Artur Szpilka: Zimnoch akurat mi zwisa i powiewa. Nie uważam go za normalnego człowieka

O przygotowaniach do kolejnych starć, nienawiści do wrogów, obnażaniu prywatności, z polskim bokserem, zdobywcą pasów WBC Silver Youth oraz WBC Baltic wagi ciężkiej, byłym chuliganem, Arturem Szpilką, rozmawia Marcin Tokarz.Jak oceniasz pobyt na obozie przygotowawczym w Zakopanem?
Wysiłek, jaki włożyłem w trening odbyty w naszych pięknych, polskich górach był swego rodzaju przetarciem przed walką z Mollo. Cała masa wytrzymałościowych ćwiczeń, w tym wspinaczka po szczytach Tatr dały w kość i o to nam właśnie chodziło. To był zdecydowanie najlepszy obóz przygotowawczy, na jaki pojechałem. Nie mogę się doczekać, by spojrzeć raz jeszcze w oczy Mollo, gdy już staniemy w ringu.

Na swoim koncie masz czternaście wygranych walk. Czy wynik pojedynku z Kubą Wojewódzkim, również można przypisać na twoją korzyść?
Kuba to inteligentny facet. Wiedział, jak się zachować. Rozmowa przebiegła w miłej atmosferze. Zadawał stonowane pytania. Nie rozdrażnił mnie, choć przed spotkaniem z nim, zastanawiałem się, czy zachowa się w porządku. Koniec końców wyszło całkiem nieźle. Bez oporów mogłem uścisnąć dłoń Kuby na pożegnanie.

Przeglądając Internet można odnieść wrażenie, że nie kryjesz się z prywatnym życiem. Nie boisz się, że któregoś dnia zaszkodzi to twojej karierze?
Nie, ani trochę. Jestem odporny na tę całą otoczkę medialną wokół mojej osoby. Publikuje to, co mi się podoba, co mnie prywatnie cieszy. Jeśli ktoś ma z tym problem to zapraszam go na ring (śmiech). Nie mam problemów z oddzieleniem tego szumu od mojego życia prywatnego i zawsze tak będzie.

Nie irytują cię złośliwe komentarze zamieszczane pod filmami zdjęciami?
Szkoda czasu, żeby odpowiadać na te wszystkie komentarze. Owszem, czasem nie wytrzymam i odpiszę palantowi, ale na dłuższą metę nie ma to sensu, więc odpuszczam. Wrzucam do sieci to, co mi się podoba. Nie mam czego się wstydzić. Jestem dumny z tego, co posiadam.

Czego żałujesz bardziej: przedwcześnie zakończonej walki z Bidenką, czy tego, że walka z Zimnochem nie doszła do skutku?
Zimnoch akurat mi zwisa i powiewa, ale walka z nim na pewno się odbędzie. Co do mojej potyczki z Bidenką, spodziewałem się dłużej trwającej rywalizacji. Zwyciężyłem, choć nie wykorzystałem w pełni swojego przygotowania. Szkoda, że tylu wiernych kibiców, którzy przyszli mnie wspierać, musiało się rozczarować. Ja również jestem zawiedziony. Na szczęście wielkimi krokami zbliża się rewanż z Mollo. Mam nadzieję, że będzie mi dane pokazać publiczności kawał dobrego boksu.

Podczas jednej z konferencji między tobą a Zimnochem doszło do przepychanki. Czy, gdyby na jego miejscu był któryś z braci Kliczko zareagowałbyś tak samo?
To dwie inne postacie. Kliczko nigdy nie będzie Zimnochem i na odwrót. My z Zimnochem mamy osobiste porachunki. Nie uważam go za normalnego człowieka. Na ringu dostanie, na co zasługuje.

Ostatnia walka z Mollo była wyzwaniem. Jak wygląda twoje nastawienie do rewanżu?
Nastawiam się na wojnę. Obaj wiemy, jakie błędy popełniliśmy. Tak samo jak ja, rywal będzie starał się je zniwelować. Znamy teraz swoje słabe punkty. Na pewno można spodziewać się ciekawej walki. Dam z siebie wszystko i pokażę raz jeszcze, że jestem lepszy.

Przed karierą bokserską brałeś udział w walkach ulicznych po stronie kibiców Wisły Kraków. Czy gdyby przyszło ci zmierzyć się na ringu z zdeklarowanym kibicem Cracovii, wpłynęłoby to na twoje podejście do rywala?
To przeszłość. Zawsze będę starał się identyfikować z Wisłą Kraków, ale nigdy nie będzie miało to wpływu na mój styl walki w ringu, czy stosunek do przeciwnika. Tak wyglądały moje pierwsze starcia. Dały początek moim umiejętnościom bokserskim. Nigdy nie zapomnę tego czasu. Ukształtował mój charakter. Jest częścią mojej historii.

Co Artur Szpilka myśli, gdy słyszy słowo „Polska”?
To moja ojczyzna, do której nigdy nie odwrócę się plecami. Tu jest mój dom, moi bliscy. Cieszę się, że mogę reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej, udowadniać, że my Polacy zawsze dążymy do zwycięstwa. Zawsze będę lojalny wobec Polski. To cecha, której nauczyła mnie ulica.