Krwiożercza wataha wilków poluje na psy pod Czernikowem? [drastyczne]

Mieszkańcy gminy Czernikowo są przekonani, że wilki żyjące w pobliskim lesie zabiły już w tym roku kilkadziesiąt psów. Są przerażeni i boją się o swoje bezpieczeństwo. Wilki mają wchodzić na podwórka i zagryzać nawet czworonogi uwiązane na łańcuchu.

Piszczek był częścią rodziny. Mały, młodziutki, o pięknej sierści. Lubomir Urbański kochał go ja własne dzieci. Piesek, jak twierdzi jego właściciel, został porwany prosto z podwórka przez wilka. Chwycił go w zęby i poniósł do lasu. U państwa Kutników pies został zagryziony i rozszarpany przy swojej budzie o godzinie 17.30. Ich córka była wtedy sama w domu. Bała się wyjść na ganek. Z ich pupila została jedynie głowa, ogon i część wnętrzności.

Mieszkańcy Osówki, Ograszki i Łazów biją na alarm od kilku miesięcy. O tym, że w lesie żyją wilki, wiedzieli od lat. Do tego roku nie wchodziły one jednak w drogę człowiekowi. Co takiego zmieniło się w ostatnich miesiącach, że ludzie zaczęli się bać o bezpieczeństwo swoje, dzieci i wnuków?

– Wiele osób wraca z pracy rowerami do domu – mówi Lubomir Urbański. – Sąsiadka ostatnio mówiła, że musi z tego zrezygnować, bo co się stanie, jak w drodze ją napadną? Chodzę po lesie, bo jestem tutejszy i nigdy się nie bałem. Teraz czasami ciarki przelatują mi po plecach. Kuzynka znalazła niedaleko cmentarzysko psów. Kości i czaszki zwierzaków walały się pod jej nogami, gdy była na grzybach.

Gmina i służby weterynaryjne już w tamtym roku wywieszały ogłoszenia w gminie Czernikowo, z których wynikało, że należy uważać na swoje bezpieczeństwo, zamykać posesje i pilnować zwierząt, bo w bliskim sąsiedztwie żyją wilki. Zwierzęta te znane są ze swej antropofobii, zwyczajnie – boją się ludzi, więc trudno od razu uwierzyć w te relacje.

– Teoretycznie jest to możliwe, ale wtedy gdy jest wysoka pokrywa śnieżna i sypki śnieg – mówi Piotr Sewerniak, gleboznawca-leśnik z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, badacz wilków. – Wtedy wilkom bardzo ciężko polować na zwierzęta leśne i szukają łatwiejszych ofiar. W innych porach roku jest to sytuacja niezwykle mało prawdopodobna, ale nie jest to całkowicie wykluczone.

Mieszkańcy gminy Czernikowo są pewni, że to robota wilków.

– Wiem, jak wyglądają te zwierzęta – zarzeka się Lubomir Urbański. – Widziałem je w górach i umiem je rozpoznawać. Na moje podwórko i pola wokół przychodzą bardzo często. Syn sąsiada rozpędzał je motorem po łące. Nie ma mowy, żebym pomylił je z dzikimi psami. W naszej okolicy w ostatnim czasie zginęło bądź zniknęło ok. 100 psów.

Znawca leśnych zwierząt z UMK potwierdza, że dobrzejewickie lasy zamieszkuje ok. 10 wilków. Lokalna społeczność jest przekonana, że musi ich być więcej. Lubomir sam widział trzy, a sąsiedzi mieli za jednym razem zobaczyć po pięć. Najdziwniejsze jest to, że wilki miałyby podchodzić do domostw, nie tylko zlokalizowanych w pobliżu lasu, ale także tych znacznie od niego oddalonych.

– Sąsiedzi zawsze mówili, że Kutników nikt nie okradnie, bo takiego mamy groźnego psa – mówi Marian Kutnik. – Wie pan, co z niego zostało? Głowa, kawałek ogona i trochę flaków. Przy własnej budzie go zeżarły i nic sobie nie robiły z tego, że w domu pali się światło i jest córka z wnuczką. Jak możemy się czuć w takiej sytuacji bezpieczni?
Wtóruje mu żona.

