Dziewczyny z OT Thorn. Żydówki z Europy czekają na upamiętnienie

Nie było dla nich miejsca w obozie koncentracyjnym Stutthof. Nie starczyło pasiaków. Wysłano je do podobozów Sztutowa wokół Torunia. W zwiewnych sukienkach, w mrozie, kopały rowy przeciwczołgowe. Zabijano je, gdy słabły. Żydówki z całej Europy czekają na upamiętnienie.

Czy w Górsku, dokładnie w miejscu, gdzie 19 października 1984 roku porwano księdza Jerzego Popiełuszkę, był czterdzieści lat wcześniej obóz koncentracyjny? To pytanie przewija się w dyskusjach specjalistów na forach.

– Z materiałów, którymi dysponujemy wynika, że Żydówki pochodzące z całej Europy, a głównie z Węgier, zostały w sierpniu 1944 roku skierowane do Torunia, do podobozu KL Stutthof zwanego komandem OT Thorn albo Baukommandem „Weichsel” – mówi Danuta Drywa pracownik naukowy muzeum w Sztutowie. – Część z nich, ok. 1700 trafiło w okolice m.in. Górska. Tak mówią dokumenty, ale dowodów na istnienie obozu tam – nie ma. Obóz był bez w wątpienia w Chorabiu, jakieś sześć kilometrów obok.

Chorab, osada w środku lasów za Barbarką. Dziś tylko najwięksi znawcy, pasjonaci historii wiedzą, w którym był miejscu. Zostaję wtajemniczony. Dowód widać pod nogami – charakterystyczny krąg ziemny o średnicy 12 metrów. Tu stał tzw. namiot fiński, obok zarys drugiego. Pokazano mi przedmioty znalezione w ciągu dwóch godzin: resztki damskiego buta, łyżkę, monety niemieckie z 1939 roku i metalowy guzik w skórze. Pewnie z damskiej garsonki.

O Chorabiu sporo wiemy. To tu 18 stycznia 1945 roku w momencie ewakuacji rozstrzelano nad rowem 180 najsłabszych więźniarek. Nieumiejętnie. 28, ciężko rannych, wygrzebało się ze sterty trupów, okoliczna ludność zawiozła je na wózkach do Zamku Bierzgłowskiego. Ekshumowane stąd ciała trafiły do mogiły na toruńskim cmentarzu.

Szukając śladów obozu w Górsku pytałem badaczy, przeczytałem szereg opracowań, w tym książkę posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego „Z głębokości wołam do Ciebie” o losie Żydówek, które tuż przed końcem wojny zesłano na ziemię wówczas najgorszą. To nie przesada. Gdy po kilku miesiącach odesłano stąd grupę więźniarek do Stutthof, uznając za chore, tam przerażono się ich stanem. Dosłownie! KL Stutthof był dla nich jak dom w porównaniu z obozami pod Toruniem. A one cały czas krzyczały: Jesteśmy zdrowe, możemy pracować! Tak były przerażone tym, co spotkało je tu, w najbliższych okolicach Torunia.

– Najwięcej wiadomo o losie Żydówek zawiezionych do Bocienia i Szerokopasu. W Grodnie, gdzie była największa mogiła, stanął nawet pod koniec lat 60-tych pomnik, ale tak szczerze mówiąc ciągle nasza wiedza o filiach obozu jest znikoma – przyznaje Danuta Drywa. – To był niezwykle intensywny, gorący, czas…

Zaiste. Od sierpnia 1944, do stycznia 1945 Żydówki wykopały rowy przeciwczołgowe wokół Torunia. W lasach Barbarki widać pozostałości tych konstrukcji. Tak otoczony był cały Toruń.

– Budowały też schrony betonowe, „Tobruki”, Zalewały szalunki tych 28-tonowych konstrukcji przeznaczonych dla dwuosobowej załogi – dodaje Adam Kowalkowski, toruński przewodnik, znawca fortyfikacji.

