Janusz Korwin-Mikke: Nie jestem przeciwnikiem osób niepełnosprawnych

O wyborach w Rybniku, Unii Europejskiej, wolności obywateli i okupacji Polski, z Januszem Korwin-Mikkem, prezesem Kongresu Nowej Prawicy, rozmawia Tomasz Więcławski.W niedawnych wyborach uzupełniających do Senatu, które odbyły się w Rybniku, zdobył pan 8% głosów? To sukces czy porażka?
Porażkę poniosło PiS, które zmobilizowało ogromne siły na te wybory. Jarosław Kaczyński przebywał tam 5 dni, miał po 2-3 spotkania dziennie, a za kandydaturą Bolesława Piechy agitowało 130 posłów. Wynik wyborczy był jednak niższy niż ich sondaże ogólnopolskie. To prawda, że dla nich to trudny teren, ale to samo można powiedzieć o nas. Mój wynik znacznie przewyższa jednak nasze notowania, które szacowane są na ok. 4,5% poparcia. W tym sensie wynik jest dobry. Liczyliśmy jednak, że będzie znacznie niższa frekwencja, co sprzyjałoby mojej kandydaturze. Przy takim zaangażowaniu PiS nie mogłem jednak wygrać.

Przez wiele lat grał pan w szachy czy brydża. Nie myślał pan, żeby zmienić taktykę i wzorem innych polityków „oszukać” wyborców w czasie kampanii? Mówienie tego, co się myśli, nie daje sukcesów wyborczych.
Nie zajmuję się oszukiwaniem ludzi, bo jest to sprzeczne z moją moralnością. Jeżeli zacząłbym tak robić, to do mojej partii zapiszą się osoby, które w to uwierzą. Gdy zmienię zdanie i zacznę mówić prawdę, zostanę z niej wyrzucony. Byłby to nonsens.

W mainstreamowym przekazie medialnym przedstawiany jest pan, paradoksalnie, jako antywolnościowiec…
Ja? Przecież jestem ucieleśnieniem wolności.

Taki obraz powstaje, gdy przedstawiane są pana poglądy w odniesieniu do praw wyborczych kobiet czy praw osób niepełnosprawnych.
W odniesieniu do osób niepełnosprawnych, chciałbym jedynie nie płacić podatków na paraolimpiadę. Zresztą tak samo jak na zwykłe igrzyska. Czemu tego rodzaju zawody nie mogą być finansowane przez prywatne firmy? Dlaczego ludzie, którzy nie oglądają olimpiady, mają płacić za jej organizację? Nie jestem przeciwnikiem osób niepełnosprawnych. Niech skaczą, biegają, organizują biegi przez płotki na wózkach. Zupełnie mi to nie przeszkadza. Muszę zauważyć, że w trakcie wyborów w Rybniku, głosowanie odbywało się także w domu dla niepełnosprawnych, gdzie poparło mnie 22% wyborców.

W mediach prowadzona jest kampania prounijna. Coraz więcej jest reklam, w których pokazywane są pozytywne skutki wykorzystania funduszy europejskich w naszym kraju. Wskazuje się w nich, że nie zauważamy jak Polska zmieniła się dzięki akcesji do UE.
Proszę zauważyć, jak zmieniły się w XIX wieku USA dzięki UE, albo Chiny w ostatnich 30 latach. Tego rodzaju akcje mają jedynie wymiar propagandowy.

Donald Tusk jest premierem od 2007 roku. Długo jeszcze będzie rządził?
Ale przecież w Polsce nie rządzi Donald Tusk. Jesteśmy pod okupacją „federastów” z Brukseli. Premier nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Jak na warunki, w których przychodzi mu rządzić, trzeba przyznać, że wychodzi mu to nie najgorzej. Jak na garbatego, to jest całkiem prosty. To samo tyczy się Jarosława Kaczyńskiego. Brukselą rządzi wyjątkowa hołota. Czegoś takiego nie było nigdy w historii, żeby władzę nad całym kontynentem sprawowała taka banda wariatów. Oczywiście, były czasy, kiedy Kaligula rządził Rzymem. Nota bene on pierwszy wypędził inwalidów na arenę. Imperium rządzili wtedy dziwacy, a teraz mamy tego powtórkę. Żyjemy w okresie upadku cywilizacji europejskiej. Tylko czekać, aż przyjdą muzułmanie i poderżną nam gardła.

