Dbają o bezpieczeństwo na stadionie Zawiszy oraz na planie „Lekarzy”

Jeżeli poradzisz sobie na Zawiszy, to dasz radę wszędzie. Te słowa Krzysztof Łęcki, prezes firmy TAURUS OCHRONA, wziął sobie do serca. Dwadzieścia lat temu firmę założyła jego matka. Obecnie przedsiębiorstwo świadczy kompleksowe usługi w zakresie ochrony biznesu, rodziny, pojazdów i informacji.

Początki nie były łatwe. Zbudowanie marki trwa wiele lat.

– Moja mama, Maria Łęcka, założyła firmę w 1991 roku – mówi Krzysztof Łęcki, prezes firmy TAURUS OCHRONA. – Pomysł związany był z profilem jej pracy. Zajmowała się ona strażą przemysłową w dziale kadrowym jednej z chełmżyńskich firm. Straże chyliły się w tym okresie ku upadkowi. Mama założyła więc własną firmę ochroniarską. Wiele osób pyta mnie: skąd kobieta w takiej branży? Odpowiedź jest prosta. Taka była bieżąca potrzeba. Po 1989 roku wszyscy przedsiębiorcy myśleli, jak ruszyć do przodu gospodarkę.

Włamywacz dał mi w twarz

Obecny współwłaściciel i prezes firmy nie jest bynajmniej osobą osadzoną na stołek przez założycielkę firmy.

– Przez wiele lat pracowałem w tej firmie ochraniając obiekty – opowiada Krzysztof Łęcki. – Mam ogląd tego, jak ciężka jest to praca. Sam stawałem oko w oko z włamywaczem i dostawałem od niego w twarz. Udawało się wyjść cało z takich opresji, ale nie są mi obce 24-godzinne dyżury i praca w terenie. Wiem, z jakimi problemami borykają się na co dzień nasi pracownicy.

Po 2003 roku firma postawiła na rozwój koszyka usług. Dzięki temu udało się również rozszerzyć zasięg terytorialny działalności. Dziś TAURUS OCHRONA działa w całej Polsce. Firma jest najbardziej rozpoznawalna, co zrozumiałe, w naszym województwie. Zdarzają się jednak również zlecenia pod litewską granicą.

– Nasze usługi staramy się dostosowywać do różnych branż – mówi Krzysztof Łęcki. – Idea jest taka, żeby działać kompleksowo. Potrzeby firm nie zamykają się tylko w kręgu bezpieczeństwa, ale także komplementarnych kwestii. Wielkość firmy powoduje, że nie jesteśmy korporacją, ale ilość klientów pozwala na stały rozwój. Staramy się poprawiać wizerunek branży dzięki między innymi uwzględnieniu w strategii przedsiębiorstwa interesów społecznych i ochrony środowiska oraz relacji z interesariuszami. Jakość jest naszym celem. Klient może udawać, że płaci za ochronę, a firma może udawać, że chroni. Takie podejście jest nam obce.

Być jak Kubica

Czasami człowiek musi odpocząć od pracy. Adrenalina przy prowadzeniu firmy ochroniarskiej jest duża. Prezesowi jednak nie wystarcza. Sporty ekstremalne pozwalają mu zrelaksować się po pracy.

– Nie mam zbyt wiele wolnego czasu – mówi prezes TAURUS OCHRONA. – Chciałbym jak najszerzej realizować swoje pasje, ale praca bardzo szybko wzywa. Uprawiam kitesurfing, bardzo lubię szybką jazdę na nartach i crossem. Marzy mi się skok ze spadochronem i wyjazd za granicę, żeby posurfować.

Żona zadbała jednak o to, żeby w tym roku atrakcji mężowi nie zabrakło. Wykupiła mu możliwość przejazdu bolidem Formuły 1. Wielogodzinne szkolenie poprzedzi przejazd autem, którym ścigał się Robert Kubica.

– Żal nie skorzystać z takiej okazji – mówi Krzysztof Łęcki. – W Polsce nie ma co prawda toru wyścigowego, ale są miejsca, gdzie można poczuć się jak prawdziwy kierowca bolidu. Ciągnie mnie tam, gdzie jest adrenalina.

Wracając jednak do firmy, trzeba podkreślić, że od 2003 roku rozszerzyła ona zakres swojej działalności.

Zawisza, „Lekarze” i prezydent RP

Powstały nowe działy firmy, które możemy teraz podzielić na ochronę fizyczną, elektroniczną, zabezpieczenia technicznego, dział detektywistyczny i usług komplementarnych – opowiada prezes TAURUS OCHRONA. – Nie tylko świadczymy podstawową ochronę fizyczną, ale staramy się znajdować optimum bezpieczeństwa. Klienci mogą korzystać z kilku obszarów ochrony świadczonej przez nasze przedsiębiorstwo. Są to: bezpieczeństwo biznesu (specyficzne oferty dla poszczególnych branż), rodziny, pojazdów i informacji. Klient ma szansę identyfikacji z określonym obszarem.

Jedną z cięższych imprez masowych, które obsługiwała firma był Festiwal Romów. Pracownicy chełmżyńskiego TAURUS OCHRONA zabezpieczają też mecze ekstraklasy piłki nożnej w Bydgoszczy. Chwalą ich zarówno organizatorzy, jak i policja. Zapewnienie bezpieczeństwa na stadionie Zawiszy jest sporym wyzwaniem.

– Zabezpieczaliśmy wizytę Bronisława Komorowskiego w naszym województwie, jak również działamy na planie znanego serialu „Lekarze” – opowiada Krzysztof Łęcki. – Ekipa TVN-u sama dzwoni, gdy przyjeżdża do Torunia. Trzeba przyznać, że wiele agencji zapracowało na stereotypowe postrzeganie firm ochrony. Często się mówi o „łysolach” czy „leśnych dziadkach”. Znamy te określenia. Musimy przebijać się przez gąszcz złej jakości usług. Połączenie młodości i doświadczenia jest jednak dobrą kombinacją.