Co dalej z chatą we Włęczu? [Temat tygodnia]

- Wszystkie nasze wysiłki podejmowane do tej pory były, praktycznie rzecz biorąc, czynem społecznym – mówi Dariusz Chrobak, członek zarządu stowarzyszenia „Czyż-nie”, społeczny opiekun zabytków powiatu toruńskiego (fot. Łukasz Piecyk)

Przez 3 lata kilku zapaleńców próbowało ratować chatę we Włęczu. Jednak ich wysiłki prawdopodobnie pójdą na marne. Zabytek niszczeje w oczach, ponieważ… odpowiedzialna za obiekt firma Energa S.A. nie odpowiada na pisma 

Parafia Ewangelicko-Augsburska w Toruniu i Czernikowskie Stowarzyszenie na Rzecz Wspierania Edukacji, Kultury i Sportu „Czyż-nie” miało prawo użytkować chatę kantoratu we Włęczu w ciągu ostatnich 3 lat. Wraz z wygaśnięciem umowy nic już nie mogą zrobić. Nawet wejść na teren obiektu.  

Spór dotyczy unikatowego obiektu pomennonickiej chaty z XVIII wieku we Włęczu niedaleko Osieka. W jej sąsiedztwie znajduje się parafialny cmentarz ewangelicko-augsburski wraz z dzwonnicą nazywane „trójkątem ewangelickim”. 

Obiekt powstał w XVIII wieku. W wiekach XIX i XX była siedzibą kantora ewangelickiego. Wyjątkowość tego miejsca polega przede wszystkim na jego autentyczności. Zachowane jest w stanie nienaruszonym i jedyne w swoim rodzaju. Oczywiście można próbować przenieść chatę do skansenu, ale straci wówczas niepowtarzalność genius loci.  

Wartość historyczna (oryginalne miejsce pomennonickie, poolęderskie, poewangelickie) oraz artystyczna (oryginalna chata, dzwonnica, nagrobki na cmentarzu) są nie do oszacowania. Stąd unikatowość „trójkąta”. 

Cmentarz z dzwonnicą znajdują się na szlaku rowerowym, na ścieżce przy „trakcie królewskim” ze Złotorii do Bobrownik i Dobrzynia. Niezaprzeczalne są również walory przyrodniczo-krajobrazowe otoczenia kompleksu (widok na endemiczną wyspę Zieloną Kępę, bliskie sąsiedztwo Starorzecza). 

Cały teren wraz ze wspomnianą chatą należy do spółki Energa. Na podstawie umowy użyczenia został on przekazany na okres 3 lat w użytkowanie parafii ewangelickiej oraz Stowarzyszeniu na Rzecz Wspierania Edukacji, Kultury i Sportu „Czyż-nie”. W tym okresie stowarzyszenie (z innymi podmiotami, m.in. parafią, Osieckim Stowarzyszeniem Kultury Ludowej, OSP Osiek i Czernikowo) dokonało na własny koszt licznych remontów oraz prac renowacyjnych, mających na celu ochronę chaty przed ruiną. 

– Wszystkie nasze wysiłki podejmowane do tej pory były, praktycznie rzecz biorąc, czynem społecznym – mówi Dariusz Chrobak, członek zarządu stowarzyszenia „Czyż-nie”, społeczny opiekun zabytków powiatu toruńskiego. – Ponieważ teren nie jest naszą własnością, nie mogliśmy przeprowadzić żadnych istotniejszych remontów. Ograniczyliśmy się jedynie do zabezpieczenia chaty przed całkowitą ruiną. Kilkukrotnie zadaszaliśmy prowizorycznie budynek oraz ze zdobytych na koszt własny materiałów odremontowaliśmy w znacznym stopniu ścianę północną. Wszystkie te doraźne działania podejmowaliśmy zgodnie z zapisami umowy. Dokonaliśmy również wielu bieżących napraw, przez co udało się zatrzymać proces degradacji obiektu.  

Na tym jednak nie koniec. 

– Wspólnymi siłami prowadziliśmy też różnorodną działalność kulturalno-oświatową w formie występów, plenerów malarskich, wspólnego śpiewania, reaktywacji tradycji ludowych dziadów, kolędowania czy chodzenia z kogutkiem – wylicza Jacek  Melerski z Osieckiego Stowarzyszenia Kultury Ludowej. 

Stowarzyszenie wydało 1 tys. cegiełek – widokówek noworocznych z chatą we Włęczu – w cenie 5 zł. Dochód ze zbiórki został przeznaczony na remont kantorówki. 

Brak prawa własności uniemożliwił parafii oraz stowarzyszeniu starania o pozyskanie środków na kapitalny remont obiektu, którego ten od dawna się domaga. Natomiast obecne wygaśnięcie umowy sytuację tylko pogarsza. 

– Wysyłamy pisma do Energi – tłumaczy Stanisław Lewandowski ze stworzyszenia „Czyż-nie”. – Wnioskowaliśmy o przekazanie części nieruchomości gruntowej na własność parafii ewangelicko-augsburskiej po okresie umowy. Nic z tego nie wynika. Nie dostaliśmy jeszcze żadnej odpowiedzi.  

– Takie zachowanie budzi, najłagodniej mówiąc, niesmak – kwituje Dariusz Chrobak. – Cieszymy się poparciem parafii, nowego pastora, a także wojewódzkiego konserwatora zabytków, do którego skierowaliśmy pismo o wpisanie obiektu do rejestru zabytków. Jedynie firma Energa S.A. w Gdańsku ma nasze wysiłki za nic. Nie zależy nam na własności obiektu, lecz na jego zachowaniu. Skierowaliśmy również pisma do Fundacji Energa z prośba o uratowanie zabytku. Będziemy reklamować obiekt  i apelować o pomoc podczas Festiwalu Wisły. 

Redakcja „Poza Toruń” również wystosowała pismo do firmy, prosząc o sprecyzowanie stanowiska w sprawie chaty we Włęczu oraz odpowiedź na pytanie, dlaczego firma od miesięcy nie odpowiada na pisma czernikowskiego stowarzyszenia. Oto odpowiedź Energi: „Sprawdzamy sprawę, ale nie możemy jeszcze przekazać żadnego stanowiska”.