Bitwa Warszawska [felieton]

Przemysław Termiński, Senator RP (Fot. Łukasz Piecyk)

Bitwa Warszawska z sierpnia 1920 r. przeważyła szalę zwycięstwa na stronę odradzającego się państwa polskiego. Zatrzymała pochód bolszewików dalej na Zachód i dała jeden z wielu pięknych fundamentów, na którym budujemy naszą współczesną tożsamość.

Za dokładnie rok – prawdopodobnie w listopadzie 2018 r. – zostaną rozpisane wybory samorządowe. Warszawa stanie się – w zasadzie już się stała – areną bitwy. Na pewno nie tak znaczącej jak ta z 1920 r. Jej wynik będzie jednak symboliczny, a zwycięzcy będą mogli odtrąbić sukces, bo oto doprowadzili do wygranej w „perle korony” Polski samorządnej.

Zaznaczę od razu, że z uwagi na znajomość historii nie zamierzam doszukiwać się analogii między ówczesnymi bolszewikami i polskimi obrońcami a dzisiejszymi kandydatami i partiami politycznymi.

Co jest jednak wspólne, to pewna symbolika oraz waga rozstrzygnięcia wyborów na fotel prezydenta stolicy. Narracji dla tej bitwy samorządowej jest sporo. Jedni chcą oczyszczenia Warszawy z układu, drudzy niedopuszczenia do utraty pozytywnych i rozwojowych działań podejmowanych od kilkunastu z okładem lat.

Nie da się ukryć, że chociażby w kwestii procesu tzw. reprywatyzacji zadziało się wiele złego i z tym należy się jak najszybciej uporać. Druga strona medalu to niebywały rozmach inwestycyjny Warszawy. Drogi, metro, unowocześnianie przestrzeni publicznej, tak żeby była przyjazna, i dziesiątki innych działań stanowią przykład dobrego zarządzania. To należałoby kontynuować.

Oczywiście nie będę nawet kadził, że najbliższy memu sercu, choć bardziej mojemu rozumowi, jest Rafał Trzaskowski. Gość młody, ale z pasją i doświadczeniem. Rozpierany przez energię i ambicję. Widzę, że ma koncept na siebie i Warszawę, „czuje” ludzi, social media totalnie opanował. Choć czasu do najważniejszego rozstrzygnięcia jest sporo, to na pewno pierwsze – małe – już wygrał. Mimo niewygodnej politycznie sytuacji w łonie tzw. opozycji i totalnego ostrzału ze strony PiS-u utrzymał się na nogach i nie traci rezonu. Tylko tak dalej.