Bełkotał Słowo Boże

Parafianie nie mogli uwierzyć w to, co widzą. Duszpasterz zataczał się przy ołtarzu i omal nie uderzył głową w mszał. Spóźnił się na mszę pół godziny i był wyraźnie niedysponowany.

Ksiądz Jan Pestka, proboszcz w parafii w Papowie Toruńskim, wzbudzał kontrowersje od dawna. Część wiernych jeździła na msze święte do Torunia omijając rodzimą świątynie. Tym razem czara goryczy się przelała. Miał sprawować eucharystię kompletnie pijany. Reakcja kurii była natychmiastowa.

Wszystko działo się w środku tygodnia. Zwykła, popołudniowa msza święta.

– Ksiądz zataczał się, mówił niewyraźnym głosem i mamrotał – relacjonuje jeden z mieszkańców Papowa Toruńskiego, który chce zachować anonimowość. – Ktoś z będących na mszy zadzwonił do dziekanatu w Chełmży.

Rzadko się zdarza, żeby reakcja zwierzchników kościelnych była tak szybka. Chociaż parafianie twierdzą, że problem z alkoholem, który ma proboszcz, był tajemnicą poliszynela. A pieczę nad parafią w Papowie sprawował on 28 lat. Tym razem działanie było natychmiastowe.

– To miała być msza zbiorowa w kilku intencjach, jakie często są u nas odprawiane – mówi Henryk Stanisławski, były sołtys, który uczestniczył w osławionej już na całą okolicę mszy świętej. – Pewnie ktoś z rodzin, które ją zamówiły, nie wytrzymał i zadzwonił do przełożonych księdza. Dziekan z Chełmży bardzo szybko pojawił się w naszej świątyni. Kazał opuścić naszemu księdzu kościół i sam odprawił od początku mszę świętą w jednej z zamówionych intencji.

Mieszkaniec Papowa nie zaprzecza, że ich proboszcz zachowywał się w kościele dziwnie. Nie chce jednak sprawy roztrząsać.

– Co było to by było – mówi. – Już kiedyś był konflikt o zachowanie księdza podczas lekcji religii w szkole. Część osób od tej pory do naszego kościoła nie przychodziła. Może teraz, gdy zmienił się proboszcz, będzie inaczej?

Sprawa oskarżeń o bicie uczniów podczas katechezy była głośna wiele lat temu. Pisał o niej na łamach lokalnych mediów Jacek Kiełpiński. Poszkodowani parafianie nie doczekali się wtedy stosownej, ich zdaniem, reakcji kurii. Chociaż księdza odsunięto od nauki w szkole.

Teraz po wizycie dziekana z Chełmży reakcja zwierzchnictwa kościelnego była natychmiastowa. W Papowie jest już nowy proboszcz.

– W niedzielę odczytano nam list od biskupa toruńskiego – mówi Janusz Gorzkowski, sołtys miejscowości. – Wynikało z niego, że nasz ksiądz ma problemy ze zdrowiem i musi przejść leczenie. Dlatego nie ma go z nami. O jego przyszłości nic nam nie wiadomo. Mam nadzieję, że pozostawił tutaj wiele dobrych wspomnień. Przecież był z nami przez blisko 30 lat.

Kuria biskupia w podobnym tonie komentuje całą sprawę.

– Nie mam zwyczaju zabierać głosu w sprawach personalnych – mówi na początku naszej rozmowy ks. Andrzej Nowicki, kanclerz toruńskiej kurii. – Mogę potwierdzić, że ksiądz Pestka ma problemy ze zdrowiem. Takie było też zgłoszenie mieszkańców. Żeby ktoś go odsuwał od sprawowania mszy świętej, albo coś zdrożnego działoby się w samym kościele, nic nie słyszałem. Traktowałbym to jako fantastykę. Dziekan z Chełmży spotkał się z proboszczem przy kościele lub w zakrystii. Dokładnie nie wypytywałem.

Sprawa wydaje się na tym etapie zamknięta. Chociaż mieszkaniec zgłaszający nam całą sytuację ma wątpliwości, czy zostanie doprowadzona do końca.

– Proszę o sprawdzenie i monitorowanie konsekwencji wobec proboszcza – pisze w liście do redakcji. – Nie raz już ludzie zgłaszali do kurii nieprawidłowe zachowania tego księdza i nie wyciągnięto wobec niego żadnych konsekwencji.