Jedyna drużyna baseballowa w powiecie jest w Mazowszu. Jej zawodnicy reprezentują nasz kraj

Niektórzy z nich mają po 15 lat i reprezentują kraj w swojej kategorii. Na treningi przychodzą uczniowie z podstawówek z całej gminy. Grają na boisku w kształcie ćwiartki koła, biegając między czterema bazami. To znak, że gmina Czernikowo staje się zagłębiem baseballowych talentów. W oddalonym o 7 kilometrów od Czernikowa Mazowszu mieszka niespełna 400 mieszkańców. Tutaj zaczęła się historia Uczniowskiego Klubu Sportowego Comets Mazowsze. Jedenaście lat temu w wiejskiej szkole podstawowej Robert Szwajkowski prowadził lekcję angielskiego o kulturze amerykańskiej. Siłą rzeczy wspomniał o narodowym sporcie w USA – baseballu. Słowa trafiły na podatny grunt, bo uczniowie nie chcieli już słuchać o tym sporcie, ale czynnie go uprawiać.

– Wielu uważa, że to sport niszowy i mało popularny. Prawda jest taka, że jest sporo klubów, ale nie wszystkie biorą udział w oficjalnych rozgrywkach – tłumaczy Robert Szwajkowski, który trenuje „Komety” od powstania zespołu. – W powiecie toruńskim byliśmy pierwsi.

Pierwszym sukcesem było czwarte miejsce w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w 2003 roku. Cztery lata później „Komety” wzięły udział w Mistrzostwach Regionu Europejskiego Małej Ligi Baseballowej. W 2010 roku przyszedł czas na Mistrzostwa Polski Juniorów. Wtedy zawodnicy z Mazowsza zajęli trzecie miejsce. UKS Comets Mazowsze ma szansę zostać kuźnią baseballowych talentów. Już teraz kadeci „Komet” reprezentują kraj w swojej kategorii.

– Swoją przygodę z tą dyscypliną zacząłem w piątej klasie podstawówki. Sukcesy? Na pewno gra w reprezentacji kraju i udział w eliminacjach do Mistrzostw Europy w Chorwacji – przyznaje skromnie Mikołaj Kwieciński, piętnastoletni baseballista.

– Z „Kometami” związałem się na początku podstawówki – wspomina Krystian Siekierski, kolega Mikołaja z kadry. – W sierpniu zaczęła się przygoda z kadrą. Na zgrupowaniu, na którym byliśmy, przyglądał nam się trener reprezentacji. Po miesiącu zostaliśmy powołani. Co prawda to były wakacje, ale mimo rozpoczętego roku szkolnego nie mamy problemów z organizacją czasu na obie rzeczy.

– W szczytowym momencie grało u nas 70 osób, ale teraz jest i tak ponad 40 osób w różnych kategoriach – od tee balla dla najmłodszych, przez młodzików i kadetów, na seniorach kończąc – wylicza Robert Szwajkowski. – Nasi najstarsi zawodnicy mają po 19 lat. Swoim zasięgiem obejmujemy praktycznie całą gminę.

Dzięki przychylności lokalnych władz udało się wybudować przy szkole podstawowej pierwsze w powiecie boisko dla kategorii tee ball i młodzików. Treningi odbywają się również w sali gimnastycznej podstawówki. W prawdziwym baseballu to miotacz rzuca piłkę do swojego łapacza. Między nimi stoi pałkarz z przeciwnej drużyny, który stara się wybić piłkę i przebiec wszystkie bazy. Tee ball jest pierwszym krokiem do prawdziwej gry.

– Od zerówki zacząłem chodzić na mecze i zanosi się na to, że w niedalekiej przyszłości zostanę miotaczem – mówi Mateusz, który pojawił się na treningu. Razem z dziećmi przychodzą również rodzice, którzy nie raz trenowali ze swoimi pociechami.

– To praktycznie jedyna możliwość spędzenia wolnego czasu poza szkołą w Mazowszu – mówi Żaneta, matka jednego z chłopców.

– Najważniejsze, żeby nasi zawodnicy wynieśli z treningu przekaz, że kij baseballowy nie służy do bicia, ale do zdrowej rywalizacji na boisku. I dobrze się bawili na uprawianiu ukochanego sportu – dodaje Robert Szwajkowski.