Druhowie z OSP Łążyn mają szansę na „strażackiego Oscara”

Fot. nadesłane

Ochotnicza Straż Pożarna z Łążyna (gmina Zławieś Wielka) znalazła się w gronie nominowanych do strażackich Oscarów, czyli Florianów 2018. I wcale nie za męstwo i odwagę w walce z żywiołem, ale w kategorii „kultura i tradycja”. Za teatr .

Są odważni i bezinteresowni. Można na nich polegać, kiedy pojawia się zagrożenie życia lub zdrowia. Ale mają też pasję: w wolnych chwilach robią teatr. I to z prawdziwym rozmachem.

W piątek 11 maja rozdano w Warszawie Floriany 2018. Wśród nominowanych znalazła się jednostka OSP w Łążynie. To pierwsze tego typu dla niej wyróżnienie, choć ich działalność artystyczna sięga korzeniami daleko w wiek ubiegły. 

– Jakkolwiek mieszkam w Łążynie od zawsze, to dopiero stosunkowo niedawno dowiedziałam się, że nasz teatr ma tradycje co najmniej 50-letnie – mówi Jolanta Michalska, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej ze Szkoły Podstawowej w Łążynie, która zgłosiła łążyńską OSP do konkursu. – Wydawało mi się, jak i wielu mieszkańcom młodszego pokolenia, że teatr nastał u nas wraz z pojawieniem się w szkole nowej dyrektorki, Moniki Stafiej. Okazało się, że działał już w latach 60. ubiegłego wieku. Zawiesił wprawdzie na całe lata swoją aktywność i został reaktywowany całkiem niedawno, jednak to pokazuje, że my, łążyniacy, miłość do Melpomeny wypiliśmy z mlekiem naszych matek. 

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać dziwne, że strażacy robią teatr we współpracy ze… szkołą podstawową. Z nauczycielami, uczniami… Jednak dla samych mieszkańców Łążyna nie ma w tym niczego dziwnego. 

– Tu, w Łążynie mieszkamy w czymś, co określiłbym jako swego rodzaju symbiozę – mówi Piotr Pawlikowski, przewodniczący Rady Gminy Zławieś Wielka, członek OSP Łążyn, a także aktor tutejszego teatru. – Jednostka OSP znajduje się naprzeciw szkoły. Nasza drużyna młodzieżowa to uczniowie tejże szkoły. Dorośli druhowie to niegdysiejsi jej absolwenci. Czy może zatem dziwić, że działamy wspólnie? To, co nas połączyło ściślej, to właśnie teatr, który traktujemy jak doskonałą zabawę łączącą pokolenia. Każdy może w tym przedsięwzięciu uczestniczyć. Przed nikim nie zamykamy drzwi. 

Jak dotąd łążyński teatr dopracował się pięciu własnych spektakli. Były to: „Jasełka, czyli dorośli dzieciom”, „Wiosenny koncert”, „Uwięziony ptak nie śpiewa”, „Z bajką przez świat” oraz „Dziewczynka z zapałkami”. I właśnie za całokształt swoich dokonań zdobył nominację do tegorocznych Florianów. 

– Pomyślałam, żeby zgłosić nasz teatr do Florianów urzeczona właśnie tym faktem, że nasza miłość do tej sztuki trwa od pokoleń – dodaje Jolanta Michalska. – Nie da się zrozumieć tego, co robimy, nie będąc choćby raz na naszej próbie. Angażują się wszyscy: uczniowie najmłodszych klas i komendant OSP. Dyrekcja i pan woźny, który, nawiasem mówiąc, pięknie maluje, pomaga robić scenografię i był gwiazdą jednego ze spektakli w roli żołnierza legionisty. Jest sołtys, są radni i panie z KGW. Włącza się w przedstawienia także ksiądz proboszcz. Być może zabrzmi to nieskromnie, ale fakty są takie, że na premierach, ku naszej ogromnej radości, salę mamy zawsze wypełnioną po brzegi. 

Dorzućmy jeszcze, że wypełnioną również włodarzami. 

– Przykładem może być pan starosta Mirosław Graczyk – dodaje Piotr Pawlikowski. – Kiedy przygotowaliśmy premierę pierwszego spektaklu, posłaliśmy ważnym osobistościom zaproszenia, m.in. panu staroście. Wiadomo, że na podobne lokalne imprezy przychodzi się raczej z kurtuazji. Jednak na kolejne nie potrzebował już zaproszenia: sam zapowiedział, że przybędzie z małżonką. Odtąd państwo starostwo uczestniczą w każdej naszej premierze. 

Co ciekawe, mający tak długie tradycje teatr nie dorobił się jeszcze nazwy. Dlaczego? 

– Nikt się u nas nad tym nie zastanawia – wyjaśnia Piotr Pawlikowski. – W gruncie rzeczy nie chodzi przecież o teatr, ale o to, by być razem. Mieć czas dla siebie, wspólnie coś robić. Dlatego, paradoksalnie, najmniej lubimy premiery. Coś się wtedy kończy. Kilkumiesięczna wspólna praca. Jednak żeby „smutek” nie trwał zbyt długo, natychmiast zaczynamy pracę nad sztuką następną. Organizujemy spotkanie inicjujące i bawimy się od nowa. 

Czym jest nominacja do Florianów dla łążyńskiej społeczności? 

– Czujemy się bardzo wyróżnieni – mówi Andrzej Michalski, naczelnik OSP Łążyn. – Taka nominacja, wyjazd do Warszawy, to dla nas duże wydarzenie. Świadomość, że byliśmy jedyną jednostką OSP z naszego województwa, którą nominowano za działalność kulturalną na rzecz swojej społeczności – ma swoją wagę. Powiem wprost: to jest coś!