Czy są wśród młodziczek i juniorek klubu piłki ręcznej w Lubiczu talenty na miarę Sławomira Szmala czy Karola Bieleckiego?

UKS Drwęca Novar istnieje od 6 lat. Drużyna seniorek występuje na stałe w II lidze. Rośnie zaplecze młodych adeptek „szczypiorniaka”, które mierzą w wysokie miejsca w turniejach na szczeblu centralnym. Mają po naście lat, ale już wiedzą, że największą chlubą jest słyszeć przed meczem „Mazurka Dąbrowskiego”.

– Grupa młodziczek (rocznik 2000) jest dopiero po jednym turnieju rozgrywek wojewódzkich – mówi Daniela Wiśniewska, trenerka drużyny juniorek młodszych w UKS Drwęca Novar. – Dziewczyny przegrały jedynie ze starszymi od siebie zawodniczkami, a dwa mecze (z ekipami ze Strzelna i Bydgoszczy) rozstrzygnęły na swoją korzyść.

Duże znacznie w przygotowaniu zawodniczek miał obóz letni w Augustowie. Wspólne treningi zintegrowały zespół i pozwoliły mu osiągnąć wysoką formę od początku jesieni.

Siostra w kadrze

Dziś trenująca młode talenty Daniela Wiśniewska, niegdyś reprezentowała barwy nieistniejącego już klubu Victoria Toruń. Była bramkarką. Jej siostra, dziś grająca w Pogoni Szczecin, jest reprezentantką kraju. Ma szansę znaleźć się w kadrze na grudniowe mistrzostwa świata.

– Ambicja jest podstawą w piłce ręcznej – mówi trenerka. – Bez tego nie ma czego w tym sporcie szukać. Warunki fizyczne są wtórne, bo wiele idzie nadrobić charakterem. To piękny, ale niełatwy sport.

Drużyna juniorek młodszych przywiozła kilka dni temu srebrne medale z Międzynarodowego Turnieju Piłki Ręcznej w Bydgoszczy. Zawodniczki z Lubicza musiały uznać wyższość jedynie Kadry Kujawsko-Pomorskiej (w tej drużynie grało 5 zawodniczek UKS Drwęca Novar). Zuzanna Czyszek, bramkarka drużyny z Lubicza) uznana została najlepszą goalkeeperką turnieju.

– Zawsze mierzymy, jako klub, w zawody centralne – mówi Daniela Wiśniewska. – Trzeba to dziewczynom powtarzać, bo tylko od nich zależy wynik każdego spotkania. Na boisko wychodzi tyle samo zawodniczek z jednej i drugiej strony. Mocna psychika i umiejętność sprzedania swoich umiejętności podczas spotkania, to jeden z gwarantów sukcesu.

Chęci, ambicja i jeszcze raz pieniądze

Nie można jednak budować klubu bez zaplecza. Zespół sporo zawdzięcza szkole w Lubiczu Górnym, Urzędowi Gminy i przychylności rodziców oraz sponsorów.

– Nie oszukujmy się. Bez środków finansowych nigdy nie będzie możliwości rozwoju – mówi trenerka. – Zaczynaliśmy na malutkiej salce oraz od treningów na betonie. Teraz hala w Lubiczu jest przygotowana do treningów. Nie narzekamy na brak zainteresowania w kolejnych rocznikach, więc jesteśmy na fali wznoszącej. Oby jak najdłużej.

Entuzjazm młodziczek zaraża. Nie ma w nich przesadnej nieśmiałości. Wszystkie zbierają się w wianuszek na środku boiska. W końcu rozmawiamy o marzeniach.

– Chciałabym bardzo zagrać kiedyś w reprezentacji kraju – mówi Roksana. – Wiem, że tylko ciężką pracą mogę do tego dojść.

Wtórują jej koleżanki.

– Zwycięstwo w ogólnopolskich zawodach na orlikach pamiętamy do dziś – mówią młode szczypiornistki. – Będziemy walczyć o kolejne sukcesy.

Wenta wiecznie żywy

Zawodniczki zgodnie wskazują swoich sportowych idoli. Najczęściej wymieniani zawodnicy to: Sławomir Szmal i Karol Bielecki. W tle pobrzmiewa nazwisko siostry trenerki. Niektóre wzorują się też na Sabinie Włodek.

– Naszej dyscyplinie, jak tlenu, trzeba spektakularnego sukcesu – mówi Daniela Wiśniewska. – Taki zawsze powoduje większe zainteresowanie kibiców, mediów i sponsorów. Gdy drużyna Bohdana Wenty wygrywała, to zawodników na rękach nosił cały kraj.

Laury i medale są jednak tylko częścią losu sportowca. W klubach w małych miejscowościach, trzeba ciężką pracą szlifować pojawiające się diamenty. Talentów nie brakuje. Byleby tylko prężnie działających ośrodków było coraz więcej. Do tego potrzeba jednak nakładów. I tu koło się zamyka. Pieniądze rodzą sukces, a sukces rodzi pieniądz.

Na szczęście, dla młodych zawodniczek najważniejsza jest na tym etapie rozwoju gra i radość, którą ta za sobą niesie. Na ich twarzach widać, że dobrze zainwestowały swój wolny czas.