Kto zawinił w wypadku, w którym zginął 28-letni Przemysław z gminy Obrowo?

Śmierć znów zebrała żniwo w Silnie. W intencji zmarłych w wyniku wypadku zapalił się tu kolejny znicz. 5 stycznia doszło do czołowego zderzenia dwóch samochodów. Dla kierowcy jednego z nich, 28-letniego Przemysława K., było ono ostatnim momentem jego życia. Drugi poszkodowany, kobieta w tym samym wieku, trafiła do szpitala. Trwa prokuratorskie śledztwo w celu ustalenia, który z nich jest winny zdarzeniu. Rodzice zmarłego, nie szukają odpowiedzi.

Tego dnia noc nie była cicha. Hałas zgniatanej blachy i pisku opon zagłuszył codzienność mieszkańców Silna. Katarzyna wybiegła z domu w jego kierunku. Widok, jaki zastała przyspieszył bicie jej serca. Nie wiedziała, komu pierwszemu pomóc. Zobaczyła poobijaną kobietę, która w momencie zderzenia z Daewoo Lanosem, wyleciała przez boczną szybę swojego peugeota. Uratowały ją poduszki powietrzne. W samochodzie Przemysława K. takowych nie było. Katarzyna pobiegła w jego stronę, ale stan pojazdu 28-latka odebrał jej resztkę nadziei…

Czytaj: Wypadek w Silnie. Nie żyje jedna osoba

– Drzwi były zakliszczone, a on…jakby wkręcony w tę blachę – wspomina Katarzyna, jedna z pierwszych osób, które przybyły na miejsce zdarzenia. – Nie dało się go wyciągnąć. Ręce miałam coraz bardziej umazane we krwi…Ale żył. Jeszcze przez pięć minut. Ostatkiem sił wychrapał ostrzeżenie, że auto może wybuchnąć, bo było na gaz. Nie chciał, byśmy go ratowali…

Po kilkunastu minutach zebrała się cała wieś. Matka Katarzyny przykryła zmarłego bluzą. Potem znalazł się w plastikowym, czarnym worku…W szoku, kobieta uczestnicząca w wypadku, zrzucała z siebie winę. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że Przemysławowi K. zarzucała prowadzenie pod wpływem alkoholu oraz fakt, że to on pierwszy uderzył w jej samochód.

Prawdę zna już tylko ona

Przemysław K. był jednak człowiekiem, którego profil zupełnie nie wskazuje na eksces jazdy po pijanemu. Kwestię tego, kto pierwszy uderzył bada Prokuratura Rejonowa Toruń-Wschód. Mimo iż komunikat policji początkowo wskazywał na winę 28-letniego mężczyzny, mieszkańca Łęków-Osiek, prokuratura zapowiada bardziej zawiły tok śledztwa.

– Nie obejdzie się bez udziału ekspertów – informuje prokurator Maciej Rybszleger. – To dopiero początek śledztwa, więc bierzemy pod uwagę wszystkie możliwe scenariusze: winę jednego kierowcy, winę drugiego, lub obojga.

Czytaj: Wpadł samochodem do strumienia. Nie żyje

Pogrążoną w żałobie rodzinę Przemysława K. nie interesują przyczyny wypadku, ale jego skutek. Był jednym z tych synów, którzy mimo swoich spraw, nie zapominają, gdzie się wychowali.

– Mój Przemuś nigdy nie wchodził nikomu w drogę… – opowiada przez łzy Grażyna K., matka zmarłego, trzymająca w dłoni medalik z Matką Boską. – Kondolencje składało nam mnóstwo jego przyjaciół. Przyszli nawet znajomi z podstawówki, których nie widział od lat…Nie czujemy żalu do kobiety, z którą się zderzył. Bez względu na to, kto był winny. Nienawiść do niej nie zwróci mi przecież syna. Prawdę i tak zna już tylko ona…

Kuzyn zmarłego mówi, że Przemysław jechał do dziewczyny. Miała czekać na niego w błogiej nieświadomości, a potem głośno zapłakać…

– Dziś byłby razem ze swoimi przyjaciółmi na mszy w kościele w Toruniu razem ze swoją grupą neokatechumenatu – informuje Grażyna K i pokazuje nam zdjęcie kilkorga młodych ludzi splątanych w uścisku. – To jest zdjęcie z zakończenia studiów. Przemek zrobił magisterkę z administracji na UMK. Byłam z niego taka dumna. Pan zobaczy, twarz miał anioła. Duszę, z resztą też…

Czytaj: Zderzenie w Silnie. Droga zablokowana

Chcieliśmy go na chrzestnego

Czas rozłąki z Łękiem-Osiek, w trakcie pracy na stanowisku administracyjnym w Niemczech, skłonił go do przemyśleń. Spoglądanie na rodzinne fotografie było dla niego namiastką ich bliskości.

– W sobotę, na jeden dzień przed…śmiercią, zaczął drukować całe mnóstwo zdjęć rodzinnych – opowiada Grażyna K. – Człowiek już nie wie, czy doszukiwać się w tym, jakiegoś znaku. Tak, jakby czuł, że może mu się stać coś złego. Rozwieszał je wszędzie. Mówił, że zawsze musimy o sobie pamiętać. Jak mogłabym zapomnieć o moim Przemku…?

Paulina, siostra Przemka, niedawno wzięła ślub. Razem z mężem zaczęli myśleć o swoim pierwszym dziecku. Za ojca chrzestnego chcieli wziąć właśnie jego. Marzyli, jak po latach będą wspominać moment, w którym Przemek wziął na ręce ich maleństwo. Świadomość, że nigdy nie nastąpi, łamie im serce. Narodzone dziecko, obejrzy twarz zmarłego wujka, co najwyżej na wydrukowanych przez niego zdjęciach…

Napisz do autora: m.tokarz@pozatorun.pl