Chełmża doczeka się filmu

Marcin Łaukajtys wyreżyserował w Chełmży film o czasach średniowiecznych. Podstawą scenariusza była powieść Kazimierza Trybulskiego „Wzgórze nad jeziorem”

Premiera filmu odbędzie się 14 grudnia o godz. 20 w Chełmżyńskim Ośrodku Kultury. Scenariusz, na podstawie powieści Trybulskiego, napisali wspólnie: reżyser razem z żoną Barbarą, autorką niedawno wydanej książki o Chełmży w czasach PRL-u.  

– Żona pisała głównie dialogi – mówi Marcin Łaukajtys. – Razem spinaliśmy fabułę, by jak najlepiej przystosować ją dla potrzeb filmu.  

Akcja toczy się w roku 1251. W Chełmży trwa budowa katedry. Prusowie szturmują miasto. Tworzenie filmu historycznego to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza jeśli idzie o oddanie historycznego tła i klimatu epoki.  

– Pomagało nam mnóstwo osób – dodaje Marcin Łaukajtys. – Na przykład Monika Danielska, prowadząca chełmżyńskie koło teatralne, zgodziła się na to, by w naszym filmie zagrali jej podopieczni. Statystów pozyskaliśmy dzięki życzliwości klubu Włókniarz Chełmża, który „wypożyczył” nam kajakarzy oraz klubu Cyklon Kończewice, który dał nam swoich piłkarzy.  

W role główne wcielili się: Łukasz Nowacki, Filip Grupa oraz Grzegorz Krywalski. Ciekawostką jest fakt, że w filmie zagrali również miejscowi włodarze i osoby powszechnie znane. I tak: burmistrz miasta Jerzy Czerwiński wystąpił w roli burmistrza właśnie, wójt gminy Chełmża Jacek Czarnecki zagrał wójta, chełmżyński historyk i regionalista Dariusz Meller wcielił się w rolę piekarza, a proboszcz parafii w Chełmży ks. Krzysztof Badowski zagrał biskupa. W sumie w filmie wystąpiło 29 aktorów, których wsparło ponad 100 statystów.  

– Moją główną intencją było to, by film miał jak najwięcej akcentów lokalnych. Chciałem zaangażować maksymalnie wiele osób z naszego miasta. Bardzo mnie też ucieszyło, że sam autor książki, na której oparliśmy scenariusz, Kazimierz Trybulski, zgłosił chęć zagrania w filmie. Wcielił się w rolę sprzedawcy garnków. 

Artystyczne poruszenie środowiska Marcin Łaukajtys niewątpliwie wywołał. Do realizacji filmu włączyło się wiele osób. Muzykę zobowiązał się napisać organista katedry chełmżyńskiej Tomasz Niżygorocki. Dla jej nagrania studio udostępnili Jacek i Krzysztof Kałamarscy. Również i oni wzięli udział w filmie, śpiewając w jednej ze scen balladę, którą skomponował dyrygent powiatowej orkiestry dętej w Chełmży.  

Nieocenioną pomocą okazał się odtwórca jednej z głównych ról filmu – Grzegorz Krywalski, prywatnie rekonstruktor średniowiecznych strojów. Udostępnił ekipie całą swoją kolekcję: średniowiecznych butów, czapek, koszul, toreb, pasów. Z kolei chełmżyński artysta Jerzy Karasiewski wykonał na płótnie 17 obrazów olejnych, na tle których toczy się akcja filmu. Pomogły miasto, gmina i starostwo. Zakład stolarski z Chełmży zrobił dla filmu średniowieczną bramę, okno i drewniany mur.  

Niemało prac przy scenografii wykonał również sam reżyser. To on zbudował średniowieczną tratwę, na której w jednej ze scen wojowie płyną nocą przez Jezioro Chełmżyńskie.  

– Oczywiście jako stuprocentowy amator wykonałem ją tak, jak umiałem – śmieje się Marcin Łaukajtys. – Od spodu, żeby nie tonęła, wzmocniłem ją plastikowymi butelkami. Pamiętam, że przy montażu szczególnie byłem czujny, by nie było ich widać. Butelki po wodzie gazowanej na XIII-wiecznej tratwie… 

Film jest już gotowy, premiera niebawem. Podsumowując: był to ogromny wysiłek czy raczej świetna zabawa?  

– Szczerze mówiąc, najfantastyczniejsze było to, jak bardzo ludzie się zaangażowali. Wszyscy dotrzymywali słowa i terminów. Na każdym mogłem polegać. A jeśli tak, to ta praca, która trwała przecież dwa lata, często po kilkanaście godzin dziennie, to była czysta przyjemność.