Jerzy Czerwiński: liczba bezrobotnych w Chełmży to stan niepokojący

Jerzy Czerwiński, burmistrz Chełmży, uważa, że miasto wychodziło z większych opresji związanych z zatrudnieniem. O rosnące bezrobocie, sytuację szkół i pomost na Jeziorze Chełmżyńskim pyta Łukasz Piecyk. 

Nowy rok przywitał nas kolejnymi zwolnieniami. To nie polepszy sytuacji mieszkańców Chełmży.
Standard życia mieszkańców naszego miasta w nadchodzącym roku z pewnością korelować będzie z sytuacją społeczno-gospodarczą kraju. Niepokoić mogą doniesienia o planowanych masowych zwolnieniach pracowników w strefie ekonomicznej. Wśród tych osób znaczna część to mieszkańcy Chełmży. Na ten moment nie mamy precyzyjnych danych, jak te zwolnienia przełożą się na wzrost stopy bezrobocia w mieście.

A to oznacza dla miasta dodatkowe koszty.
Z jednej strony należy liczyć się ze zwiększonymi wydatkami na pomoc społeczną dla zwalnianych osób. Z drugiej strony w wyniku utraty pracy przez mieszkańców Chełmży uzyskamy niższe dochody do budżetu z tytułu udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych. Pewną część tych dochodów generowały odpisy z podatku osób zatrudnionych w strefie ekonomicznej, którzy są obecnie zwalniani.

Zwiększą oni stopę bezrobocia w mieście, która jest jedną z wyższych w powiecie.
Nie wiem tak naprawdę, jaka jest obecna stopa bezrobocia w Chełmży, gdyż urzędy pracy w całym kraju wyliczają stopę bezrobocia dla obszaru całego powiatu, a nie dla poszczególnych gmin . Według danych z listopada z terenu miasta zarejestrowanych jest 1400 bezrobotnych. Na przestrzeni ostatnich 20 lat sytuacja w tym zakresie bywała diametralnie różna. W optymalnym okresie liczba bezrobotnych wynosiła 900 osób. To uznawałbym za całkiem dobrą sytuację. Dla Chełmży niepokojące są liczby na poziomie 1400-1500 bezrobotnych. Dramat zaczyna się przy liczbie ponad 2000 bezrobotnych. Z przeszłości pamiętam okres, gdy liczba osób bez pracy osiągnęła wartość ok. 2300 osób.

Co wtedy uratowało bezrobotnych?
Właśnie powstanie podstrefy ekonomicznej w Łysomicach. Na całe szczęście nie przeżyliśmy sytuacji katastrofalnej w Chełmży, która mogłaby mieć miejsce, gdyby upadł największy wówczas pracodawca w mieście tj. cukrownia. Prywatyzacja połączona z wydzieleniem mniejszych podmiotów gospodarczych pozwoliły uchronić lokalny rynek pracy przed jeszcze większym dramatem. A trzeba przy tej okazji wspomnieć, iż w okresie największego zatrudnienia cukrownia z podmiotami powiązanymi zatrudniała nawet 1000 osób.

A teraz?
Zatrudnia niespełna 160 osób. Pokusiliśmy się jednak o analizę zatrudnienia z uwzględnieniem osób z innych firm pracujących na rzecz cukrowni. To dało nam wynik blisko 500 osób. W ostatnim okresie niekorzystnie na lokalny rynek pracy wpłynęła redukcja zatrudnienia w Adpolu.

Słusznie mówi się o Gdyni jako symbolu bezrobocia w mieście?
To nazwa zakorzeniona w tradycji Chełmży. Tak naprawdę to po prostu kilka budynków wielorodzinnych przy ulicach Chełmińskie Przedmieście i Buczek, które zamieszkuje ok. 115 osób, a więc nawet nie 1% mieszkańców miasta. Proporcjonalnie jest tam tylu samo bezrobotnych, co w całym mieście. Miasto musi dysponować określonym zasobem lokali socjalnych i w tamtym rejonie jest ich największe skupisko. Zresztą często pobyt tam ma charakter czasowy, bo lokal socjalny opuszcza się zazwyczaj po znalezieniu pracy…

