Być jak Jim Jarmusch

Prace Dominiki zobaczymy w toruńskim klubie Od Nowa. (fot. autor)

Pierwszy aparat kupiła za zaoszczędzone pieniądze. Małymi krokami chce zdobywać kolejne szczyty fotograficznych marzeń i celów. W marcu zrealizuje jeden z nich: autorską wystawę.

Dominika Szwugier jest studentką UMK w Toruniu. Niedługo będzie bronić pracę licencjacką z konserwatorstwa zabytków na ochronie dóbr kultury. Czemu nie chciała zgłębiać fotografii?

– Po maturze chyba nie wierzyłam, że może się udać – przyznaje mieszkanka Chełmży. – Wiązałoby się to też z wyjazdem z domu.

A to właśnie w jej rodzinnym mieście powstaje większość zdjęć. Kadrów, które mają zatrzymać klimat i nieść spokój. Są to subtelne i wysmakowane fotografie, na których widać tęsknotę za latami 90. Zanim jednak Dominika wypracowała styl, musiała jakoś zacząć swoją przygodę z aparatem. Trudno jej odmówić pasji, bo już od dawna wiedziała, że chce zatrzymywać chwile.

– Poprosiłam mamę o to, aby odkładała moje pieniądze, gdy jeszcze byłam dużo młodsza – wspomina Dominika. – Za zaoszczędzoną kwotę kupiłam pierwszy aparat. W sumie będzie chyba już z 10 lat, od kiedy zaczęłam interesować się fotografią, zanim zaczęłam naciskać spust migawki. Oczywiście były momenty, gdy po aparat sięgałam rzadziej, ale teraz wciąż jest moim kompanem.

Dominika świetnie pracuje także z modelkami. W jej portfolio znajdziemy mnóstwo kobiecych portretów, często owianych tajemnicą i intymnością.

– Nietrudno się domyślić, że najczęściej przed obiektyw trafiały moje koleżanki – śmieje się chełmżanka. – Umawiałam się także z modelkami, ale mam już takie osoby, które wiedzą od razu, co mają robić.

Ta współpraca z bliskimi znajomymi faktycznie procentuje. Zdjęcia są dzięki temu bardziej wyraziste i nie można im odmówić emocji.

Prace Dominiki zobaczymy w toruńskim klubie Od Nowa. Wernisaż wystawy „YOLO” (z ang. „żyje się tylko raz”) odbędzie się 15 marca o godz. 19.

– Według mnie tytuł wystawy to nie tylko modne hasło w slangu młodzieżowym, ale również brak strachu przed spontanicznością i duchową nagością w obliczu innych – tłumaczy autorka. – Może warto przestać się zastanawiać, porzucić podejście przesadnie poważne i zacząć żyć?

Wbrew pozorom na wystawie zobaczymy także kadry pełne spokoju. Dominika przygotowała zarówno zdjęcia z archiwum, jak i nowe, wykonane specjalnie z tej okazji.

– Fotografia dla Dominiki to nieodłączny element jej życia – twierdzi Małgorzata Tarkowska, kuratorka wystawy. – Z jednej strony pasja, a z drugiej sposób, w jaki artystka odbiera rzeczywistość i w jaki ją przetwarza. Jej prace to wycinki rzeczywistości ukazujące magię, nostalgię, ale też radość czerpaną z życia. To fotografie małych skrawków codzienności, które chwytają i utrwalają chwilę, jej teraźniejszość. Są to subtelne refleksje na temat życia, drobnostek pozornie błahych i bez znaczenia. Artystka, jak sama deklaruje, za pomocą fotografii chce zatrzymać czas. Doskonale jej się to udaje: wchodząc w rzeczywistość pozbawioną patosu i zbędnej estetyzacji, za pomocą aparatu zatrzymuje to, co tak szybko przemija, umyka gdzieś w codziennym chaosie i presji czasu, szybkości i zmienności.

Studentka nie ukrywa, że swoje życie chciałaby związać z fotografią i rozpocząć przygodę na nowych polach.

– Gdyby ktoś zapytał mnie za kilka lat o moment, kiedy zaczęłam naprawdę poważnie traktować fotografię, to powiedziałabym o tym, co dzieje się teraz – przyznaje Dominika. – Mimo ogromnego stresu i nakładu pracy czuję niesamowitą energię i motywację do tego, aby poświęcić się fotografii jeszcze bardziej.

Każdy młody adept sztuki nie ukrywa także swoich inspiracji. Filmowe obrazy Jima Jarmuscha przemawiają do studentki najbardziej.

– Moim największym marzeniem jest bycie Jarmuschem fotografii. Jego twórczość filmową można określać jako niezależną, subtelną, o prostym, ale jakże pięknym i inspirującym przekazie. Chciałabym, żeby moje fotografie były właśnie takie.