Komendant chełmżyńskiej policji: Wyniki przerosły nasze oczekiwania

– Nie spodziewaliśmy się, że uda nam się w tak krótkim czasie doprowadzić do tak wysokiego spadku przestępczości na naszym terenie – mówi podinspektor Mariusz Sobiecki, komendant komisariatu w Chełmży, w rozmowie z Łukaszem Piecykiem.

Pełni pan funkcję komendanta komisariatu w Chełmży od dwóch lat. Sporo się zmieniło przez ten czas?
Przyznam szczerze, że moje założenia przeszły najśmielsze oczekiwania. Obecnie dysponujemy danymi na koniec października. Na całym naszym terenie (miasto Chełmża oraz gminy Łubianka, Chełmża, Zławieś Wielka, Łysomice, przyp. red.) liczba zdarzeń spadła o połowę – z ponad 1500 w 2012 roku do prawie 700. Zauważalny spadek zanotowaliśmy w mieście. Ogółem z 575 zdarzeń zredukowaliśmy ich liczbę do 212. Przykładowo nie odnotowaliśmy w tym roku żadnej bójki, a w poprzednim okresie było ich 8. W tym roku zabezpieczyliśmy także nielegalny alkohol i papierosy, które na legalnym rynku przyniosłyby blisko 80 tys. złotych dochodu Skarbowi Państwa.

To powód do dumy.
Biorąc pod uwagę pozostałe dane statystyczne, nigdy nie widziałem takiego spadku przestępczości. To efekt coraz lepszego rozpoznania terenu przez naszych policjantów. Społeczeństwo kojarzy dzielnicowych, coraz bardziej nam ufa. W samym 2014 roku skontrolowaliśmy 6 tys. pojazdów i wylegitymowaliśmy ponad 4 razy więcej osób. Od blisko roku pracujemy także w zupełnie odnowionym komisariacie i korzystamy z nowego radiowozu. Udało się tym samym skrócić czas dojazdu do zgłaszającego, który w samej Chełmży nie przekracza 5 minut. Za to chcemy podziękować komendzie wojewódzkiej oraz samorządom, które nas wspierają.

Nie wszystko jednak układa się w wymarzony sposób.
Niestety, wciąż borykamy się z wakatami, które utrzymują się na poziomie 6 policjantów. To liczba funkcjonariuszy potrzebna do zapewnienia całodobowej ciągłości służby. To wakat na poziomie 9 procent. Średnio w Polsce ten odsetek jest cztery razy mniejszy.

Czy Chełmża ma swoją specyfikę, jeśli chodzi o typ zdarzeń?
Nie obserwujemy obecnie niczego wyjątkowego, chociaż w tym miejscu należałoby zaapelować szczególnie o ostrożność i prawidłowe zabezpieczenie dobytku przed włamaniami. Te pojawiają się dość często.

Wyłudzenia “na wnuczka” też się zdarzały?
To problem ogólnopolski, a nieuczciwe osoby są z roku na rok coraz bardziej przebiegłe. Oszuści wykorzystują do tego różnorakie sposoby. Najczęściej dzwonią do osób starszych, informując, że mieli wypadek lub mają okazję kupić coś po okazyjnej cenie, podając się za wnuczka. Wtedy wysyłają “kolegę”, który odbiera pieniądze. Czasami podają się nawet za policjantów, którzy dzwonią w sprawie wniesienia kaucji za zatrzymanego członka rodziny. Z tego miejsca apeluję, że mundurowi nigdy nie robią czegoś takiego. Takie sytuacje należy natychmiast zgłaszać w komisariacie.

Pamiętamy czasy, kiedy z monitoringiem miejskim bywało różnie. Działa?
Muszę rozczarować wszystkich, którzy myślą, że mogą robić na Rynku co dusza zabraknie. System ten działa i spełnia swoje funkcje. Niejednokrotnie zatrzymaliśmy osoby odpowiedzialne za dewastacje czy uszkodzenia samochodów. To właśnie dzięki kamerom monitoringu dowiedliśmy, że sierpniowa kradzież samochodu była jedynie upozorowanym zdarzeniem w celu wyłudzenia odszkodowania.