Daleko od szosy. Coraz częściej wybieramy wieś

Do niedawna uciekaliśmy ze wsi: za chlebem, wykształceniem, by zrobić karierę. Dziś, jak się wydaje, kierunek ten znacznie się zmienił. Na przeciwny

Dzisiejsza wieś ma już niewiele wspólnego z niegdysiejszym wyobrażeniem o „dziurze zabitej dechami”. Wiele miejscowości przypomina raczej zadbane dzielnice podmiejskie niż same wsie. To efekt dynamicznie rozwijającej się w ostatnich latach wiejskiej infrastruktury. 

Od wielu lat obserwujemy rozkwit budownictwa mieszkaniowego na terenach sąsiadujących z dużymi miastami. Jest to wynik powszechnego dziś zjawiska, że wielu mieszkańców miast decyduje się na zmianę miejsca zamieszkania. Opuszczają gwarne i zanieczyszczone spalinami aglomeracje miejskie na rzecz spokojnych maleńkich miejscowości, w których czyste powietrze i cisza to norma. Zjawisko to powoduje, że małe miejscowości, zwłaszcza te najbliżej dużych miast, rozrastają się dynamicznie. Przybywa domów, a zatem musi przybywać też całej infrastruktury. 

– Zjawisko to jest na tyle masowe, że istnieją poważne trudności z nadążaniem z tworzeniem wiejskiej infrastruktury – mówi starosta toruński Mirosław Graczyk. – I to zarówno na poziomie gmin, jak i powiatów. Przyrost mieszkańców na tych terenach jest bardzo dynamiczny, by nie powiedzieć: gwałtowny. Nie wystarczy postawić chętnemu do przeprowadzki domu. Na terenie, na którym zostanie on zbudowany, musi być również kanalizacja, wodociąg, prąd, przyłącze gazowe. Do tego domu również musi prowadzić droga. To wszystko są ogromne inwestycje wymagające kolosalnych nakładów zarówno finansowych, jak i pracy. Miliony złotych, rekordowe dotacje z Unii Europejskiej, ale także ze środków krajowych czasem nie wystarczają na pokrycie potrzeb tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Choć oczywiście nie ulega wątpliwości, że postęp, jaki dokonuje się na naszych oczach, jest ogromny. 

Sama Unia również ma swoje priorytety: znajdują się środki na drogi krajowe i wojewódzkie, ale niekoniecznie już na drogi lokalne. 

Tempo rozwoju infrastruktury danej wsi zależy w dużym stopniu od tego, z jakim obszarem mamy do czynienia: gminą miejską, obszarem zurbanizowanym, ściśle rolniczym, turystycznym i rekreacyjnym, czy obszarem leśnym. 

Wiadomo również, że jakiekolwiek ingerencje w wiejską infrastrukturę to nie są przedsięwzięcia przypadkowe, ale jest to zamierzony, planowy proces mający na celu zaspokoić najbardziej podstawowe potrzeby mieszkańców. 

Oczywiście nie wszędzie jest różowo. W zasadniczej mierze tereny wiejskie się rozwijają, ale są też i takie, choć w mniejszości, którym do dynamicznego rozwoju bardzo daleko. 

– Są gminy, gdzie jest gorzej, niż było – mówi prof. Wojciech Knieć z Zakładu Socjologii Obszarów Rustykalnych w Instytucie Socjologii UMK w Toruniu. – Są miejscowości, w których ośrodki kultury wymierają, wieś się wyludnia, społeczeństwo się starzeje. Istnieją drogi, gdzie nie jeździ transport publiczny. Dotyczy to miejscowości głównie peryferyjnych. Na tych najbliżej miast jest oczywiście znacznie lepiej. 

Wydaje się, że kluczowym elementem decydującym o atrakcyjności terenów wiejskich jest dostęp do internetu. Rozwój nowoczesnych środków telekomunikacji i popularyzacja „telepracy” powoduje, że wzrasta zainteresowanie osiedlaniem się na terenach wiejskich. 

Wieś współczesna przejmuje coraz to więcej nowych funkcji, co wyznacza kierunek zmian w jej infrastrukturze. 

Wieś się rozwija i dalszego rozwoju wymaga. Powstaje zatem nieuniknione pytanie, co będzie dalej. Zwłaszcza po roku 2022, kiedy to ustaną środki z Unii Europejskiej. 

Starosta toruński jest w tym względzie optymistą. 

– Myślę, że po 2022 r. nie nastąpi koniec świata – mówi Mirosław Graczyk. – Państwo polskie jest dostatecznie wydolne finansowo, by te działania kontynuować. Poradzimy sobie sami. 

Również nie martwi się o przyszłość wsi prof. Wojciech Knieć: 

– Wzrost gospodarczy w Polsce jest obecnie dwa razy szybszy niż w Niemczech. Jeśli się to utrzyma, dogonimy Zachód za 10-15 lat.