Dariusz Meller: Krwawe skutki głupoty

(fot. archiwum)

2000 lat temu pokonani przez Rzymian Germanie nie prosili o łaskę, a nawet popełniali masowe samobójstwa. Dzielni wojownicy liczyli, że dzięki odwadze trafią do Walhalli. Od tego czasu potomkowie Germanów zdołali zniszczyć cesarstwo rzymskie, opanować Europę, przyjąć chrześcijaństwo, dokonać w nim rozłamu, a potem w większości od niego odejść.

Mniej więcej w czasie,gdy Germanie się chrystianizowali, narodził się islam. I ta religia przeżywała różne okresy, ale tak jak 1400 lat temu, tak i dziś wyznający ją wierzą, że męczennik poległy w walce z niewiernymi, czyli szachid, od razu wejdzie do raju, gdzie czekać na niego będzie 70 wiecznych dziewic.

Nasi sojusznicy Amerykanie chcieli zaszczepić wśród tych ludzi demokrację (przynajmniej tak twierdzili). Demokratyzowanie ludzi, których mentalność nie zmieniła się od 1400 lat, to tak, jak uczenie lwa jeść trawę lub znaleźć mądrego lewaka. W efekcie mamy tam totalny wojenny chaos. Atlantyk jest trudny do przepłynięcia, Morze Śródziemne już nie. No i mamy to, czego chcieli dobrzy demokraci, tym razem z Europy Zachodniej. Gorzej, że wybuchowym bagażem, którym się obarczyli, próbują się podzielić z bardziej rozsądnymi krajami typu Polska.

Przy pomocy zaczadziałych lewackimi poglądami pomagierów próbowali na początek zafundować nam 7000 takich gości. I tylko z takiego umysłu mogły w przeddzień kolejnego zamachu w Anglii wyjść słowa, że jak jeden szachid przeprowadzi u nas zamach i zginie 10 Polaków, to i tak 6999 emigrantów zostanie uratowanych (najgorszy żul chełmżyński ma więcej rozumu niż pani, która to powiedziała w TVN, ale jak ktoś jest związany z GazWyb, to wszystko jasne). Szkoda, że Zachód odchodzi od Chrystusa. Ba, nawet w Odyna już nie wierzy, bo gdyby wierzył, potrafiłby coś zadziałać. A tak pozostaje mu po kolejnych krwawych zamachach, zwanych z poprawnej głupoty incydentami, bazgranie kredą po chodnikach, podświetlanie gmachów publicznych, a ostatnio tatuowanie sobie pszczół (sic!).