Felieton o nadziei 

Przemysław Termiński, Senator RP (fot. Łukasz Piecyk)

Jak żyć, kiedy nasi piłkarze, mimo oczekiwań, modłów i zaklęć, zanotowali jedne z najgorszych występów w całej stawce drużyn? Jak wytłumaczyć fatalną grę i niemoc w zetknięciu z takimi drużynami jak Kolumbia czy Senegal? Dlaczego błyszczące w Niemczech i zachodnich klubach polskie gwiazdy w konfiguracji Nawałki straciły blask i były ogrywane jak dzieci? Skąd ten rozgardiasz na boisku, skąd brak pomysłu na grę i brak goli?  

Na te lub podobne pytania próbują odpowiedzieć miliony Polaków. Stąd głosy speców i komentatorów o tym, że trzeba zastosować wariant „0”, czyli trenera wymienić, a drużynę zbudować na nowo.  

Recept jest dużo, niedosyt pozostał. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że w nawet najcięższej sytuacji staram się doszukać pozytywów. Tu też takie widzę. Po pierwsze dzięki sukcesom w meczach kwalifikacyjnych górowaliśmy w rankingu FIFA. Po drugie właśnie w tym czasie odsądzani od czci i wiary piłkarze dostarczali nam mnóstwa emocji. Być może prawda jest taka, że szczyt formy przypadł naszym zawodnikom na Euro 2016. Teraz starczyło sił tylko na awans do rozgrywek w Rosji. 

Kochani, mamy przed sobą dwa – mam nadzieję słoneczne – miesiące wakacji i urlopu. Cieszmy się nimi. Nadzieja umiera ostatnia. Wierzę, że niedługo znajdzie się drugi Nawałka, który złoży do kupy to wszystko na nowo i być może znowu będziemy mieli reprezentację na na miarę naszych oczekiwań i nadziei.