Flisak Złotoria i Legia Chełmża: zima to gorący okres

W Złotorii, jak i w Chełmży działacze nie śpią spokojnie. Słabe wyniki Flisaka i Legii w rundzie jesiennej zmuszą do wzmożonego, zimowego wysiłku przed grą o utrzymanie w IV i V lidze.Zwłaszcza w Złotorii jest nad czym myśleć, skoro przez ostatnie sezony zespół plasował się w czołówce IV ligi. Nic dziwnego, że już po ostatnim gwizdku sędziego w rundzie można było wziąć się do analizy jesiennych wyników Flisaka. Od początku rozgrywek piłkarze prowadzeni przez trenera Macieja Broczka mieli problemy z regularnością, a słabsze mecze przeplatali z lepszymi. Słabiej spisywali się także w Złotorii, gdzie zgubili wiele „oczek”. W przeszłości mało który zespół wywoził punkty z terenu złotorian – w minionej rundzie flisacy aż sześć razy na własnym boisku dzielili się zdobyczą z rywalami. Wiele do życzenia pozostaje także dyspozycja przeciwko drużynom z górnej połowy tabeli. Jedynie w starciach z Polonią Bydgoszcz (3:2), Gopłem Kruszwica (2:0) i Gromem Osie (1:1) złotorianie potrafili inkasować punkty.

– Szczerze trzeba przyznać, że wobec zmian kadrowych, jakie zaszły w zespole, to miejsce oddaje nasze możliwości – mówi „Poza Toruń” Maciej Broczek, trener Flisaka. – W klubie nastąpiła zmiana warty, odeszło od nas siedmiu zawodników z przyczyn osobistych czy zawodowych. Drużyna potrzebowała czasu, aby zgrać się w meczach o stawkę. Nie ominęły nas też kontuzje.

Najmniej pretensji należy kierować w stronę napastników. Duet rutyniarzy Łukasz Drwięga – Jarosław Maćkiewicz, wspólnie z młodym Dawidem Bocianem, łącznie 19 razy strzelali do bramki rywali. Najwięcej z nich trafiał Drwięga, który z 9 golami puka do czołówki strzelców.

Wiosna bez Bociana?
W Złotorii mogą dyskutować o przyszłości Flisaka, który dopiero dzięki wygranej w ostatnim spotkaniu nad Mienią Lipno (4:3) uciekł ze strefy spadkowej. Aby poprawić dwunastą lokatę w IV-ligowej stawce i jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie, trenerzy klubu z podtoruńskiej miejscowości nie chcą zaniedbać okresu przygotowawczego.

– Od 7 stycznia ruszamy z treningami, a przez pierwsze trzy tygodnie skupimy się na motoryce. Od lutego treningi będziemy łączyli ze sparingami – tłumaczy Broczek.

Przydałyby się również wzmocnienia, tym bardziej że możliwe jest odejście niektórych zawodników. Z Flisakiem pożegnał się już Mariusz Woroniecki, który nie godzi pracy zawodowej i trenerskiej z grą w Złotorii. Bliski odejścia jest także Bocian, który otrzymał kilka ofert z wyższych lig. Możliwe, że wiosną będzie on bronił barw walczącej o III ligę Sparty Brodnica.

Preis w razie potrzeby
Więcej spokoju, głównie dzięki świetnemu finiszowi, zachowują w Legii Chełmża. Podopieczni trenera Marka Zająca, który w trakcie rozgrywek przejął zespół, życzą sobie, aby runda wiosenna była równie udana jak trzy ostatnie spotkania. Legioniści odprawili Gryf Sicienko (2:1) oraz rezerwy Elany Toruń (2:0) i Olimpii Grudziądz (6:2). Awans na 9. miejsce w tabeli V ligi grupy 1 jest w dużej mierze zasługą Dariusza Preisa, jednego z najlepszych piłkarzy w historii klubu. Wracający do gry 37-latek, w przeszłości występujący m.in. w Stomilu Olsztyn czy KSZO Ostrowiec Św., a obecnie asystent Zająca, w dwóch meczach strzelił 5 goli!

– Wiosną raczej nie będzie występował w Legii – dopowiada trener Zając. – Chcemy inwestować w młodzież, by ogrywała się z każdym spotkaniem. Jeśli jednak zajdzie potrzeba, to być może Preis pojawi się na boisku.

Wiosną, jak przekonuje trener Zając, powinno być tylko lepiej. Młody zespół Legii coraz lepiej czuje się w seniorskiej piłce, nabiera taktycznej ogłady, a dobrze przepracowana zima ma jedynie pomóc w skoku w górę tabeli V ligi. Chełmżynianie, poza treningami na własnych obiektach, w drugiej połowie stycznia będą szlifowali w formę w Międzyzdrojach. W nadmorskim kurorcie zagrają sparingi m.in. z Falą Międzyzdroje i rezerwami Floty Świnoujście.