Bez wodza ani rusz [felieton]

Przemysław Termiński, Senator RP (fot. Łukasz Piecyk)

Prezes Kaczyński okazał się z krwi i kości człowiekiem, bo ludzka przypadłość wymusiła pobyt w szpitalu. Nie mam zamiaru pokpiwać z tego względu. Nikomu nie życzę choroby i cierpienia. Jednak sam fakt zejścia Kaczyńskiego z politycznej sceny jest ciekawym zjawiskiem, które warto poobserwować z uwagą.

Sporo się mówi o pielgrzymkach ministrów i polityków PiS do szpitala, w którym kolano leczy Kaczyński. Media donoszą o superśrodkach zaradczych, które mają odseparować wodza PiS od świata ludzi zwykłych. Tak na marginesie, to warto znajdować się blisko prezesa, przynajmniej wiadomo, że jest się bezpiecznym – kryją go setki tajnych ochroniarzy i Bóg wie, kto jeszcze.

Pielgrzymki polityków partii rządzącej to dla mnie żadne zdziwienie. Ktoś, kto budował ugrupowanie wokół siebie i ciął wszystkich co bardziej ambitnych, nie będzie chciał na czas swojej nieobecności przekazać lejców władzy komuś innemu. Kaczyński świadomie zbudował sobie partię jednorazówkę – do użycia tylko jeden raz i tylko przez niego. On sam i wszyscy tam w środku tego tygla wiedzą doskonale, że jak zabraknie Jarosława (na krócej lub dłużej), to zaczną się problemy. Pierwszy padnie system zarządzania. Wodzowski styl prowadzi wszystkie sznurki dowodzenia w dłonie jednego człowieka. Gdy go zabraknie, rozpęta się wojna, wielka wojna o te sznurki. Rzucą się do gardeł pojedynczy politycy PiS, grupki oraz koteryjki. Wojnie tej wtórować będzie jazgot prawicowych mediów, które już teraz prezentują interesy poszczególnych koterii, od czasu do czasu wszczynając małe potyczki wewnątrz obozu władzy.

Problem potencjalnego spadkobiercy władzy Kaczyńskiego będzie podwójny. Z walki, którą stoczy z innymi, wyjdzie bardzo poobijany i osłabiony. Nie będzie mógł liczyć na wszystkie frakcje w obozie Zjednoczonej Prawicy. Drugim problemem sukcesora będzie brak charyzmy prezesa i jego przeszłości, która jest wpisana w mit założycielski PiS. To także utrudni mu rządzenie partią.

Kto wie, co przyniesie przyszłość, ale nie widać na horyzoncie zmiany myślenia wodza Kaczyńskiego nad zmianą sposobu zarządzania swoją partią.