– Wyjechaliśmy z domu na kilka godzin, ale już po 20-tej byliśmy z powrotem – wspomina Małgorzata Kutnik. – Nie chciałam uwierzyć w to, co opowiedziała nam córka. Zrobiła zdjęcie. Policja też ma pełną dokumentację fotograficzną. Funkcjonariusze z Lubicza, którzy przyjechali na miejsce, mówili, że nigdy w życiu czegoś takiego nie widzieli.

Córka Lidka dalej opowiada o sytuacji z drżeniem w głosie.

– Bałam się wyjść, bo byłam z dzieckiem – mówi młodsza z rodu Kutników. – Teraz po zmroku sama nie wychodzę już na podwórko.

Sąsiad Lubomira Urbańskiego w Łazach przeżył podobną historię.

– Mój piesek wabił się Kret – mówi Eugeniusz Inczewski. – Wyszedłem na podwórko, bo myślałem, że psy się gryzą. Zobaczyłem wilka koło siewnika. Spłoszył się, gdy wyszedłem przed dom. Po chwili jednak zawrócił, chwycił mojego Kreta w pysk i tyle go widziałem.

Lubomir Urbański wieszczy kolejne nieszczęścia.

– Ty będziesz następny – mówi mężczyzna do pięknego, małego pieska o brązowej, nieco kręconej sierści. – Pilnuj się Pimpuś pana, bo zły wilk cię zje.

Dorosły mężczyzna, całe życie mieszkający w pobliżu lasu, realnie boi się o swoje zwierzęta i nie umie sobie poradzić z zagrożeniem.

– Alarmowałem wszystkich: weterynarię, nadleśnictwo i miejscowych myśliwych – mówi Lubomir Urbański. – Każdy mówi mi jednak, że nic nie można zrobić. Wilk w Polsce jest pod ochroną. A czemu na Słowacji, Ukrainie czy w Rosji do niego strzelają? Polska ma być skansenem, który hoduje zwierzęta dla innych, ościennych krajów. Nie jestem za zabijaniem tych zwierzaków. Ale bardziej mi szkoda moich kochanych piesków, niż wilka.

Piotr Sewerniak wskazuje, że mieszkańcy mogą mylić wilki ze zdziczałymi psami, których w okolicach małych miejscowości nie brakuje.

– Nie wierzę w 100 psów, które zginęły przez wilki – mówi wprost. – Doświadczenie uczy, że bardzo często wilkom przypisuje się szkody wynikające z innych przyczyn. Część z odnalezionych martwych psów mogła być przecież zastrzelona przez myśliwych i później rozwleczona przez padlinożerców. Natomiast porywaniem zwierząt sprzed domów mogły zajmować się zdziczałe psy, których w niektórych rejonach nie brakuje. Obecność wilków z kolei może właśnie eliminować ten problem, bo te są antagonistyczne nastawione do psów zapędzających się w pobliże lasów.

Znawca tematu wskazuje zarazem na okoliczności, które mogłyby przyczynić się do krwawej działalności wilków.

– Pierwotną przyczyną takich zdarzeń jest najczęściej człowiek, gdyż śmielsze w poszukiwaniu pokarmu w pobliżu osad ludzkich są wilki z rozbitych watah np. na skutek kłusownictwa – mówi Piotr Sewerniak. Trzeba pamiętać, że w Polsce , także pod Toruniem, kłusownictwo na wilka jest wciąż problemem. Osłabionej watasze trudno jest natomiast polować na szybkie zwierzęta leśne i może szukać ona łatwiejszych ofiar.

Dalej jednak powątpiewa, że sytuacje, o których mówią mieszkańcy, są wynikiem działalności wilka.

– W Egipcie może padać śnieg? Może, ale to jest wielki ewenement. Tak byłoby i w tej sytuacji – podsumowuje Piotr Sewerniak.
Mieszkańcy są jednak przerażeni.

– Wprost powiedział mi jeden myśliwy, że nic się nie zmieni, dopóki człowiekowi nic się nie stanie – mówi Lubomir Urbański. – Nie chcę być złym prorokiem i wróżyć, ale jak coś się stanie mieszkańcom, to kto będzie za to odpowiedzialny?

Ekspert uspokaja.

– Od II wojny światowej nie ma udokumentowanego przypadku ataku zdrowego wilka na człowieka – deklaruje Piotr Sewerniak. – Dzikie psy są znacznie większym zagrożeniem dla ludzi.