Flisak Złotoria: drużyna musi być jednością

Ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest podobno tą najważniejszą. Choć to zawodnicy są wizytówką klubu, na ich sukces sportowy składa się często ciche zaangażowanie innych osób. Flisak Złotoria to od lat przykład takiego zespołu.

Nie ma jednej, sprawdzonej recepty na to, by wciąż wygrywać. Próżno też szukać porad mówiących, jak z grupy piłkarzy stworzyć prawdziwy team. Chemia w zespole albo jest, albo jej nie ma i nawet wysokie kontrakty nic tu nie pomogą. Flisak Złotoria jest drużyną amatorską. Jego reprezentanci za strzelone gole najczęściej dostają jedynie brawa publiczności. To jednak nie przeszkadza im spędzać kolejnych lat na boisku. Dlaczego tak się dzieje? Jeśli ktokolwiek raz zakochał się w piłce nożnej, ten odpowiedź na to pytanie zna już na zawsze.

Ten sezon dla zawodników Flisaka stanowi duże wyzwanie. Choć rywalizują w IV Lidze Kujawsko-Pomorskiej, zespoły z którymi przyszło im się mierzyć, nie należą do anonimowych. Na czele tabeli znajdują się, m.in. drużyny TKP ELANA Toruń i Zawisza II Bydgoszcz. Klub ze Złotorii po siedmiu kolejkach utrzymuje się z ośmioma punktami w drugiej połowie tabeli, tracąc do lidera 9 „oczek”.

Pasja jest najważniejsza

– Nasz główny cel to utrzymanie się w tej klasie rozgrywkowej – mówi Jarosław Maćkiewicz, obecny trener sportowców. – Trenujemy dwa razy w tygodniu, bo każdy z członków drużyny ma swoje obowiązki. Większość kolejek graliśmy na wyjeździe, ale na szczęście od niedawna możemy pochwalić się odnowioną płytą boiska. Najważniejsze jest to, żebyśmy dali z siebie tyle, ile możemy.

Jarosław Maćkiewicz wie, co mówi. Jako napastnik biegał po boiskach czołowych drużyn Ekstraklasy przez wiele lat. Od 1999 reprezentował barwy Lecha Poznań, zastępując w tym klubie Piotra Reissa. Do końca sezonu 1999/2000 rozegrał w „Kolejorzu” 42 spotkania i strzelił 16 bramek. Bronił też barw Orlenu Płock, z którym występował w pierwszej i drugiej lidze. W najwyższej klasie rozgrywkowej razem z płockim klubem zagrał w 42 meczach, strzelając 5 goli. Dla Elany Toruń zdobył zaś 286 bramek w oficjalnych meczach, stając się najskuteczniejszym i najbardziej rozpoznawalnym piłkarzem klubu w historii. Od sezonu 2008/2009 swoją wiedzą i zaangażowaniem dzieli się z zawodnikami Flisaka Złotoria.

– Chłopaków staram się dopingować do ciężkiej pracy i wspierać ich mentalnie, bo drużyna musi być jednością – mówi. – Wiemy, jakie mamy możliwości i staramy się je wykorzystywać jak najlepiej. Nie zapominamy przy tym o dobrej zabawie i pasji, gdyż to ona każdego z nas zaprowadziła po raz pierwszy na zieloną murawę. Dziś jesteśmy wdzięczni, że dzięki wsparciu sponsorów możemy dalej cieszyć się grą i zmierzać ku nowym celom.

Bezcenne wsparcie

Bez pomocy finansowej Urzędu Gminy Lubicz czy właśnie sponsorów klub nie mógłby funkcjonować na obecnych zasadach. Choć lista darczyńców jest długa, szczególny wkład w rozwój drużyny ma już od wielu lat Marek Pawłowski z firmy Inter Parts Toruń. O sobie nie chce opowiadać. To piłka nożna i Flisak Złotoria zajmują w jego sercu i myślach ważne miejsce.

– Nie robię tego dla rozgłosu, tylko z pasji – mówi. – Cieszę się, że mogę być częścią tej drużyny chociaż w takim charakterze.

Dzięki wsparciu, które przez lata otrzymywał klub, dziś jego oblicze niczym nie przypomina tego sprzed kilku dekad. Może jedynie zaangażowanie i miłość do futbolu są niezmienne. Tylko najstarsi kibice pamiętają, że swoje pierwsze mecze zawodnicy rozgrywali w niezwykle trudnych warunkach. Dawne boisko otrzymało nawet nieformalną nazwę „Sahara” – z uwagi na piaskową nawierzchnię. Sportowcy ćwiczyli także na boisku w Kaszczorku, odległym o ponad cztery kilometry, a później na stadionie przy ul. Świętopełka w Toruniu. Pomimo takich trudności odnosili sukcesy. Największe przypadły na lata 90-te ubiegłego wieku. W sezonie 1993/1994 drużyna piłkarska seniorów, trenowana przez Marka Przybylińskiego, zajęła trzecie miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej Okręgowego Związku Piłki Nożnej.

Szczególny wkład w rozwój zespołu ma Maciej Broczek – do niedawna trener seniorskiego składu Flisaka. Nieoceniony jest według piłkarzy także wieloletni kierownik klubu – Andrzej Taczkowski. Dzięki nim w drużynie panuje przyjazna i pracowita atmosfera.

– Wszyscy zaangażowani w sprawy klubu są dla nas bardzo ważni – dodaje Jarosław Maćkiewicz. – Niezależnie od tego, jakie mają w nim zadania. Po prostu cenimy siebie i swoją pracę.

Rosną młodzi następcy

Co tak naprawdę stanowi jeszcze o wyjątkowym charakterze Flisaka Złotoria? W przeciwieństwie do wielu ligowych przeciwników, ten klub znajduje się w małej miejscowości. Na mecze przychodzą głównie mieszkańcy gminy Lubicz, znający zawodników od lat. System szkolenia młodzieży sprawia, że przyszli piłkarze także mogą próbować swoich sił w boiskowych starciach. Trenują w kategoriach junior młodszy, młodzik I i młodzik II. Najlepsi z nich za 2 lub 3 lata będą mieli okazję reprezentować klub w rozgrywkach seniorskich jako jego wychowankowie.

– To zawsze jest solidna wizytówka dobrze zarządzanego klubu, gdy ma takich zawodników w składzie – dodaje Jarosław Maćkiewicz. – Sam zacząłem grać w wieku 11 lat. Piłce poświęciłem prawie całe dotychczasowe życie. Widzę w tych chłopakach pasję, którą kiedyś odkryłem w sobie. Najważniejsze, by futbol przynosił nam radość.

Pieniądze i kontrakty to tylko pochodna tej szczególnej miłości. Ona zawsze jest w swym sensie prosta. Jak mawiał z uśmiechem Kazimierz Górski: „Chodzi przecież o to, by strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika”.