Czy przejazdy kolejowe w powiecie toruńskim są bezpieczne?

Obecnie planowana jest rewitalizacja linii kolejowej na odcinku Toruń-Malbork. Jak podkreśla wójt gminy Łysomice, jeżeli coś ma się na tym przejeździe zmienić, to właśnie teraz. (fot. Łukasz Piecyk)

Ignorowanie znaku stop, przejazd pod zamykającymi się rogatkami, a przede wszystkim zwykła nieostrożność kierowców to najczęstsze przyczyny wypadków samochodowych z udziałem pociągu. Każdego roku w całej Polsce dochodzi do ponad dwustu kolizji i wypadków. Czy da się im zapobiec?

Wtorek 21 listopada, tuż przed godz. 13. Pomimo włączonej sygnalizacji świetlnej na przejazd kolejowy w miejscowości Papowo-Osieki wjeżdża samochód dostawczy. Sekundę później z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę uderza w niego pociąg relacji Toruń Główny – Grudziądz. Groźnie wyglądające zdarzenie zarówno dla kierowcy, jak i 34 pasażerów pojazdu szynowego na szczęście nie kończy się tragicznie.

To tylko jeden z wielu przykładów tego typu wypadków. W Polsce na przejazdach kolejowych każdego roku ginie kilkadziesiąt osób.

– Od początku 2016 r. w powiecie toruńskim odnotowaliśmy trzy zdarzenia związane z przejazdami kolejowymi – tłumaczy mł. asp. Wojciech Chrostowski z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. – Nie możemy więc jednoznacznie określić, czy na tym terenie znajdują się skrzyżowania dróg z torami, które można nazwać niebezpiecznymi.

Temat przejazdu w Papowie-Osiekach wielokrotnie zgłaszany był już PKP. Jak zaznacza jednak wójt gminy Łysomice, współpraca w tej kwestii nie jest prosta.

– Bez udziału kolei nie jesteśmy w stanie nic zrobić – tłumaczy Piotr Kowal. – Skrzyżowanie to jest przede wszystkim bardzo niebezpieczne. Na skręcie z drogi krajowej nr 91 w drogę do Papowa-Osiek pozostawiono zbyt mało miejsca, aby pojazd mógł się zatrzymać w bezpiecznej odległości od torów. Dlatego kierowca naraża i siebie, i innych użytkowników ruchu. Czas w końcu miejsce to zmodernizować.

O zbliżającym się do przejazdu pociągu informują tylko znaki świetlne, które często przez kierowców są ignorowane.

W ciągu minionych 10 miesięcy w całej Polsce doszło do 177 wypadków i kolizji na przejazdach kolejowych. Jest to o 17 więcej niż w podobnym okresie roku ubiegłego. Życie w takich miejscach straciło 35 osób, a 23 zostały ranne. Co należy zrobić, aby statystyki malały?

W Polsce od ponad 12 lat trwa kampania społeczna Bezpieczny Przejazd – „Szlaban na ryzyko!”. Jej celem jest m.in. utrwalanie postaw społecznie pożądanych i podnoszenie świadomości Polaków o zagrożeniach wynikających z niezachowania szczególnej ostrożności na przejazdach i terenach kolejowych. Czy jednak wypadki na torach są głównie z winy kierowców?

Jak podkreślają eksperci, bywa tak, że zawiodą sygnalizatory lub dróżnik. Sytuacje te zdarzają się jednak bardzo rzadko.

– Wielokrotnie przyczyną takich zdarzeń jak to w Papowie-Osiekach jest błąd kierującego – podkreśla Ryszard Nagórski, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Toruniu. – Niezastosowanie się do przepisów ruchu drogowego, przejazd w trakcie opuszczania szlabanów czy w momencie, kiedy one się jeszcze nie podniosły, stwarza bardzo duże niebezpieczeństwo. Wiele z takich sytuacji kończy się tragicznie.

Toruński WORD od wielu lat współpracuje z Polskimi Kolejami Państwowymi, organizując liczne szkolenia oraz symulowane wypadki z udziałem samochodu i pociągu.

Czy takie miejsce jak przejazd w Papowie-Osiekach można określić mianem bardziej niebezpiecznego od innych? Nie do końca. Aby bezpiecznie go pokonać, warto pamiętać o kilku kwestiach.

– Jeżeli przed torami znajduje się znak stopu, musi być on poprzedzony znakiem G-3, czyli Krzyżem św. Andrzeja – podkreśla Ryszard Nagórski. – To właśnie jest miejsce, w którym kierowca powinien się zatrzymać, by mieć dobrą widoczność. Nie przy samych torach.

Aby bezpiecznie pokonać przejazd, jak radzi dyrektor WORD-u, z pewnością powinniśmy wyłączyć radio lub głośną muzykę. Nieraz trzeba otworzyć okno, by słyszeć nadjeżdżający pojazd.

– On zawsze zbliżanie się do przejazdu kolejowego sygnalizuje dźwiękiem – dodaje. – Kiedy jednak znajdziemy się w sytuacji zagrożenia, choćby między zamkniętym szlabanem, lepiej go staranować, niż próbować zmieścić się między barierą a pociągiem. Choć nigdy taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Zachowajmy zdrowy rozsądek i czujność. Ułamek sekundy – tylko tyle wystarczy, by stracić życie.