla naszej gminy. Nie jest to nasze zadanie, ale przebieg tej drogi będzie mieć kolosalny wpływ na to, w jaki sposób będziemy mogli tutaj spokojnie żyć. S10 będzie przebiegać w granicach naszej gminy i być może powstanie jeszcze jeden węzeł – oprócz „Nieszawki” – węzeł „Cierpice”. Gmina powinna trzymać rękę na pulsie i śledzić tę inwestycję na każdym kroku. Chodzi m.in. o lokalizację węzła, dróg dojazdowych czy estakad i ich włączenie w układ komunikacyjny gminy.

Krajobraz gminy może też zmienić budowa mostu zachodniego w Toruniu.

– 50 proc. dróg dojazdowych do mostu będzie zlokalizowana na terenie gminy. Realizacja tej inwestycji będzie wymagała ścisłej współpracy między gminą a miastem. Z naszego punktu widzenia budowa tego mostu usprawniłaby połączenia komunikacyjne z Toruniem, ale nie jest to nasze podstawowe wyzwanie. Wyzwaniem jest aktualnie poszerzenie na całym odcinku drogi wojewódzkiej nr 273, która przebiega przez Małą i Wielką Nieszawkę. Warto też zastanowić się nad zmianą jej przebiegu. Po wybudowaniu drogi ekspresowa S10, w nowym śladzie, ruch z drogi wojewódzkiej nr 273 można by przełożyć na aktualną drogę krajową nr 10, a z obecnej wojewódzkiej zrobić drogę lokalną.

Postuluje pani również przeorganizowanie urzędu gminy. Po co chce to pani zrobić?

– Chciałbym „otworzyć” urząd dla mieszkańców. Niektóre rozwiązania można wprowadzić od ręki: wydłużyć czasu pracy urzędu, uruchomić płatności kartą, założyć indywidualne konta bankowe dla mieszkańców, stronę facebookową gminy, systemu informowania mieszkańców o nagłych wypadkach, ostrzeżeniach meteorologicznych, wyłączeniach prądu, ważnych terminach.

W tej chwili widzi pani problem w komunikacji między urzędem a mieszkańcami?

– Może nie w 100 proc.. Poprawa komunikacji między urzędem a mieszkańcami jest jednym z moich głównych postulatów wyborczych. Z mojego punktu widzenia osoby, która pracowała w urzędzie marszałkowskim i w urzędzie miasta w Toruniu – w urzędzie gminy jestem od półtora roku – uważam, że te elementy wymagają nadrobienia. One nie tyle usprawnią pracę urzędu, ale pozwolą ludziom nas lepiej postrzegać. Chciałbym, żeby do mieszkańców gminy trafiało więcej informacji o tym, co dzieje się w gminie. Żeby każdy wiedział, że tego dnia i o tej godzinie odbywają się np. konsultacje społeczne.

Gmina Wielka Nieszawka jest rozciągnięta wzdłuż Wisły, torów kolejowych i drogi ekspresowej S10. Jak scalić ten obszar? Jak zintegrować mieszkańców gminy?

– Uważam, że powinno być w gminie więcej miejsc integracji mieszkańców. Gmina faktycznie jest dość długa i rozciągnięta. Nie ma typowego centrum. Zależałoby mi, żeby część terenu przed Olendrem i miejsce, gdzie ma być zlokalizowany nowy urząd gminy połączył quasi-deptak. Bowiem na tym odcinku ścieżka rowerowa będzie ciągiem pieszo-rowerowym, wyremontuje też dotychczasowy chodnik. Po to, żeby ludzie mogli się sprawnie poruszać między tymi punktami i żeby można było wygospodarować przestrzeń dla mieszkańców przed Olendrem i nowym urzędem gminy.

Jakie ma pani marzenia związane z gminą? O czym pani marzy jako mieszkanki?

