Chełmża świętuje 98. rocznicę wyzwolenia

Fot. Adam Zakrzewski/archiwum

Harcerze oraz władze miasta zapraszają na obchody 98. rocznicy wyzwolenia Chełmży. Uroczystość odbędzie się w piątek 19 stycznia o godz. 18 na rynku.  
 
Po I wojnie światowej na mocy ustaleń traktatu wersalskiego Pomorze powróciło do odrodzonej Rzeczpospolitej. Przyłączanie tych terenów odbywało się etapami. 20 stycznia 1920 r. ostatnie wojska niemieckie opuściły Chełmżę. Do miasta wkroczyły oddziały Wojska Polskiego, entuzjastycznie witane przez mieszkańców na rynku.  

– To historyczny moment, który był świętowany wtedy i powinien być świętowany teraz – mówi dr Barbara 
Łaukajtys, badaczka dziejów Chełmży. – W mieście zapanowała uroczysta atmosfera. Ludzie witali nadchodzące oddziały spontanicznie, wyszli na ulice, wieszali dekoracje. To przykład naturalnego patriotyzmu.  

W 98. rocznicę tych wydarzeń chełmżyński hufiec ZHP wspólnie z władzami miasta zorganizują tradycyjny apel poległych 
– w tym samym miejscu, gdzie kiedyś witano oddziały Wojska Polskiego, na których czele kroczyli kpt. Włodzimierz Swoiński i ks. Józef Wrycza, wyzwalając Chełmżę spod zaborczego jarzma.  

– W czasie rocznicowego apelu poległych wymieniamy z imienia i nazwiska mieszkańców Chełmży i ludzi z nią związanych, którzy podczas I oraz II wojny światowej walczyli o wolność miasta 
– mówi drużynowy Filip Dominiczak z ZHP. – Wspólnie odśpiewamy hymn, harcerze złożą meldunek burmistrzowi. Oprócz harcerzy zawsze na obchodach obecne są poczty sztandarowe, reprezentacje szkół, zazwyczaj pojawiają się kibice. To krótka, ale doniosła, patriotyczna uroczystość. 

Zdaniem dr Barbary 
Łaukajtys obchody takich rocznic odgrywają istotną rolę w kształtowaniu lokalnej tożsamości.  

– Poznawanie dziejów własnego regionu służy patriotyzmowi mądremu, nastawionemu na refleksję. Tu, na Pomorzu, szczególnie ujawniają się paradoksy i dramaty naszej historii. To miejsce było tyglem różnych narodowości: krew polska, niemiecka, rosyjska i żydowska mieszały się. Z perspektywy niepokojących tendencji nacjonalistycznych warto sobie uświadomić, że zdrowy patriotyzm polega na tym, by kochać ojczyznę, ale nie kosztem innych, by nauczyć się żyć w tolerancji. Chełmża była o tyle specyficznym miejscem, że tutejsza cukrownia przyciągała robotników z innych stron ziem polskich i nie tylko. Wszyscy ci ludzie mieszali się ze sobą. Moi uczniowie często nie wiedzą, kim tak naprawdę są. Wiele razy widziałam zaskoczenie, gdy w archiwum mogli odkryć korzenie własnej rodziny.