Co komu od Gwiazdora [felieton]

Dariusz Meller, Radny Powiatu Toruńskiego (fot. Łukasz Piecyk)

W naszej pomorskiej tradycji w Wigilię Bożego Narodzenia z prezentami przychodzi Gwiazdor (nie mylić ze Świętym Mikołajem, który „urzęduje” w nocy 6 grudnia, jest niewidzialny, a prezenty wkłada w przygotowane – i wyglancowane – wcześniej buty). Gwiazdor jest jak najbardziej widzialny i choć ma białą brodę i spięty pasem kożuch, a na plecach dźwiga wielki wór z prezentami, to w niczym nie przypomina tego infantylnego pucułowatego staruszka, znanego dzisiaj powszechnie z reklam i nazywanego Świętym Mikołajem. Bo Gwiazdor oprócz tego ma jeszcze rózgę, czyli po naszemu pydę, i prezenty rozdaje tylko grzecznym domownikom.

Toteż gdy byliśmy dziećmi, to oczywiście cieszyliśmy się bardzo na Wigilię, na wymarzone prezenty, ale również przeżywaliśmy – w oczekiwaniu na Gwiazdora – pewien strach. Gwiazdora zapowiadał przenikliwy dźwięk ręcznego dzwonka, potem się wtaczał sam On, zdejmował wór z prezentami i lokował się pod choinką. A potem pytał rodziców, czy w ciągu roku byliśmy grzeczni, niekiedy kazał zmówić „Aniele Boży” i w końcu – uff – sięgał do worka. Czasami też na jakiegoś wytypowanego, bardziej „niesfornego” członka rodziny zamachnął się lekko pydą. Choć posłowie z Pomorza (i z Wielkopolski, gdzie też występował Gwiazdor) stanowią mniejszość, to warto zastanowić się, którym z naszych polityków Gwiazdor dałby prezent, a któremu przyłożył pydą? Na pewno na prezenty zasłużyła parlamentarna większość, na czele z rządem i byłą panią premier Beatą Szydło na pierwszym miejscu. To jedyna w zasadzie po 1989 r. władza, która na pierwszym miejscu stawia interes Polski i dba o wszystkich, a nie tylko wybranych, „elytarnych” Polaków. Nam wszystkim służą przeprowadzane reformy, których efekty są widoczne z każdym dniem. Nie płaszczy się także przed zagranicą. Pyda dla przedstawicieli totalnej opozycji, która nie potrafi uszanować demokratycznych reguł, mąci i szkodzi w kraju, donosi zagranicy, sieje nienawiść i dzieli Polaków.