– Chciałabym, żebyśmy korzystając z naszej dogodnej lokalizacji, przy Puszczy Bydgoskiej, mieli możliwość oddychania świeżym powietrzem o każdej porze roku i korzystania z bezpłatnego transportu publicznego, który by nas dowoził w wiele miejsc bez konieczności korzystania ciągle z samochodu. To jest coś, co widziałam za granicą, prowadząc projekty międzynarodowe. Myślę, że to jest możliwe. Marzy mi się, żeby nasze organizacje pozarządowe były silniejsze i mogły realizować same projekty unijne, bo możliwości finansowych na różnego rodzaju zadań miękkich jest coraz więcej.

A jak budować więź u nowych mieszkańców, żeby np. nie wozili dzieci do Torunia na zajęcia pozalekcyjne, żeby czuli się w gminie jak u siebie?

– Niektórzy nowi mieszkańcy traktują gminę Wielka Nieszawka trochę jak sypialnię. Chciałbym to zmienić. Powinniśmy przygotowywać więcej inicjatyw skierowanych np. do dzieci, młodzieży czy rodzin – po to, żeby bardziej angażować w życie gminy. Warto też opracować osobną ofertę dla seniorów, których będzie coraz więcej w gminie. Wszystko po to, żeby wszyscy dobrze czuli się w naszej gminie.

A co z nowymi inwestycjami? Czy są tereny pod inwestycje? Jaki ma pani pomysł na rozwój przedsiębiorczości w gminie Wielka Nieszawka?

– Terenów nie jest już zbyt wiele. Są grunty przy poligonie, które możemy wykorzystać pod dużego inwestora. Na terenie Cierpic, Małej i Wielkiej Nieszawki , Brzozy zależałoby mi na tworzeniu i rozwoju małych przedsiębiorstw, które już są albo na utworzeniu nowych. Dla młodych osób chciałabym utworzyć inkubator przedsiębiorczości, który wspierałby przedsiębiorców przez pewien okres.

Co dalej z Olendrem? Myśli pani, że ten kompleks warto by rozbudować?

– Myślę, że rozbudowa Olendra w kolejnych latach jest potrzebna. Obecna formuła niebawem się wyczerpie. Żeby w dalszym ciągu przyciągać klientów, trzeba będzie pomyśleć nad rozbudową części hotelowej i części zewnętrznej. Obok kompleksu mógłby powstać np. wodny plac zabaw, żeby w okresie letnim pojawiła się dodatkowa oferta.

W jaki sposób można przyciągnąć większą liczbę turystów do gminy?

– Można by ich przyciągnąć, np. budując ścieżkę rowerową przez całą Nieszawkę, która usprawni dojazd do gminy z Torunia. Warto się zastanowić, czy nie warto byłoby ją poprowadzić wzdłuż wału przeciwpowodziowego. W ten sposób łatwiej byłoby dojechać np. do Olenderskiego Parku Etnograficznego. To dla turystów jednego dnia . Dla reszty to Olender oraz lepsza organizacja promocji gminy np. poprzez przygotowanie jednej dużej imprezy. Kolejnym pomysłem jest przystań nad Wisłą, która mogłaby stać się elementem projektu przygotowywanego przez marszałka województwa.

„Zainwestujmy w naszą przyszłość” – z takim hasłem startuje pani w wyborach na wójta gminy. Jest pani nastawiona przede wszystkim na inwestycje w gminie?

– Tak. To dla mnie priorytet. W mojej dalszej pracy na rzecz gminy chciałabym wykorzystać 20-letnie doświadczenie w pozyskiwaniu funduszy unijnych. Chcę, żeby jak najwięcej inwestycji i projektów miękkich, które będziemy prowadzić, było dofinansowywanych z pieniędzy z zewnątrz, żeby jak najmniej obciążać budżet gminy. Chciałbym podkreślić, że nasza gmina jest w dobrej kondycji finansowej i jest dobrze postrzegana przez mieszkańców i osoby z zewnątrz zależy mi na tym aby ten wizerunek dalej był dobry. Chcę zmian, ale bez rewolucji – zależy mi na kontynuacji.

Artykuł sponsorowany. Sfinansowano ze środków KWW Agnieszka Gołębiowska