Letnie pląsy PiS [felieton]

Przemysław Termiński, Senator RP (fot. Łukasz Piecyk)

Lato w pełni, gorąc z nieba się leje. Wszyscy na urlopach, nie dziwota, że PiS zdecydował się dokonać kolejnych politycznych pląsów. Może nie są to powabne pląsy w dojrzewającym zbożu o porannej zorzy, ale zasługują na tytuł pląsu roku 2018.  

Pamiętają Państwo słynną ustawę o IPN, która wzburzyła dyplomację USA i Izraela? Tak, z tego PiS zdecydował się wymiksować. Choć jeszcze miesiąc temu zapewniali oni wszyscy jak jeden mąż – ani kroku w tył, ten projekt jest cacy, bo broni polskie interesy i naszą historię!  

Jak się okazało, nic bardziej mylnego. Już na początku, kiedy partia rządząca uchwalała tę ustawę, pisałem, że być może idea słuszna, ale wykonanie fatalne.  

Nieprzemyślane zapisy ustawy, które w zasadzie zamykały możliwość prowadzenia badań historycznych na temat zawiłych i czasami bardzo trudnych relacji Polaków i Żydów w czasie okupacji, stały się powodem politycznej izolacji Polski. 

Wtedy również pisałem, że przygotowując tego typu ustawę, należało zaprosić do jej współtworzenia historyków polskich, żydowskich, niemieckich, a nawet amerykańskich.  

Patrzenie na okropności II wojny światowej z perspektywy tylko jednej strony, choć przy najlepszych nawet intencjach, jest mocno niewystarczające i wymaga szerszego spojrzenia.  

Niestety krótkowzroczność i polityka wzięły górę nad rozsądkiem. Polska jak nigdy dotąd znalazła się na totalnym dyplomatycznym pustkowiu. Osamotniona i poniżona przez administrację Donalda Trumpa. Żaden prezydent RP nie dorobił się statusu osoby niepożądanej w Białym Domu. A temat Polski w tym czasie przewalił się przez wszystkie zagraniczne telewizje, portale oraz gazety. 

PiS jak zwykle dopiero po tym, jak sam wywali się o belkę, którą sam sobie na drodze ułożył, zreflektował się, że sprawy dłużej nie może przeciągać. Stąd poniewczasie ten letni polityczny pląs z ustawą, której nigdy nie powinno być.