Kim, Trump i Jarosław [felieton]

Przemysław Termiński, Senator RP (fot. Łukasz Piecyk)

Ten tydzień należał właśnie do tych panów. Oni swoimi działaniami lub ich brakiem przykuwali uwagę Polaków przez ostatnie kilka dni. Kim Dzong Un i Donald Trump otworzyli nową erę w stosunkach Korei Północnej i USA. Choć mądrale dziennikarskie i autorytety naukowe mają olbrzymi problem ze stwierdzeniem, co dokładnie wydarzy się teraz, to sam fakt rozmów między śmiertelnymi wrogami każe nam myśleć, że nie ma takich przepaści, których nie można zacząć zasypywać. Nie należę do ludzi naiwnych i doskonale wiem, że za kotarą fleszy i oficjalnych komunikatów dyplomacje Korei Północnej i USA zapewne przy akompaniamencie swoich sojuszników prowadzą inną grę. Jej stawkę może poznamy niedługo – lub wcale.  

Na lokalnym, krajowym podwórku polityczny sezon ogórkowy przerwało wyjście Jarosława Kaczyńskiego ze szpitala – nie mylić z wejściem smoka. To jedyny żart, na który sobie pozwolę w tym przypadku. Bo chodzi o poważnie chorego człowieka i pal licho, z jakimi poglądami politycznymi. Tak po ludzku to współczuję panu Kaczyńskiemu. Niestety sam nieco postawił się w sytuacji pierwszego rozgrywającego naszej polityki. Dlatego teraz każde zdrowotne wahnięcie będzie komentować cały dziennikarski i polityczny świat. Jego otoczenie będzie zmuszone kamuflować ewentualne wizyty w szpitalach i wysyłać sprzeczne komunikaty o zdrowiu prezesa. Na koniec dodam, że sprawdza się zasada wprost proporcjonalnej nieobecności Jarosława Kaczyńskiego w polityce do poziomu poparcia PiSOstatnie sondaże notują duży spadek partii rządzącej. Fizyczny i mentalny brak Jarosława Kaczyńskiego w przestrzeni publicznej nie może być zrekompensowany przez jakiegokolwiek polityka PiS. Taki się do tej pory nie urodził…