Czy Mateusz S. jest winny zabójstwa? Rodzina twierdzi, że nie

Fot. Piotr Lampkowski

Areszt Mateusza S., zatrzymanego w sprawie morderstwa mieszkańca Kończewic, przedłużył się z 3 miesięcy do 9. Rodzina i mieszkańcy wsi żądają zwolnienia niewinnego, ich zdaniem, mężczyzny. Policja stoi na twardym stanowisku, że przedłużanie pobytu zatrzymanego w areszcie jest w pełni uzasadnione. Według aktualnych informacji potrwa ono jeszcze co najmniej do 27 kwietnia. 


Przypomnijmy: do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 30 czerwca na 1 lipca w
 prywatnym mieszkaniu w Kończewicach. Wczesnym rankiem o godz. 8 policja otrzymała zawiadomienie o morderstwie 51-letniego mieszkańca wsi. Wysłani na miejsce zdarzenia śledczy z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej w Toruniu stwierdzili na ciele denata szereg ran kłutych. To one były najbardziej prawdopodobną przyczyną zgonu. Jeszcze tego samego dnia policja zatrzymała osobę podejrzaną. Był nią mieszkaniec Kończewic Mateusz S., znajomy denata. Zastosowano wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy. W oficjalnym komunikacie Komendy Miejskiej Policji w Toruniu napisano, że „czynności dowiodły, że to on jest sprawcą tego śmiertelnego zdarzenia”.
 


Z takim stanem rzeczy nie pogodziła się ani rodzina zatrzymanego, ani znajomi. Wszyscy byli przekonani o niewinności Matusza. I to 
się nie zmieniło po dziś dzień.
 


– 
Każdy we wsi mówi, że Mateusz jest niewinny – twierdzi Marlena Młodzianowska, mieszkanka Kończewic. – Wszyscy wiedzą, że on tego nie zrobił. Znamy go od dzieciaka. Zawsze wszystkim pomagał, uwielbiał się bawić ze szczeniakami. On po prostu nie pasuje do obrazu mordercy. Dlaczego więc ciągle przedłużają mu areszt? Nie mają żadnych dowodów przeciw niemu. Siedzi w areszcie już 9 miesięcy.
 

Krótko mówiąc, mieszkańcy Kończewic chcieliby wiedzieć, dlaczego policja trzyma Mateusza w areszcie tak długo i dlaczego, ich zdaniem, śledztwo nie posuwa się naprzód. 


– Nikt nie 
wie, dlaczego Mateusz jest ciągle bez powodu przetrzymywany – mówi Patrycja, siostra aresztowanego. – Nic na niego nie mają. Jak można zatrzymać chłopaka, który pomagał policji przy rewizji? Gdyby był winny, mógłby przecież próbować uciec. Wiem też, że dwa razy w szpitalu w Toruniu wylądował. Ile jeszcze zamierzają go bezpodstawnie trzymać?
 


Z takim pytaniem i kilkoma innymi zwróciliśmy się do prokur
atury prowadzącej postępowanie.
 


– 
Tymczasowe aresztowanie w stosunku do Mateusza S. stosowano i przedłużano z uwagi na konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, w tym z uwagi na obawę matactwa oraz grożącą podejrzanemu surową karę – mówi Andrzej 
Kukawskirzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu. – Środek ten przedłużano trzykrotnie. Aktualnie podejrzany jest tymczasowo aresztowany do 27 kwietnia 2018 r. Przedstawiono mu zarzut zabójstwa. Zgromadzono już przeważającą większość niezbędnych do zakończenia sprawy dowodów, w tym odebrano zeznania od ustalonych świadków. Potwierdzam, że w toku tymczasowego aresztowania podejrzany był dwa razy hospitalizowany, raz z powodu niedomagań własnego stanu zdrowia, drugi raz z powodu zarządzenia wobec niego obserwacji sądowo-psychiatrycznej. 


A zatem sprawa posuwa się
 jednak naprzód. Mateuszowi postawiono poważny zarzut.
 


– On tego nie zr
obił – dodaje siostra Mateusza. – Gdyby to zrobił, czy byśmy tak o niego walczyli? On jest teraz bliski załamania psychicznego. Jako rodzina żądamy jego natychmiastowego wypuszczenia.