Dariusz Meller: Nie traktuję tej funkcji jako przechowalni

O nowych zadaniach, rozwoju samorządu gminnego, reformie funkcjonowania urzędu i strategii rozwoju na kolejne lata, z Dariuszem Mellerem, byłym wicestarostą, a obecnie sekretarzem gminy Łubianka, rozmawia Tomasz Więcławski.
Przez wiele lat pracował pan w Starostwie Powiatowym. Funkcja sekretarza gminy, z racji wcześniejszych kontaktów z samorządami, jest panu dobrze znana. W praktyce, to nowe doświadczenie.
Moje doświadczenie zawodowe miało wpływ na wynik konkursu na stanowisko sekretarza. Sam konkurs był szczęśliwym przypadkiem, bo termin aplikacji przypadał na kilka dni po pierwszej sesji rady powiatu, po której przestałem być wicestarostą. Nową pracę traktuję, jako kolejne doświadczenie zawodowe, a lata pracy, którą wykonywałem na rzecz powiatu, mogą przydać się gminie Łubianka. Zawsze służę radą we wszystkich kwestiach.

Zdążył się pan przyzwyczaić do nowego miejsca pracy i obowiązków?
Pierwszy miesiąc na nowym stanowisku był przeznaczony na zapoznanie się z urzędem i nowymi zadaniami. Muszę powiedzieć, że atmosfera w gminie jest super. Pracownicy są dobrzy i samodzielni. Wójt działał na wielu polach i trochę zmusiła ich do tego sytuacja. Ale ma to wiele pozytywów, bo wykonują swoje obowiązki niezwykle odpowiedzialnie. Włodarz gminy, zgodnie ze swoimi obietnicami, kończy działalność na tak szerokim polu. Moje przyjście do urzędu zbiegło się z pomysłem wójta na reorganizację jego struktury. Chcielibyśmy, żeby obsługa klienta stała na jeszcze wyższym poziomie. W Starostwie Powiatowym, w którym pracowałem, ten aspekt był bardzo dopracowany. Tutaj też jest pole do zmian struktury organizacyjnej, a moje doświadczenie może się do tego przydać. W pierwszym kwartale zmiany zostaną przeprowadzone. Tworzymy nową jakość.

To jedno zadanie na kolejne miesiące. Czym jeszcze chciałby się pan zająć?
Do moich obowiązków należy zapewnienie sprawnego funkcjonowania urzędu. Jestem jednak przyzwyczajony do pełnienia funkcji społecznych m.in. radnego i trochę dziwnie się czuję na sesji rady gminy, na której nie głosuję i mogę jedynie służyć radą. Chcę, mimo to, pomóc wójtowi w zarządzaniu urzędem. Poprzedni sekretarz zajmował również funkcję zastępcy wójta, której mi nie przypisano. Tym niemniej będę się starał brać odpowiedzialność za kierowanie gminą. Niedługo odbędą się zebrania wiejskie, podczas których przeprowadzone zostaną wybory sołtysów. Nie mam obowiązku uczestniczenia w nich, ale będę to robił. Chcę bowiem poznać ludzi i gminę. Nie traktuję ten funkcji, jako przechowalni. Nie mówię, że nie wiążę się z nią na dłużej niż cztery lata. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie poszło mu w powiecie, to trafił tutaj, żeby przeczekać. Tak nie jest. Będę pracował, jak najlepiej potrafię. Podchodzę do tego poważnie. Identyfikuję się z tym, co robię.

Znał pan gminę Łubianka, jako sąsiad z Chełmży i urzędnik wyższego szczebla samorządu. Zaskoczyło coś pana przy bliższym kontakcie z tym samorządem.
Nie. Nie ma czegoś takiego. Urzędnicy są jeszcze bardziej samodzielni i kreatywni niż podejrzewałem.

Wyzwania w kolejnych latach dla gminy Łubianka?
Kolejnym zadaniem na najbliższe miesiące, poza reorganizacją, jest sporządzenie strategii rozwoju gminy na kolejne lata. Obecna kończy się w tym roku. Czeka nas więc w najbliższych miesiącach wiele pracy. Firma zewnętrzna przygotowuje już ten dokument. Czekają nas jego konsultacje, omówienia założeń strategii i jej przejmowanie. Łubianka jest liderem w zakresie „solarów”, a teraz wchodzić będzie fotowoltaika. Generalnie można stwierdzić, że trzeba ulepszać to co jest i zwiększać stan posiadania.