Jednomandatowe okręgi wyborcze. Co pan na to?
Obiecałem, że będę za tym głosował. Mam w tym zresztą prywatny interes, bo wtedy moje szanse wyborcze rosną. Niewiele to jednak zmieni. Popatrzmy na USA, które zaczynały jako republika a przeistoczyły się w demokrację. Teraz na życzenie ludu muszą dodrukowywać pieniądze. Demokracja jest tyranią większości. To nie jest ustrój wolności, ale zwykłego zniewolenia, tyle tylko, że durniów. Król czy dyktator, żeby rządzić, musi mieć jakieś zdolności, a lud wręcz przeciwnie. Obecna sytuacja w USA czy w Polsce to oczywiste spadkobierstwo tego ustroju. W ten sam sposób upadły starożytne Ateny. Jednomandatowe okręgi są mniej głupie niż obowiązująca teraz ordynacja, ale tylko dlatego, że głupszej być już nie może.

Mówi pan o zniewoleniu przedsiębiorców zagmatwanymi przepisami. Czemu więc ludzie nie wychodzą na ulicę i nie domagają się wolności?
Bo przywykli do tego systemu. Wiedzą już komu dać łapówkę, w jaki sposób załatwić daną sprawę. Uproszczenie przepisów nie działa na korzyść obecnych przedsiębiorców, ale tych, którzy będą dopiero zakładali swojej działalności. Dla nas jest tylko jednak grupa – konsumenci, których jest 38,5 miliona. Producent ma służyć konsumentowi, a nie odwrotnie, jak zakładają socjaliści. Dla USA jest dobre to, co dla Amerykanina. Jeżeli korzystne jest dla niego kupienie tańszego samochodu japońskiego, to jest to korzystne dla Ameryki, bo pieniądze, które zaoszczędzi, wyda na inne produkty.

Przyjmijmy hipotetycznie, że dochodzi pan do władzy. Co pan zmienia?
Przede wszystkim trzeba przywrócić zasadą „chcącemu nie dzieje się krzywda”. Jest ona oczywista dla logicznie myślących osób. Przymus bezpieczeństwa, czyli np. zapinania pasów w samochodach jest z nią sprzeczny. Na każdym kroku mamy państwo opiekuńcze, które „dla mojego dobra” coś mi nakazuje. Nie jestem więc już wolnym człowiekiem, ale niewolnikiem, któremu się coś każe. Krowę też się wiąże na łańcuch, żeby nie weszła w szkodę. To samo robi się teraz z ludźmi, których traktuje się jak bydło.

Żył pan w okresie PRL-u. Jak wypada porównanie dzisiejszych realiów z okresem komunistycznej władzy?
Dziś jest znacznie gorzej. Za komuny było źle, ale Gomułka był lepszy od Bieruta, Gierek od Gomułki itd. Następowała więc poprawa, bo nie było demokracji. W tej chwili każdy kolejny rząd jest gorszy. Rządzi większość, która jest głupia. W wyniku demokracji padły Ateny czy I Rzeczypospolita. Jak rozsądny człowiek może chcieć ustroju, w którym dwóch meneli spod budki z piwem ma dwa głosy, a profesor uniwersytetu jeden?

Sprawdzianem dla KNP będą wybory do Parlamentu Europejskiego. Jego wyniku pan oczekuje?
Jesteśmy, poza UPR-em, jedyną partią eurosceptyczną od samego początku. W tej chwili w sondażach mamy 5,3%, a UPR i Ruch Narodowy 1,8%, więc razem mielibyśmy ponad 7%. Nie wiadomo jednak, czy te wybory się odbędą, bo UE może się przez ten rok rozpaść. Myślę jednak, że mamy szansę na 20% poparcia – jako koalicja „antyunijna”. My nie jesteśmy antyeuropejscy. Dobry Rosjanin nienawidził ZSRR, dobry Niemiec nienawidził Trzeciej Rzeszy, dobry Europejczyk nienawidzi Unii Europejskiej.