Gmina tonie w śmieciach

Hałdy napierają na groby na cmentarzu w Mazowszu. (fot. Łukasz Piecyk)

Miejscowość Mazowsze i Witowąż zlokalizowane w gminie Czernikowo dzieli zaledwie dziesięć kilometrów. Dwie, z pozoru niemające nic ze sobą wspólnego miejscowości, walczą z podobnym problemem – z zalegającymi śmieciami. Tym razem trafiliśmy na cmentarz parafialny w Mazowszu.

Góry śmieci zza granitowych grobów widać przy płocie po prawej i lewej stronie cmentarza już z daleka. Oszronione wieńce, kwiaty i znicze zasypały od miesięcy nieopróżniany kontener. Hałda po lewej stronie osiągająca wysokość ponad półtora metra rozciąga się na długość kilkunastu grobów.

– Śmieci, które widzimy, leżą na terenie cmentarza do czerwca – mówi anonimowo jedna z mieszkanek gminy Czernikowo. – Składowane są na ziemi, bezpośrednio za grobami zmarłych. Były w lipcu, wrześniu i listopadzie. Są i dziś. To jest oburzające, że w Dzień Wszystkich Świętych modliliśmy się przy mogile, na którą napierają śmieci. Czy nie poniża to godności zmarłych?

Na cmentarzu zlokalizowanym w odległości 350 metrów od kościoła jest kilkaset grobów i tylko dwa kontenery na odpady. Obok tego, po prawej stronie powstała sortownia śmieci – wydzielone sznurkiem miejsca na wypalone znicze, uschnięte kwiaty i wieńce. Wszystko to rośnie na oczach rodzin zmarłych.

– Ksiądz proboszcz podczas mszy wspomina o tym, że będzie likwidował zaniedbane groby, a sam robi to samo z cmentarzem – dodaje rozmówczyni. – Co więcej, pobiera jednorazową opłatę za wywożenie śmieci po pogrzebie w wysokości 200 zł. Interwencje telefoniczne podejmowałam w sprawie składowiska już dwukrotnie, oczywiście nie przyniosły one żadnego rezultatu, gdyż ksiądz nie chciał ze mną rozmawiać. Zadzwoniłam przed świętami Bożego Narodzenia do Kurii Diecezjalnej we Włocławku. Bez reakcji.

Rzecznik prasowy kurii ks. Andrzej Niemira o oficjalnym zgłoszeniu sprawy nic nie wie. Chętnie zaś w sprawie wypowiada się sam ksiądz Zbigniew Kwiatkowski.

– Śmieci na cmentarzu są, ale sukcesywnie staramy się je usuwać – oponuje. – Bliscy zmarłych wciąż jednak odpady dorzucają, dlatego nie widać, aby cokolwiek ubywało. Nie mamy niestety do dyspozycji większej liczby kontenerów. Opłata za sprzątnięcie grobu po pogrzebie obejmuje zutylizowanie ciężkich i dużych wieńców, zniczy i zeschniętych kwiatów. Przy regularnym wywożeniu odpadów, śmieci do wiosny znikną.
Wcześniej problem był niezauważalny. Śmieci z całego cmentarza lądowały w wykopanym za płotem dole.

– Czy ksiądz chciałby być pochowany na tym wysypisku śmieci? – pyta alarmująca nas mieszkanka gminy.
Problem w gminie jest złożony. Od kilku miesięcy z odpadami walczą również mieszkańcy wsi Witowąż. O sprawie pisaliśmy w grudniowym wydaniu dwutygodnika „Poza Toruń”. Pod koniec miesiąca lokalna społeczność rozpoczęła zbiórkę podpisów dotyczącą usunięcia z terenu sołectwa zalegającej hałdy.

– Spotkaliśmy się pod koniec roku w świetlicy wiejskiej, aby omówić problem – informuje sołtys Adam Malinowski. – Składowanie śmieci przez firmę Bio-Plast na terenie Obszaru Chronionego Krajobrazu Niziny Ciechocińskiej niesie za sobą szereg zagrożeń naturalnych.

Mieszkańcy są zrozpaczeni. Boją się zagrożenia czystości wody pitnej dla Czernikowa i okolic, a także plagi już pojawiających się szczurów.

– Sprawy nie można tak zostawić – dodaje Tomasz Lewandowski, inicjator zbiórki podpisów. – Jako mieszkańcy domagamy się błyskawicznych działań, przede wszystkim od samorządu i starosty. Nie jest to tylko kwestia zatrzymania zwożenia odpadów, ale całkowitego ich usunięcia. A mówi się, że jest tam nawet do tysiąca ton śmieci. Twardych dowodów jednak na taką liczbę nie ma. Jest podobno świadek – właściciel spychokoparki zakopującej odpady w ziemi. Jeżeli zostanie odnaleziony przez organy śledcze, może mieć ważna informacje w sprawie.

Do apelu o błyskawiczne działania samorządu odniósł się Zdzisław Gawroński, wójt gminy Czernikowo.

– Nas obowiązują jasno wytyczone procedury i musimy się ich trzymać – zaznacza. – Nad sprawą czuwa WIOŚ, policja i prokuratura. Nakaz uprzątnięcia terenu z tych śmieci wydał także starosta toruński. Kompetencje gminy są ograniczone. Monitorujemy całą sytuację, ale działamy w granicach danego nam prawa. Nie oznacza to jednak, że czekamy, aż sprawa się sama rozwiąże. Wspólnie z władzami powiatu dążymy do usunięcia tych odpadów z terenu gminy,

Składowiska odpadów istniejące na terenie gminy Czernikowo bardzo szybko mogą doprowadzić do skażenia wód gruntowych. Wraz z nadejściem wiosny rozmrożona ziemia wchłonie wszystko, co do tej pory na niej zalega. My zaś bezwiednie spożywać będziemy jej “zdrowe” plony. Mieszkańcy gminy rozkładają już ręce. I tylko cicho marzą, by podczas roztopów nie utonąć w śmieciach.