Dariusz Meller: Cześć i chwała bohaterom

(fot. Łukasz Piecyk)

W ostatnią niedzielę po raz trzeci Chełmża Marszem Pamięci uczciła Żołnierzy Wyklętych na czele ze swoim bohaterem – Cichociemnym i Niezłomnym kpt. Mieczysławem Szczepańskim. Ten rodowity chełmżyniak został skazany na śmierć i zamordowany katyńską metodą uśmiercania w podziemiach lubelskiego Zamku w kwietniu 1945 r. Trud, jaki sobie zadali komuniści, aby z Żołnierzy Niezłomnych uczynić Wyklętych, był ogromny, a jego rezultaty są – niestety – widoczne do dziś.

Od profanowania ciał zamordowanych przez ukrycie miejsc ich pochowania (np. upychali wiele ciał w wąskim rowie, wiedząc, że na większej płaszczyźnie ziemia by się zapadła, a tu nie) po wieloletnią kłamliwą propagandę w czasach PRL, choćby poprzez wydawane w wielotysięcznych nakładach zakłamane książki, które swym jadem skutecznie zatruły umysły wielu ludzi z mojego pokolenia.

A z jak zatwardziałymi ludźmi mieliśmy do czynienia, niech świadczy fakt, że gdy śp. prezydent Lech Kaczyński doprowadził do ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (aż 22 lata musieliśmy czekać na Polaka, który to uczynił!) i rozpoczęto pierwsze poszukiwania ich ciał, to mimo iż jeszcze żyli, żaden ubek nie wskazał żadnego takiego miejsca.

Oczywiście to bestialstwo ma swoje korzenie w bezbożnym bolszewizmie (aktualnie popisy tej „kultury” mamy podczas zakłócania miesięcznic smoleńskich i blokowania dostępu do grobu pary prezydenckiej na Wawelu). Komunistyczna propaganda jeszcze całkiem nie zanikła, stąd głosy i to nawet „historyków” o tzw. kontrowersyjności niektórych Wyklętych.

A tylko ktoś, kto nie potrafi zrozumieć realiów wojny partyzanckiej, może czynić zarzuty „Buremu”, „Ogniowi” czy „Łupaszce”. Akcje przeciwko Litwinom i Białorusinom były akcjami odwetowymi i dotyczyły ich współpracy z NKWD (w 1939 r. Białorusini też witali Rosjan kwiatami). Podobnie w przypadku Żydów, gdy nie chodziło o Żydów, tylko o współpracowników UB bądź konfidentów. W żadnym przypadku nie były to działania systemowe.

Nienawiści ubeków i „resortowych dzieci” do Wyklętych się nie dziwię – ubowcy, podobnie jak SS-mani i gestapowcy, byli rozstrzeliwani na miejscu.