Budować dobry klimat współpracy

O piętnastoleciu istnienia powiatów, zadaniach realizowanych w ostatniej kadencji i planach na przyszłość z Mirosławem Graczykiem, starostą toruńskim, rozmawia Tomasz Więcławski

Powiaty obchodzą w tym roku piętnastolecie istnienia. Pracuje pan w samorządzie terytorialnym od wielu lat. Jaki jest bilans jednostki organizacyjnej, którą kieruje pan od dwóch kadencji?

1 stycznia 1999 roku powiaty przejęły część zadań pozostających dotąd w gestii administracji rządowej. Mam tu na myśli szkolnictwo ponadgimnazjalne, pomoc społeczną (domy pomocy społecznej i domy dziecka), a także opiekę zdrowotną. Dzięki reformie i przekazaniu odpowiedzialności za te zadania w ręce samorządu lokalnego standard usług w tych sferach podniósł się znacząco. Jednym z przykładów jest Szpital Powiatowy w Chełmży, który po zainicjowanych przez powiat przekształceniach własnościowych przeszedł niewyobrażalne zmiany. To trudna misja – nie wszystkie powiaty prowadzą szpitale. My zarządzamy placówką w Chełmży i jestem przekonany, że gdyby nie powiat toruński, to dziś na mapie polskich szpitali by jej nie było, a mieszkańcy z każdym problemem musieliby dojeżdżać do Torunia.

Mowa o twardych instrumentach polityki, ale są również miękkie.

Oczywiście, że tak. Bardzo ważna jest dla mnie kwestia obsługi mieszkańców, którzy są naszym pracodawcą. Muszą mieć poczucie, że urząd jest przyjazny i wszystko można w nim bez kłopotów załatwić. Różne wydziały Starostwa były kiedyś rozproszone w wielu miejscach – dziś wszystkie sprawy można załatwić w jednym budynku i są wymierne efekty takiego stanu rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że zawiłości postępowania administracyjnego powodują, iż niezadowolenie mieszkańców skupia się – często niezasłużenie – na nas. Rolą urzędu jest wówczas rzetelne informowanie o tym, co jest czyją kompetencją i jakie są możliwe wyjścia z sytuacji, w której znalazł się nasz klient.

Przejdźmy do konkretnych działań realizowanych w trakcie ostatniej kadencji. Które zadanie wskazałby pan jako priorytetowe?

Nie chciałbym wymieniać konkretnego zadania inwestycyjnego. Ważniejsze od tego jest dla mnie zbudowanie odpowiedniego klimatu i relacji z partnerami. Niezwykle istotna jest sprawna załoga, które wie, czego chce i jest zmotywowana do pracy. Wypracowaliśmy także dobre relacje na linii starosta-zarząd czy rada-starosta. Po trzecie, staramy się budować możliwie najlepsze kontakty z samorządami gminnymi, władzami sąsiedniego miasta Torunia oraz województwa. Bez zbudowania takiego klimatu nie da się zrealizować żadnego poważnego zadania – razem można zrobić zdecydowanie więcej.

Przykładem takiego projektu może być koncepcja budowy ścieżek rowerowych. Ta inwestycja wymuszała przejęcie roli lidera i kooperacji wielu podmiotów.

To doskonały przykład. Jest to największe i najdroższe zadanie, które realizujemy – jego koszt przekracza 25 milionów złotych. Każdy z trzech etapów realizujemy we współpracy ze wszystkimi władzami istniejącymi w naszym najbliższym otoczeniu. Jak się realizuje tego typu inwestycję? Proszę sobie wyobrazić próbę ocieplenia domu, którym mieszka kilka rodzin, a każda ma odrębne prawo własności. To niezwykle trudne – każda ze stron ma przecież swoje interesy. Nie ma partnerstwa bez współpracy, zrozumienia, podziału ról i wyodrębnienia lidera. Jeżeli siada się do stołu i ustala pewne kwestie, to trzeba umieć wypracować kompromis. Przecież gmina Unisław nie musiała się włączyć do tej inwestycji – na początku nie widzieli potrzeby realizacji tego zadania. Przebieg trasy zakładał jednak połączenie z tą, która będzie biegła w regionie bydgoskim i udało nam się wypracować w tej kwestii porozumienie. Dzięki temu nasza droga nie jest zawieszona w próżni, ale staje się ważnym elementem sieci dróg rowerowych budowanych w naszym województwie.

 

Prowadzenie domów pomocy społecznej jest zadaniem mało widowiskowym, ale niezwykle ważnym ze społecznego punktu widzenia. Wiele udało się jednak zrobić w ostatnich latach.

Za chwilę może się okazać, że zaczniemy bardzo doceniać to, co zostało w opiece społecznej zrealizowane. Społeczeństwo się starzeje i zapotrzebowanie na miejsca w takich ośrodkach będzie coraz wyższe. Mamy problem emigracji zarobkowej – młodzi ludzie wyjeżdżają, a starsi zostają sami. Jako władza publiczna będziemy musieli zapewnić tym osobom opiekę. Poprawiliśmy przez ostatnie lata znacząco komfort mieszkania w DPS-ach i

ofertę rehabilitacyjną oraz terapeutyczną. DPSy stały się prawdziwym domem, gdzie przyjemnie jest mieszkać. Profesjonalna opieka nie ogranicza się tylko do rozwiązywania problemów zdrowotnych ale pomaga także realizować pasje i oddawać się swojemu hobby – pisaniu wierszy, twórczości plastycznej czy podróżowaniu, bo osoby mieszkające w tych ośrodkach jeżdżą także na wycieczki. Wszystko to razem sprawia, że jesień życia osób, które znalazły się w trudnej dla nich sytuacji, jest bardziej pogodna.

Szkolnictwo zawodowe przeżywało kilka lat temu spory kryzys. Po reformie edukacji wielu skierowało swoje oczy w kierunku kształcenia ogólnokształcącego. W powiecie toruńskim szkoły zawodowe i techniczne jednak zostały.

Rynek upomniał się o swoje, bo specjaliści zawsze są potrzebni. Był okres, że mieliśmy problem z naborem, bo po prostu brakowało chętnych. Przetrwaliśmy go jednak i zbudowaliśmy ofertę kształcenia, która dziś jest bardzo atrakcyjna. Poza tym, że w Gronowie i Chełmży można nauczyć się konkretnego fachu, to uczniowie tych szkół mają możliwość zdobycia wielu dodatkowych kwalifikacji – prawa jazdy, umiejętności prowadzenia wózka widłowego, spawania itd. Po lekcjach mają też miejsce, w którym mogą się rozwijać – do dyspozycji są nie tylko nowoczesne i świetnie wyposażone pracownie, ale także bogata oferta zajęć dodatkowych.

Co będzie ważne w kolejnych latach? Ma pan plany na przyszłość?

Zadań do realizacji jest wiele, ale znów nie chce skupiać się na jednym. Jeżeli wyborcy znów mi zaufają i zostanę ponownie starostą, to dalej będę dbał o współpracę między jednostkami samorządu terytorialnego. Taką możliwość otwiera także ZIT – Zintegrowane Inwestycje Terytorialne. Od samego początku dyskusji w tej sprawie opowiadałem się za porozumieniem, bo ono daje nam nowe możliwości. Musimy zrozumieć, że mieszkańca mniej interesuje kto coś zbudował – miasto, powiat czy gmina. Liczy się efekt finalny. Razem musimy budować przyszłość i szczęście mieszkańców naszego regionu.