Bitwa o linię 209

Na mapach siatki polskich połączeń kolejowych linia 209, z Chełmży do Kowalewa, oznaczona jest jako czynna. W rzeczywistości tory zarosły tam krzakami, brakuje szyn.

– Albo coś jest czynne, albo jest nieczynne. To podstawy logiki – tak wójt gminy Chełmża Jacek Czarnecki tłumaczy genezę tego niezwykłego sporu. – Od lat obserwowaliśmy w gminie marnowanie wspólnego majątku, jakim jest linia kolejowa. W kierunku Kowalewa mamy ponad siedem kilometrów torów. Sam przed laty tamtędy jeździłem. Po drodze dworzec w Mirakowie. Dziś w ruinie, tak jak i inne budynki kolejowe na tej trasie. Wszystko umarło. A mi jakiś wiceminister pokazuje paluchem, że linia czynna, bo tak mu na mapie ściennej zaznaczyli!

Incydent dość istotny, bo to wówczas właśnie wójta zalała przysłowiowa krew i postanowił zagrać z kolejami o najwyższą stawkę.

– Wkurzył mnie. To było jeszcze za czasów PO… O, 5 lipca 2015 byłem w sprawie uporządkowania tej linii w ministerstwie transportu – wspomina, przeglądając kalendarz. – Próbowano mi udowodnić, że prawdy nie ma, jest tylko jej karykatura na papierze.

Gmina od dawna, widząc co się z linią 209 dzieje (ktoś ukradł tory bliżej Kowalewa, potem znikać zaczęły budki dróżników), apelowała do oddziału Polskich Linii Kolejowych w Bydgoszczy o zajęcie się sprawą. A dokładnie, o uporządkowanie terenu. Ostatecznie wójt w trakcie jednej z rozmów w PLK zagroził naliczeniem podatku od nieruchomości, jaką jest nieużytkowany kolejowo od blisko 20 lat wąski pas ziemi z torowiskiem.

– Nie wzięto tego poważnie. Poczułem, że nasza gmina jest traktowana jak jakiś mały żuczek, który nie ma co fikać do dużego misia – wspomina. – Ale ja naprawdę zapowiadałem to, co w tej chwili robimy.

Przepisy w Polsce są takie, że za teren pod zlikwidowanymi liniami Polskie Linie Kolejowe płacą podatek od nieruchomości. By tego unikać, PLK określa nieużywane linie jako pozostające w gotowości do udostępnienia. Tak właśnie potraktowano linię 209. Ona, rzekomo, jest cały czas w gotowości!

Być może stąd pojawiła się w okolicy plotka, że linia 209 ma mieć ogromne znaczenie w przypadku godziny W. Gdy z powodu bombardowania padnie Toruń, transporty kolejowe z Bydgoszczy ruszą w kierunku Kowalewa linią 209… Tak, być może, myślano w latach 60. tamtego wieku.

– Dziś jest to niemożliwe po pierwsze z jednego powodu. Nie ma torów – podsumowuje wójt Czarnecki. – Myślałem, że znowu ukradli, tym razem na naszym terenie, więc zadzwoniłem do PLK. A tam mówią, że to oni je zabrali. Zostały przełożone na modernizowaną linię do Grudziądza.

Znowu pojawiły się plotki. Skoro naszą linię 209 otwierano w 1885 roku, to czyżby XIX-wiecznych szyn użyto do modernizacji linii w XXI wieku? Także o to spytaliśmy rzecznika prasowego PLK w Warszawie. Uchylił się od wszystkich szczegółowych odpowiedzi.

Ostatecznie gmina naliczyła 391 072 zł podatku od nieruchomości. Tyle wychodziło z pięciu ostatnich lat, a za ten okres podatek można naliczyć. By wesprzeć swe żądanie wobec PLK, gmina wynajęła grupę ekspertów z zakresu kolejnictwa, która wydała opinię dotyczącą stanu linii kolejowej 209. Wnioski są jasne, jednoznaczne i miażdżące dla kolei. Uznano za pewnik, że od lat brakuje na tej linii torowiska, jego odtworzenie to długi proces, wymagający badań, obliczeń, projektu, wyłonienia wykonawcy itd. Dlatego eksperci z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR uznali, że: „Konieczność wykonania działań odbudowy zniszczonej nawierzchni drogi kolejowej eliminuje będące w takim stanie linie kolejowe lub odcinki z katalogu budowli, które pozostają w gotowości do udostępnienia w każdym czasie”.

– Koniec. Kropka – podsumowuje wójt. – A szkoda wielka, że sami kolejarze zniszczyli linię na naszym odcinku, bo pojawiła się świetna inicjatywa uruchomienia tu drezyn dowożących w sezonie nad jezioro. Społecznicy z pasją się za to brali, dzięki nim torowisko by żyło i PLK mogłyby mówić, że „linia jest w gotowości”. A tak… nie mamy o czym mówić.

Na długą listę pytań dotyczących tej sprawy otrzymaliśmy lakoniczną odpowiedź od Karola Jakubowskiego z zespołu prasowego PKP PLK S.A (pisownia oryginalna): „PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. nie planują likwidacji linii kolejowej na odcinku między Chełmżą a Kowalewem. W przypadku wyrażenia zainteresowania przez przewoźnika uruchomienia ruchu na tej linii, jesteśmy przygotowaniu do umożliwienia dobrych i sprawnych połączeń”.

– Obawiam się, że pan rzecznik jest nieco odrealniony i swą wiedzę czerpie z mapy, na której sieć linii kolejowych w Polsce kwitnie – komentuje wójt. – Dopominając się tego podatku, jesteśmy przygotowani na potyczkę w Samorządowym Kolegium Odwoławczym, mamy argumenty i wsparcie ekspertów. Jak nam się uda, to przetrzemy szlak, bo takich zaniedbanych, rozkradzionych linii – uznawanych przez PLK za gotowe do użytku, by podatków gminom nie płacić – jest w Polsce wiele.