Chcę być liderem

O przygotowaniach do sezonu, nowej sytuacji w związku z przejściem na wiek seniorski, potencjale klubu i pierwszych spotkaniach – z żużlowcem Get Well Toruń Pawłem Przedpełskim rozmawiał Karol Żebrowski. 
 
Baterie przed startem nowego sezonu zostały w pełni naładowane? 
 
Zdecydowanie tak. Byłem przez dziesięć dni w Turcji, gdzie w pełni oddałem się relaksowi, który po ciężkim sezonie był mi bardzo potrzebny. Okres świąteczny spędziłem jednak tradycyjnie w kraju, w rodzinnym gronie. Uważam, że to wyjątkowy czas i należy go przeżyć z najbliższymi.  
 
Zdążył pan już zatęsknić za żużlem? 
 
Może troszkę [śmiech]. Staram się zaspokajać tę tęsknotę jazdą na pit bike’ach. Czekam na lepszą pogodę, abym mógł także wsiąść na crossa. Pojawiają się też w głowie myśli o treningach na samej Motoarenie. Do tego jednak jeszcze trochę czasu.  
 
Obrazki z finału w Gorzowie wracają jeszcze, czy zostawił pan to daleko za sobą?  
 
Uważam, że nie ma co tego rozpamiętywać. Teraz już nic nie zmienimy. Za mną dobry sezon, udało mi się go przejechać bez kontuzji. Byłem też bardziej regularny niż w poprzednich latach, a wicemistrzostwo Polski jest moim zdaniem świetnym osiągnięciem zarówno dla mnie, jak i dla całego klubu. 
 
Teraz mało kto wierzy, że będziecie w stanie powtórzyć taki wynik. Zmiany, jakie zaszły w drużynie, zdaniem wielu osłabiły wasz potencjał.  
 
Dochodzą mnie takie głosy, jednak kompletnie się z nimi nie zgadzam. Uważam, że każdy z zawodników naszej kadry charakteryzuje się przede wszystkim walecznością, a to w żużlu bardzo cenna cecha. Znam się zarówno z Grzegorzem Walaskiem, jak i Michaelem Jepsenem Jensenem [nowi zawodnicy Get Well przyp. red.], nasze relacje są dobre. Doszedł także Daniel Kaczmarek, który jest aktualnym Młodzieżowym Indywidualnym Mistrzem Polski, więc również pozycja juniorska została wzmocniona. Chłopaki na pewno zrobią wszystko, abyśmy wspólnie osiągnęli dobry wynik. 
 
Wobec odejścia Martina Vaculika ktoś z was będzie musiał przejąć rolę zawodnika pierwszej linii. Kibice toruńscy na pewno najwięcej nadziei wiążą z panem.  
 
Też mam takie życzenie. Martin jest świetnym zawodnikiem i zdobył dla nas wiele ważnych punktów, jednak jestem przekonany, że stać mnie na podobną jazdę. Wiem, że jeżeli ominą mnie kontuzje, to zbliżający się sezon będzie dla mnie dobry. 
 
Przestawienie się z pozycji juniora na seniora nie jest jednak zawsze łatwe, o czym w zeszłym roku przekonał się Piotr Pawlicki. 
 
Patryk Dudek radził sobie jednak od razu świetnie. Nie wierzę, że to coś zmienia. Cały czas jeździmy na takich samych zasadach, jedyna modyfikacja to fakt, że nie będę występował w biegu numer dwa [śmiech]. Ciężko trenuję, aby od pierwszego spotkania znaleźć potwierdzenie tego, co mówię. 
 
Opowie pan coś o swoich przygotowaniach? 
 
Na pewno nie jest nudno i monotonnie. Wspomniana jazda na pit bike’u, siłownia, basen, bieganie. To wszystko przez sześć dni w tygodniu, po trzy lub cztery godziny dziennie. Moje przygotowania są długie, ale w połowie kwietnia będę w stu procentach gotowy. 
 
Włodarze PGE Ekstraligi rzucili was na głęboką wodę. Rozpoczniecie sezon od powtórki zeszłorocznego finału, a później macie w kalendarzu ciężki wyjazd do Zielonej Góry na mecz z Falubazem. 
 
Prędzej czy później spotkalibyśmy się z tymi zespołami. Uważam, że to oni powinni mieć większy niż my kłopot z tym, że trafiliśmy na siebie. Nie jesteśmy przeciętnym klubem, a ja będę chciał pokazać, że stać mnie na coś więcej niż jazda na średnim poziomie.