I po świętach… [felieton]

Przemysław Termiński, Senator RP (fot. Łukasz Piecyk)

Wszystko, co dobre, szybko się kończy, jeszcze szybciej kończą się krótkie przyjemności. Niby banał, a jednak w poświątecznej rzeczywistości nabiera on zupełnie innego znaczenia. Oto na nieszczęście partii rządzącej ludzie przez Wielkanoc nie myśleli zapominać o tym, jak premier i ministrowie PiS skubali ich na grube pieniądze, przyznając sobie nawzajem sowite premie.  

Na domiar z
łego okazało się, że pani senator Anders, również z PiS, wyjeździła i wylatała z publicznych środków 600 tys. zł (sic!). Umówmy się, może i jej rola w podtrzymywaniu relacji polsko-amerykańskich jakaś jest, ale czy warta aż takiej kasy? No i kolejna, świeża bomba finansowych rozrzutności  w Ministerstwie Infrastruktury potajemnie przyznawali sobie podwójne – lub nawet potrójne – premie. Co z nimi, do jasnej anielki, jest nie tak?! 

Nie trzeba by
ło długo czekać, żeby wściekłość ludzi odbiła się na spadkach PiS w sondażach. Zjazd był na tyle poważny, że prezes Kaczyński postanowił  przynajmniej w swoim mniemaniu  zaszachować wredne media, opozycję i czepiających się obywateli pomysłem cięć diet dla posłów, uposażeń dla samorządowców i członków państwowych spółek. Pazerni na kasę ministrowie PiS mają zwrócić swoje premie i wpłacić je na rzecz Caritasu. Akurat sensu tego pomysłu nie mam miejsca tutaj roztrząsać, ale to jest nadzwyczaj niesprawiedliwe. Te pieniądze powinny być ponownie wpłacone na konta ministerstw, z których wcześniej wypłynęły. Dopiero wtedy można powiedzieć, że zostały one zwrócone społeczeństwu.  

Jaki b
ędzie efekt tego rollercoastera”? Na pewno nie taki, jakby chciał tego Kaczyński. Cynizm bijący z pomysłu prezesa jest na tyle ohydny, że nawet najbardziej zdystansowane do sprawy osoby wiedzą, że to tylko kolejna gierka na przykrycie poważnej finansowej afery. Koniec końców PiS będzie zapamiętane jako partia najbardziej skompromitowana lewymi i szemranymi finansowymi transferami. Paradoksalnie to właśnie uczciwość, skromność i powściągliwość niesione były na wyborczych sztandarach tego ugrupowania. Jednak coś najwyraźniej poszło mocno nie tak.