Dlaczego maturzystom poszło w tym roku tak źle?

Fot. Łukasz Piecyk

Wiedza o społeczeństwie, geografia i historia – z tymi przedmiotami tegoroczni maturzyści poradzili sobie najgorzej. W porównaniu z zeszłym rokiem średnie wyniki są niższe nawet o kilka procent.  
 
Największą porażką okazał się WOS – aż 80% zdających nie dostało ani jednego punktu za wypracowanie. Średni wynik tego egzaminu w kraju to zaledwie 26%. Nie lepiej jest z innymi przedmiotami zdawanymi jako dodatkowe: geografia – 31%, historia – 33%. W Toruniu wyniki pokrywają się mniej więcej ze średnią krajową: WOS – 27%, geografia – 33%, historia – 35%. W powiecie toruńskim są już dużo niższe: WOS – 17%, geografia – 26%, historia – 14%. 

– O ile język polski, obcy i matematykę na poziomie podstawowym trzeba zdać, czyli uzyskać przynajmniej 30% punktów, o tyle przedmiot dodatkowy wystarczy zdawać. Wynik nie ma znaczenia – komentuje kujawsko-pomorska wicekurator oświaty Maria Mazurkiewicz. – Dla młodych ludzi wyniki mają znaczenie tylko wówczas, gdy są potrzebne w systemie rekrutacyjnym na studia. Dopóki uczelnie wyższe będą przyjmować każdego, kto tylko chce studiować, bez względu na wyniki maturalne, dopóty zdającym nie będzie na wynikach zależało.

Poza egzaminami pisemnymi z przedmiotów obowiązkowych – języka polskiego, obcego i matematyki – maturzyści muszą przystąpić do przynajmniej jednego z przedmiotu dodatkowego. Dobry wynik może pomóc przy rekrutacji na studia, ale uczniowie doskonale wiedzą, że niż demograficzny gwarantuje im miejsce na tej czy innej uczelni. Jeśli chcą po prostu studiować, mają to jak w banku. 

– Wybór tego dodatkowego przedmiotu jest często przypadkowy, a więc i wynik jest przypadkowy – mówi Krzysztof Bylicki, dyrektor toruńskiej delegatury Kuratorium Oświaty. – Uczniowie, którzy wybierają chemię czy biologię z myślą o studiach medycznych, mają wyniki w granicach 90-100%, bo tylko to daje szansę na podjęcie tych studiów. Nie ma to oczywiście nic wspólnego ze średnim wynikiem uzyskanym przez wszystkich zdających egzamin z tych przedmiotów. W związku z tym ich porównywanie wydaje mi się bez sensu – dodaje.

– Często uczniowie nie czują nawet odpowiedzialności, by zdać maturę najlepiej, jak to możliwe. Czasem wręcz ograniczają się do udzielenia kilku zdawkowych odpowiedzi i wychodzą po kilkunastu minutach po rozpoczęciu egzaminu – mówi Maria Mazurkiewicz.  

Wdrażana właśnie reforma edukacji ma to zmienić. Egzamin dodatkowy również będzie miał ustalony próg zdawalnościco wymusi na uczniach odpowiednie przygotowanie. W nowej formule matura będzie przeprowadzana od roku szkolnego 2022/2023 dla absolwentów 4-letnich liceów ogólnokształcących, zaś absolwenci 5-letnich techników przystąpią do niej po raz pierwszy rok później.

W wynikach tegorocznych matur uderza też dysproporcja między dużymi miastami województwa a powiatami. W Toruniu średnia zdawalność to 84% (w kraju średnio 78,5%), w powiecie toruńskim – tylko 58%. W Bydgoszczy i powiecie bydgoskim – odpowiednio 80% i 60%. Gdzie indziej w regionie nie jest lepiej. 
 

– Najlepsi uczniowie z gimnazjów powiatowych funkcjonujących w małych ośrodkach trafiają zazwyczaj do dużych miast. To jest jedna z przyczyn takiego stanu rzeczy. W powiecie toruńskim są dwa zespoły szkół ponadgimnazjalnych kształcące przede wszystkim w zawodzie, nastawione na egzaminy potwierdzające kwalifikacje w zawodzie. Uczniowie oprócz matury muszą zdawać bardzo trudne egzaminy potwierdzające te kwalifikacje. To drugi powód, dla którego wyniki matur w tych szkołach są niższe – twierdzi Krzysztof Bylicki

Maria Mazurkiewicz uzupełnia, że w większych ośrodkach młodzież ma po prostu lepszy dostęp do źródeł wiedzy, a możliwość korzystania z instytucji kultury i nauki to niezbędne uzupełnienie nauki szkolnej. Eliminowanie barier edukacyjnych nadal więc pozostaje wyzwaniem.