Góra śmieci wciąż króluje nad wsią

Od naszej ostatniej wizyty w Witowążu nic się nie zmieniło. (fot. Łukasz Piecyk)

Wyrok skazujący Janusza Sz., właściciela firmy Bio-Plast zlokalizowanej w gminie Czernikowo, zapadł. Sąd Rejonowy w Lipnie orzekł karę grzywny, nie zastosował jednak zakazu prowadzenia przez mężczyznę działalności gospodarczej. Odpady na terenie przedsiębiorstwa wciąż się piętrzą i nic nie wskazuje na to, że szybko zostaną stamtąd usunięte.

Sprawie po raz pierwszy po apelu mieszkańców przyjrzeliśmy się niespełna rok temu. W miejscowości Witowąż natrafiliśmy na widoczne z daleka hałdy odpadów. Według relacji świadków do przedsiębiorstwa zlokalizowanego na terenie Obszaru Chronionego Krajobrazu Niziny Ciechocińskiej ciężarówkami zwożono wszelkiego rodzaju śmieci. Zaniepokojeni otrzymanymi zdjęciami postanowiliśmy interweniować.

Firma Bio-Plast odpady na swoim terenie składuje od połowy września 2016 r. Zgoda na takie działanie wydana przez Mirosława Graczyka, toruńskiego starostę, dotyczyła odpadów naturalnych. Jak wykazała kontrola Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, zgromadzone w Witowążu odpady naruszały warunki zezwolenia. Ponadto przedsiębiorstwo nie prowadziło ewidencji tego, co się tam znajduje. Sprawą zajęła się także prokuratura, która na wniosek strażnika gminnego zbadała sprawę i postawiła przed sądem sprawcę całego zamieszania.

Sąd Rejonowy w Lipnie uznał Janusza Sz. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu z art. 183 par. 1 kk, czyli „Kto wbrew przepisom składuje, usuwa, przetwarza, dokonuje odzysku, unieszkodliwia albo transportuje odpady lub substancje w takich warunkach lub w taki sposób, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu wielu osób lub spowodować zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Na oskarżonego nałożona została kara grzywny.

– Od tego wyroku Prokuratura Rejonowa w Lipnie wniosła sprzeciw, zarzucając orzeczeniu rażącą niewspółmierność kary oraz niezastosowanie środka karnego w postaci zakazu prowadzenia działalności gospodarczej związanej z gospodarowaniem odpadami – tłumaczy Alicja Cichosz, prokurator rejonowy. – W dalszej kolejności sprawa podlegać będzie rozpoznaniu przez Sąd Rejonowy w Lipnie, lecz na chwilę obecną nie jest wyznaczony termin pierwszej rozprawy.

I choć Janusza Sz. oficjalnie uznano za winnego, śmieci z terenu wsi nie zniknęły.

– Nie ruszono ani deka – mówi nam sołtys Adam Malinowski. – A wciąż stwarzają dla nas realne zagrożenie. W linii prostej znajdują się kilometr od ujęcia wody pitnej. Nadal także nie wiemy, co znajduje się kilka metrów pod ziemią. Czy te najbardziej niebezpieczne odpady nie zostały przypadkiem głęboko zakopane?

O sprawę wywozu odpadów zapytaliśmy wójta gminy Czernikowo Zdzisława Gawrońskiego.

– W tej kwestii musimy porozmawiać ze Starostwem Powiatowym – podkreśla. – Dopóki nie będzie ostatecznego rozstrzygnięcia procesu i decyzji o wywiezieniu śmieci, będą tam niestety zalegały. Postępowania administracyjne nie są proste, a co za tym idzie, bardzo czasochłonne. Chciałbym jednak uspokoić mieszkańców, że nie ma problemów z wodą pitną. Zbliża się okres zimowy, będzie chłodniej, zmniejszą się więc procesy rozkładu odpadów. Na dzień dzisiejszy nie możemy jednak podjąć konkretnych działań związanych z przedmiotami znajdującymi się na terenie firmy Bio-Plast.

Czy faktycznie nic w tej sprawie nie da się zrobić?

– Starostwo Powiatowe swoje czynności w tej sprawie zakończyło – informuje starosta Mirosław Graczyk. – Cofnęliśmy pozwolenie na składowanie odpadów, teraz czekamy na ostateczny wyrok sądu. Do posprzątania tego terenu zobowiązany być powinien jego właściciel. I to właśnie sąd powinien wyegzekwować, jasno mówią o tym przepisy. My uprzątnąć tego nie możemy, ponieważ ktoś mógłby zarzucić nam złe gospodarowanie wspólnymi środkami. Nie jest to tykająca bomba, która wymaga natychmiastowych działań. Osobiście włodarz powiatu nie zgadza się z karą grzywny nałożoną na właściciela firmy. Według niego powinna być dotkliwsza niż zasądzone 7 tys. zł, ponieważ zyski z tego procederu mogły być kilkukrotnie większe.

– Niech kara uświadomi społeczeństwo, że takich działań prowadzić nie wolno – podkreśla starosta.

Sołtys miejscowości Witowąż kompletuje w imieniu mieszkańców dokumenty związane z trwającym już rok problemem. Wcześniej o całej sprawie poinformował ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, który w odpowiedzi zaznaczył, że tematem tym zajmuje się prokuratura w Lipnie i Włocławku. Sprawy tak jednak nie zostawi i będzie walczył o szybkie usunięcie śmieci i wyjaśnienie, czy faktycznie w głębokich dołach zakopywane były niebezpieczne odpady, o których wciąż rozmawiają mieszkańcy.