Elementarna sprawiedliwość dziejowa [felieton]

Dariusz Meller, Radny Powiatu Toruńskiego (fot. Łukasz Piecyk)

Obchodziliśmy niedawno rocznicę wydarzeń marcowych 1968 r. Niektórzy próbowali ją włączyć w obecną antypolską nagonkę, wmawiając nam wrodzony niemalże antysemityzm (byli to często specjaliści od nagonek, czyżby wyssali to z mlekiem matki?).

Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że antyżydowskie wystąpienia były w tamtym czasie organizowane przez władze komunistyczne. A Polaków na nie spędzano, udział był tak samo „dobrowolny” jak w pochodach pierwszomajowych, choć w przypadku 1 maja wielu szło na rozmaite towarzyszące temu festyny, żeby się zabawić i zjeść kiełbasę z bułką (kiedy w 1919 r. Niemcy organizowali w Chełmży rozmaite Maifesty i Sommerfesty, mające wpłynąć na korzystną dla nich decyzję konferencji pokojowej w Wersalu, to także – jak ubolewano – „uczęszczały tam rozmaite dziewczyny polskie, co prawda z bardzo nieciekawą i ciemną przeszłością i prowadzeniem, lecz w każdym razie były to Polki”, ja przypuszczam, że nie tylko takie chodziły, bo ile ich w końcu w Chełmży mogło być, chodziło po prostu o zabawę). Wracając do 1968 r., to PRL była taką samą Polską jak Królestwo Polskie w latach 1815-1830. I jeśli ktoś Żołnierzy Wyklętych, zwalczających taką właśnie „Polskę”, nazywa bandytami, to powinien tak samo nazywać powstańców listopadowych. Co Polaków obchodziły – i obchodzą – jakieś rozgrywki między rewizjonistami i dogmatykami, między „puławianami” a „natolińczykami”, między Gomułką i Moczarem. Wszyscy byli Płatnymi Zdrajcami Pachołkami Moskwy. To taka sama różnica jak między SS a SA. Dlatego wielka szkoda, że tak późno przychodzi sprawiedliwość dziejowa obniżająca im emerytury i degradująca ich stopnie wojskowe. A jeśli ktoś bredzi, że urodzeni przed 1989 r. nie powinni w takim razie mieć polskiego obywatelstwa, to odpowiadam, że Polakiem się jest właśnie dzięki powstańcom, Żołnierzom Wyklętym i innym patriotom, a nie z nadania okupantów i współpracujących z nimi renegatów.