Jaki piękny jest świat – rozmawiamy z Janem Surdyką, wójtem gminy Zławieś Wielka

Fot. Łukasz Piecyk

Louis Armstrong w swoim największym przeboju nie może się nadziwić, jaki piękny jest świat. Podobnego zdania jest Jan Surdyka, wójt Złejwsi Wielkiej, z którym rozmawia Robert Kamiński.

Jest pan wójtem od 2010 r. Jakie zmiany zaszły w gminie przez te 8 lat? 

Ogromne: wizualne, gospodarcze, mentalne i co godne podkreślenia: bez specjalnych zmian personalnych, ponieważ na kluczowych stanowiskach pozostali wszyscy „starzy” pracownicy. 

Czyli dobrze się panu pracuje z obecną ekipą? 

Tak. Musiałem jednak zmienić sposób myślenia niektórych osób. Kiedy tu przyszedłem, funkcjonował system pracy typowo nakazowy. Każdą, nawet najbardziej banalną decyzję, powiedzmy dotyczącą koloru ścian, podejmował mój poprzednik. Pracownicy nie musieli myśleć. 

Uczył pan ich myśleć? 

To nie tak. Próbowałem im tylko przypomnieć, że mają swoją wartość. Chciałem, aby wychodzili z własnymi propozycjami. Żeby współpracowali, a nie czekali na moje polecenia. Od początku próbowałem wpoić im ideę partnerstwa, poczucie współtworzenia pomyślności naszej gminy. 

Czyli wykonywanie tylko tych zadań, które są przypisane do konkretnego stanowiska, to za mało? 

To oczywiście podstawa. Ale do tego dodałem im nowy obowiązek: decyzyjność. Moje stanowisko było proste: obowiązki – oczywiście, ale czekam na inicjatywy. 

Czy im się to podobało? 

O to już musi pan zapytać samych pracowników, jak im się pracuje z obecnym wójtem. Wydaje mi się jednak, że czują się docenieni. Na każdym kroku podkreślam, że jeśli przyszli tu dla samej korzyści majątkowej, to niech lepiej od razu się zwolnią. Jeśli nie czują i nie lubią takiej konstruktywnej pracy i wykonują ją z przymusu, to nigdy nie będą jej robić dobrze. 

Chce pan, by byli twórczy? 

Oczywiście. Korzystanie z ich wiedzy daje gminie bardzo szerokie możliwości. Mnóstwo pomysłów moich pracowników wykorzystałem w praktyce. I zawsze uczciwie mówię, że to pomysł danego pracownika, nie mój.  

I to jest już rzeczywistość, czy raczej ciągle pana oczekiwania? 

Myślę, że w zasadniczej mierze to się już udało. Wielokrotnie mam do czynienia z sytuacją, że pracownik wyprzedza moje myśli. I to mnie cieszy najbardziej. 

Co się konkretnie w gminie zmieniło, poza tym, że pańskim pracownikom chce się pracować dla gminy? 

Gmina zmieniła się nie do poznania. Na przykład budynek Urzędu Gminy, w którym się obecnie znajdujemy. Wszystkie pomieszczenia wewnątrz zostały odświeżone. Wymieniono drzwi. Z zewnątrz budynek ocieplono i odmalowano. Zmienił się całkowicie wystrój sali posiedzeń. Pamiętam, że jeszcze w 2010 r. istniała tam drewniana boazeria pamiętająca czasy towarzysza Gierka. 

Czyli w 2010 r. Andrzej Wajda mógłby przyjść i nakręcić w tej sali zebranie aktywu PZPR w oryginalnej scenerii? 

Rzeczywiście wystrój przypominał komunistyczny skansen. Dziś oczywiście nie ma po nim śladu. To nowoczesna, komfortowa sala konferencyjna. Obiekt został również nowocześnie usprzętowiony. 

Co jeszcze udało się zmienić w gminie w ostatnich latach? 

Ta lista jest naprawdę długa. Zmienił się wystrój i wygląd szkół, domów kultury. Powstały place zabaw dla najmłodszych, świetlice, sala gimnastyczna w Przysieku – nasze najmłodsze dziecko. Przebudowano i wyremontowano przedszkole w Złejwsi Małej. 

Jak zmienił się budżet? 

Akurat w tej kwestii nie muszę silić się na skromność, ponieważ gołe liczby mówią same za siebie. Kiedy obejmowałem urząd wójta, budżet gminy wynosił 40 mln zł. Obecnie jest to 57 mln zł. 

Dlaczego zdecydował się pan być wójtem? 

