Chełmżyński mistrz Polski powalczy o wylot do USA, aby wystąpić przed samym Arnoldem Schwarzeneggerem!

Potrafi podnieść fiata 126p, pociągnąć tira czy też przespacerować się z trzystukilogramowymi ciężarami! Tomasz Rzymkowski to Mistrz Polski Strongman pochodzący z Chełmży.

Przygoda pana Tomasza z tą dyscypliną sportu rozpoczęła się wiele lat temu.

– Pierwszy trening odbyłem w czasach, kiedy Mistrzem Świata Strongman był Mariusz Pudzianowski – opowiada popularny „Rzymek”. – Wtedy popularność tego sportu była bardzo duża, ponieważ zawody praktycznie co tydzień pojawiały się w ogólnodostępnej telewizji. Duży wpływ na moją decyzję o spróbowaniu swoich sił miał także mój tata. Na początku trenowałem tylko na siłowni, gdyż miałem dopiero trzynaście lat. Treningi dla strongmanów w takim wieku mogłyby negatywnie wpłynąć na moje zdrowie. Do zajęć typowo przeznaczonych dla siłaczy przystąpiłem cztery lata później.

Bardzo szybko, bo jeszcze w wieku siedemnastu lat, pan Tomasz zadebiutował w zawodach.

– Wystąpiłem w Żninie – mówi Tomasz Rzymkowski. – Pamiętam, że na długi czas przed dniem zawodów byłem bardzo zestresowany. Niewiele lepiej było, kiedy przyjechałem na miejsce wydarzenia, ponieważ okazało się, że moi konkurenci są ode mnie wiele lat starsi i posiadają duże doświadczenie, a dla mnie miał to być przecież debiut. Nie poszło mi jednak najgorzej, gdyż w gronie ośmiu zawodników zakończyłem zawody na czwartym miejscu.

„Rzymek” na początku swojej kariery rywalizował w kategorii ciężkiej.

– Nie służyło mi to jednak – twierdzi. – Przede wszystkim utrudniało mi to życie codzienne. Bardzo często musiałem też udawać się do lekarza z powodu różnych bólów, najczęściej kręgosłupa.

Zawodnik nie chciał się łatwo poddać, jednak po każdym treningu panu Tomaszowi towarzyszył spory ból.

– Wizyty u lekarzy nie pomagały – opowiada Rzymkowski. – Kiedy już powoli traciłem nadzieję, trafiłem do kliniki w Warszawie, gdzie zdiagnozowano mój problem. Chociaż ból odczuwałem w plecach, to problem leżał w barku. Poddałem się operacji i miałem bardzo długą przerwę. Na siłownię nie chodziłem przez dwa lata, a od konkurencji strongman odpoczywałem aż przez sześć lat.

Pan Tomasz wrócił do siłaczy w roku 2015. I to w jakim stylu!

– Zredukowałem wagę i wystartowałem w zawodach o mistrzostwo Polski w kategorii do stu pięciu kilogramów – mówi „Rzymek”. – Nie mogłem wymagać od siebie zbyt wiele, gdyż był to mój pierwszy sezon po bardzo długim rozbracie z dyscypliną, a jednak udało mi się wywalczyć tytuł mistrza Polski. Jestem bardzo z tego zadowolony. W tym samym roku pojechałem jeszcze na mistrzostwa świata do Norwegii, gdzie zająłem ósme miejsce w gronie dwudziestu sześciu zawodników.

Mimo tak ogromnego sukcesu pan Tomasz musi godzić treningi z pracą.

– Nie ma szans, aby się utrzymać z samych występów na zawodach – twierdzi. – Niestety zawody nie są już tak często pokazywane jak kiedyś, mimo tego, że sama struktura zawodów Strongman cały czas się rozwija. Bardzo często muszę dokładać do wszelkich wyjazdów i przygotowań, mimo bycia aktualnym mistrzem kraju.

Pan Tomasz jednak nie poddaje się i wyznacza sobie coraz ambitniejsze cele na przyszłość.

– Aktualnie skupiam się na eliminacjach do Arnold Classic – zdradza. – Są to coroczne zawody dla najlepszych strongmanów świata organizowane przez Arnolda Schwarzeneggera. Na zawody do USA poleci najlepsza trójka strongmanów w Polsce. Zostaną oni wyłonieni po turniejach, które odbędą się w kwietniu oraz na przełomie maja i czerwca. W zeszłym roku niestety mi się nie udało. Teraz uważam, że moja forma jest zdecydowanie lepsza i będę dążył do tego, aby zaprezentować się wśród najlepszych strongmanów świata.