Znane są fragmenty korespondencji dowództwa OT Thorn z KL Stutthof. Doślijcie jakieś ciuchy dla waszych więźniarek – żądał Toruń, gdy przyszło ochłodzenie, a one spały dygocąc na gołej ziemi. Ze Stutthof wysłano raz nawet skrawki skór do łatania trzewików, które się darły przy kopaniu rowów.

Wspomnienia nielicznych kobiet, które przeżyły ten potworny czas, są przerażające. Wachmani niechętnie zabijali strzałem, szkoda było pocisków. Zadzierzgnięcie linki na szyi i bicie pałką po głowie – to lepszy i tańszy sposób. Albo topienie w przeręblu.

Z dokumentów wynika, że sytuacja w podobozach pod Toruniem była tak dramatyczna, że obóz koncentracyjny „matka” w Stutthof wysłał inspekcję, by ta zbadała, jakie były przyczyny aż tak szybkiego i nieekonomicznego wyniszczania materiału żywego. No, tak aż się więźniów nie katuje, bo to nieekonomiczne.

A co z Górskiem? Był tam też taki obóz? Czy nie?

Każdemu kto szuka odpowiedzi na to pytanie, proponuję wejść w lasek naprzeciw parkingu dla odwiedzających pomnik księdza Jerzego Popiełuszki w Górsku. (Co szokujące – tam urwał się trop milicyjnemu psu 19 października 1984 roku). To co znajdziemy pod nogami, po czym będziemy chodzić – to ziemne obwałowania okrągłych w obrysie namiotów – domków fińskich. W takich samych siedziało w Chorabiu 1700 kobiet. Po 60 w każdym namiocie. W takich samych mieszkały więźniarki, które trafiły do Grodna pod Chełmżą. Tam „zakwaterowano” je w dawnym obozie Hitlerjugend. Tak wtedy robiono – namioty były te same, tylko ścisk w przypadku więźniarek koncentracyjnych robił się znacznie większy.

– Z moich informacji wynika, że tam w Górsku, obok pomnika Popiełuszki, był akurat obóz łotewskich SS-manów – mówi Jan Łukasiak prowadzący magazyn Inne Oblicza Historii. – Ludzie potem znajdowali tam odznaki, nieśmiertelniki nawet. Co nie znaczy, że te Żydówki tam się nie pojawiały. Pracowały wokół Górska, były tam doprowadzane.

W istnienie w tym miejscu podobozu koncentracyjnego nie wierzy także Andrzej Walczyński, dyrektor miejscowego gimnazjum, historyk, autor książki o Górsku. – Też słyszałem o tych SS-manach. Ale faktem też jest, że przynajmniej dwa tygodnie na początku stycznia 1945 obóz tu gdzieś był, bo tak zarejestrowali Niemcy w swoich sumiennie prowadzonych dokumentach.

A może, gdy do walki z nacierającą Armią Czerwoną ruszyli łotewscy SS-mani, w ich miejsce przerzucono Żydówki z Chorabia i stąd obóz Górsk w niemieckich papierach?

– Może i tak było – przyznaje Adam Walczyński. – Warto poruszać ten temat, warto drążyć… O tym okresie najmniej mamy dziś informacji. Ludzie nie chcieli wspominać, woleli zapomnieć…

Czyli: mamy tu obóz ofiar, czy oprawców? Tak czy inaczej – uczestników tamtych wydarzeń, w szczególności ewakuacji Chorabia, gdy Żydówki popędzono w stronę Bydgoszczy.

– Większość ginęła po drodze – tłumaczy Andrzej Walczyński. – Choćby w niedalekim Gutowie. Rosjanie znaleźli rów przeciwczołgowy wypełniony 120 Żydówkami zamordowanymi, a w pobliżu 160 kobiet zatrutych fenolem, które umierały na oczach oswobodzicieli… Co tu jeszcze można powiedzieć?