Gdzie ta nadwyżka, panie ministrze? [felieton]

Przemysław Termiński, Senator RP (Fot. Łukasz Piecyk)

Wszystkim dosłownie opadły szczęki po tym, jak Eurostat ujawnił dane, z których wynika, że polskie Ministerstwo Finansów przekazało do Brukseli informację, iż na koniec roku deficyt sektora finansów publicznych wyniesie ponad 51 mld zł. Najśmieszniejsze jest to, że te dane upubliczniono tuż po tym, jak wicepremier chwalił się, że budżet zanotował 5 mld zł nadwyżki.

Przypomnę, że w 2015 r. deficyt wyniósł 47 mld zł, a w 2016 r. 45 mld zł. To okres, w którym jeszcze PO odpowiadała za planowanie i wydatkowanie budżetu państwa. Obecnie, za czasów PiS-u, tak duża dziura w sumie nie powinna dziwić, wystarczy przyjrzeć się gigantycznym wydatkom socjalnym, w tym na finansowanie programu „500+” – wszystko łącznie to jakieś 60 mld zł.

Krytykę wzbudza w tym wypadku coś zupełnie innego. To propaganda sukcesu rozsiewana przez wicepremiera Morawskiego. Świat, na który patrzą przez różowe okulary politycy PiS-u, różni się bardzo od mniej kolorowej rzeczywistości. Kilka tygodni temu poinformowano nas, że do budżetu wpływa rekordowa suma dochodów, co w praktyce da nam nie deficyt, a nadwyżkę! Teraz odkręca się to na szybko.

Trzeba odczekać trochę i już bliżej końca tego roku będziemy mogli stwierdzić dokładnie, jak jest z wydatkami i finansami publicznymi. Ekonomia nie lubi ściemniania ani zaklinania rzeczywistości. Prędzej czy później twarde statystyki sprawdzą każdy blef.