Nie przyszedłem do pracy, by zarobić pieniądze. Te można zarobić w wielu innych miejscach i to znacznie większe. Przyszedłem tu, bo bardzo lubię pracować z ludźmi. Cieszy mnie, kiedy widzę, że mój pracownik sam coś osiągnął, do czegoś sam doszedł. 

Popełnia pan błędy? 

Oczywiście. Jestem tylko człowiekiem. Dlatego staram się być wyrozumiały dla innych. Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. 

Co jest pana największym sukcesem? 

Zapewnienie bezpieczeństwa naszym mieszkańcom. Po pierwsze przepompownia w Czarnowie. Wiele osób odzyskało spokój, że nie ma już zagrożenia zalania. Po drugie przywrócenie posterunku policji. Po trzecie rozwinięcie na terenie naszej gminy infrastruktury kulturalnej. Wyposażenie domów kultury i świetlic. Pobudzenie do działalności Koła Gospodyń Wiejskich. Powstanie zespołów ludowych. Rozwój i wyposażenie orkiestry gminnej. Organizacja wielu imprez sportowych. 

Dlaczego uważa pan, że to takie ważne: rozbudzanie potrzeby integracji? 

Ponieważ człowiek żyje nie tylko samą pracą. 

Można sobie posiedzieć przed telewizorem… 

O, nie. Spotkania z innymi ludźmi tworzą pewną aurę integracji z naszą małą ojczyzną. Telewizja nas odseparowuje. Powoduje zanikanie wspólnoty i zwykłych ludzkich więzi. Dzięki naszym działaniom powoli zaczyna to powracać. 

Jak pan ocenia współpracę z jednostkami OSP gminy? 

Stoją one na bardzo wysokim poziomie usprzętowienia technicznego. Kupiliśmy dwa nowe wozy strażackie. Przeprowadziliśmy wiele remontów remiz, a nową postawiliśmy w Złejwsi Małej. To kolejny z naszych sukcesów. 

Zamierza pan kandydować na kolejną kadencję? 

Tak. Jeszcze nie zrealizowałem wszystkiego, co sobie zamierzyłem. 

Na przykład? 

Drogi. Chciałbym, żeby drogi w naszej gminie były jak najlepsze. Żeby mieszkańcy mogli się nimi cieszyć. Będzie to w kolejnych latach bardzo szerokie pole do popisu dla pozyskiwania środków. 

Ile tych dróg wymagałoby remontu? 

Trudno powiedzieć. Gmina jest duża. Mamy 300 km dróg. Myślę, że poprawy wymaga ok. 50 proc. nawierzchni. Gmina przeznacza na ten cel 1,5 mln zł rocznie. To dużo, ale oczywiście chciałoby się więcej. Tak czy tak, jeśli zostanę wybrany na kolejną kadencję, będzie to mój priorytet. 

Czy da się wszystkie te drogi poprawić w ciągu jednej kadencji? 

Nie sądzę. Są bowiem i inne potrzeby wymagające nakładów. Na przykład oświata. Drogi są ważne, ale z całą pewnością nie zamierzam oszczędzać na oświacie. Już mnóstwo udało nam się na tym polu zrobić. Uważam, że każda szkoła powinna mieć salę gimnastyczną i boisko. W tym kierunku idziemy. Mamy boisko w Złejwsi Małej, w Rzęczkowie, zmodernizowaliśmy szkołę w Łążynie. Podobnie niemałych nakładów wymaga opieka zdrowotna. Również na tym polu nie zamierzam oszczędzać. Potrzeby są zatem ogromne, tak samo jak możliwości kreatywnego wykazania się. Już dziś wiadomo, że powstanie nowoczesne centrum rehabilitacyjne w Górsku. 

Tak szczerze: jest pan dobrym gospodarzem? 

Mam dobrą ekipę pracowników, którzy bardzo dokładnie znają swoje obowiązki. Są kompetentni, odpowiedzialni i zaangażowani w pracę na rzecz gminy. Bez nich żaden wójt nie może funkcjonować. W pojedynkę nic bym nie zrobił. 

W czasie naszej rozmowy zadzwonił pański telefon. Jako sygnał ma pan ustawiony wielki przebój Louisa Armstronga „What A Wonderful World”. Czy to wybór przypadkowy? 

Oczywiście, że nie. „Jaki piękny jest świat” – to moje życiowe motto. Tym się kieruję i w życiu osobistym, i zawodowym. Staram się, by ta maleńka cząstka świata, która nazywa się Zławieś Wielka, była coraz piękniejsza.