… którą nie zawsze łatwo jest znaleźć.
Staram się, aby gminne jednostki organizacyjne oraz Urząd Miasta zgłaszały do Powiatowego Urzędu Pracy zapotrzebowania na organizację staży zawodowych oraz na prace interwencyjne. Jesteśmy również informowani o pokaźnej ofercie Urzędu Pracy skierowanej do osób pozostających bez pracy, a polegającej na możliwości skorzystania z przekwalifikowania zawodowego w ramach szeregu kursów i szkoleń. Informacje o sporym zainteresowaniu ze strony osób bezrobotnych docierają do mnie m.in. bezpośrednio od ludzi, którzy z tych kursów skorzystali. Z moich obserwacji mogę stwierdzić, iż Urząd Pracy jest skuteczny w pozyskiwaniu środków z różnych źródeł zewnętrznych na zwiększanie oferty aktywizacji osób bezrobotnych.

Skoro sytuacja w Chełmży jest odbiciem tego, co dzieje się w kraju, to co z miejskim szkolnictwem? W ostatnich latach w Polsce średnio zamyka się 500 szkół rocznie.
Z pewnością w planach nie przewiduje się likwidacji szkół w mieście, bo to jest nierealne przy obecnej strukturze oddziałów szkolnych. Wyłączenie jakiejkolwiek placówki wymusiłoby konieczność wprowadzenia w pozostałych placówkach pracy na 2 zmiany. Poza tym po likwidacji którejkolwiek ze szkół pozostałby problem kosztów utrzymania budynku zlikwidowanej szkoły. Braliśmy pod uwagę przeobrażenie szkoły muzycznej podległej powiatowi w placówkę oświatową o charakterze artystycznym. W praktyce byłoby to połączenie szkoły podstawowej i szkoły muzycznej, która aktualnie ma charakter wieczorowy.

Nie byłoby dysproporcji pomiędzy placówkami?
Tak naprawdę rozmawiamy o nieaktualnym temacie, ale wydaje mi się, że uczniowie najzwyczajniej podzieliliby się według własnych zainteresowań. Jedni wybraliby zwykłe szkoły, a drudzy chcieliby do tego rozwijać swój talent muzyczny. Dyrektorom spodobał się mój pomysł, ale starostwo znalazło inne, być może korzystne dla naszego miasta rozwiązanie.

W co zainwestuje w takim razie Urząd Miasta w tym roku?
Nadchodzący rok to przede wszystkim termomodernizacja szkół. Kluczowa będzie budowa długo oczekiwanego przejścia przez jezioro. Z jednej strony będzie to kolejna atrakcja turystyczna miasta, z drugiej ułatwi przejście na drugą stronę jeziora bezpośrednio z Bulwaru 1000-lecia, a przy okazji umożliwi rozwiązanie sprawy przejścia wokół jeziora bez konieczności wywłaszczania działek nad brzegiem.

Czy to nie kontrowersyjny pomysł? Nawet niektórzy urzędnicy mają świadomość, że odbiór wśród mieszkańców może być diametralnie różny.  
Pomysłów było wiele i po moich rozmowach z mieszkańcami wydaje mi się, że to akceptowane rozwiązanie.

Rozwiązanie na przeprowadzkę mają natomiast strażacy.
To chyba za dużo powiedziane. W ubiegłym roku Komenda Wojewódzka Straży Pożarnej zaproponowała budowę nowej siedziby dla tutejszej jednostki. Wskazaliśmy miejsce, gdzie mogliby się przenieść, ale to olbrzymi koszt i władze centralne nie ujęły tego w żadnym planie inwestycyjnym.

W planach województwa jest natomiast budowa obwodnicy Chełmży.
Na razie to etap studium. Z pewnością projektowana droga odciąży miasto, a także ułatwi dojazd do autostrady, ale pamiętajmy, że w ciąg projektowanej obwodnicy przeniesiona zostanie dotychczasowa droga wojewódzka nr 551, więc główny ciężar finansowy winny przejąć władze województwa i zarząd dróg wojewódzkich. Budowy obwodnicy nie udźwignie ani miasto, ani gmina. Dla nas rozwiązaniem jest również realizacja chociażby tylko części (ok. połowy) obwodnicy, bo celem jej budowy jest nie tylko przerzucenie ruchu tranzytowego poza centrum miasta. Ta inwestycja jest ważna nie tylko dla planów budowy węzła autostradowego w Dźwierznie, ale i samego miasta.