Chłopak z Dziemion zginął pod kołami samochodu. Czemu po wsi można jeździć 90 km/h?

Tyle białych, niewinnych róż mało kto widział. Każda kobieta o takim bogatym bukiecie marzy, lecz tych kwiatów akurat nie zazdrości. Płatki jedynej czerwonej róży na grobie 12-letniego Mikołaja Dondalskiego opadły, jakby spływała po nich jego krew.

Dla chłopaka z Dziemion i jego rówieśników zakończył się rok szkolny. Mikołaj zostawił w domu świadectwo i wsiadł na swój skuter. Pojechał na drugi koniec wsi. Wjechał na podwórko pobliskiego gospodarstwa, żeby zawrócić. Nie wiedział, że od strony Chełmży nadjeżdża jego sąsiad. Prędkościomierz w samochodzie zatrzymał się wraz z pulsem Mikołaja. Chłopak nie miał kasku.

– Licznik stanął na 88 km/h – mówi Andrzej, dziadek Mikołaja. – Gdyby wyliczyć prędkość po kilkudziesięciu metrach drogi hamowania, pewnie wyszłoby ze 120 km/h. Nikt nie miałby szans.

Ślady opon prowadzą na przeciwległą stronę drogi. Samochód zatrzymał się na drzewie. Do tej pory leżą tam odłamki po zderzeniu. Druga strona zasiana jest pozostałością po skuterze Mikołaja. W nocy rozświetlają ją znicze postawione pod płotem.

Samochód prowadził 59-letni mieszkaniec Dziemion. Sąsiad Dondalskich z naprzeciwka. Gdy rodzina opłakiwała śmierć 12-latka w domu, on nie był w stanie rozmawiać. Drzwi sąsiedniego budynku otworzyła żona.

– Wszyscy już obwinili mojego męża, a on przeżywa ten wypadek tak, jakby to było jego dziecko – odpowiedziała w progu. – Teraz bierze silne leki i praktycznie nie wychodzi z domu. Trochę już lat mamy i na starość jeszcze taka tragedia…

Kto zawinił?
O tym, co zdarzyło się 28 czerwca na drodze powiatowej z Dziemion do Chełmży, zdecyduje prokuratura Toruń-Wschód.

– Jest zdecydowanie za wcześnie, aby cokolwiek powiedzieć o przyczynach wypadku – informuje prokurator Tomasz Sobczak. – Zawiadomienie wpłynęło do nas 1 lipca.

Na oficjalną wersję zdarzeń trzeba poczekać. Wiemy jednak, że Mikołaj jechał bez kasku. W tym roku zmieniły się także zasady poruszania się na popularnych skuterach.

– Zgodnie z przepisami o ruchu drogowym motorowerem o pojemności 50cm3 może poruszać się osoba, która ukończyła 18 lat przed 19 stycznia 2013 roku lub posiada prawo jazdy kategorii AM – tłumaczy asp. Mariusz Sierzchuła z Komendy Miejskiej Policji w Torunia. – Takie uprawnienia może uzyskać osoba, która ukończyła 14 lat. Osoby posiadające kartę motorowerową z ukończonym 14. rokiem życia mogą wymienić dokument na takie prawo jazdy.

Gaz do dechy
Gdy wjeżdżamy do Dziemion, próżno szukać innych znaków niż białego napisu miejscowości na zielonym tle, który wyznacza granicę administracyjną wsi. Czy gdzieś tu trzeba zwolnić?

– Możemy jechać bez ograniczeń 90 km/h – mówi Tomasz Bereza, sołtys Dziemion. – Tu są takie zakręty, że trudno czasem jechać nawet 40 km/h, a często nie widać, kto jedzie zza rogu. Trzeba szybko zjechać na pobocze, aby uniknąć stłuczki. Trudno jednak szukać znaku informującego o terenie zabudowanym.

Mikołaj zginął na prostej drodze. Prostej, ale tylko dla jednego pojazdu. Gdy dwa samochody nadjeżdżają z przeciwnych stron, jeden z nich musi zjechać na żwirowy pas. Tu wciąż można jechać 90 km/h tak, jak w każdym miejscu w Dziemionach.

– Takie ustalenia mają swoje korzenie w latach 80., gdy specjalne komisje określały potrzebę stawiania znaków oznaczających teren zabudowany – tłumaczy Henryk Dygasiewicz, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg. – Cztery lata temu również nie stwierdziliśmy takiej potrzeby.

– Czy teraz jest szansa na powtórzenie analizy? – pytamy.

– W czasie okresu urlopowego będzie ciężko zebrać komisję, ale pochylimy się nad tym terenem ponownie – obiecuje Henryk Dygasiewicz.

Do tego czasu kwiaty na grobie Mikołaja pewnie zwiędną, a lekkomyślne wakacje zbiorą żniwo. Czyja to lekkomyślność – w tym przypadku oceni prokuratura.