Michał Wszelak: w sporcie osiągnąłem wszystko

Michał Wszelak od 1998 roku z mistrzowskich imprez zawsze wracał z medalem. We wrześniu obchodził 20-lecie swojej obecności na ringu. Środowisko sportu zna od podszewki. Wie, co nie funkcjonuje w nim prawidłowo i chce to naprawić.

Odzyskanie pola walki jest dużo trudniejsze, niż jego obrona. Jako kickbokser, Michał Wszelak wie to doskonale. Niedługo sprawdzi się w nowej dla niego rzeczywistości. Kandyduje w wyborach do Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Chce sprawić, by młodzi sportowcy mieli szansę na spełnianie swoich marzeń, nie musząc pokonywać przy tym przeszkód, które dzięki odpowiedzialnemu zarządzaniu można zlikwidować.

Sztuki walki, podobnie jak polityka, są grą strategiczną. Determinacja i wola walki nie mogą zawodnika opuścić nawet na chwilę. Zdarzają się ciężkie momenty, ale należy z nich wynieść wyłącznie siłę i przekonanie o własnych słabościach.

– Jako zawodnik miałem okazję walczyć i trenować na ringach świata – mówi Michał Wszelak. – Wiem, jak system szkolenia młodzieży wygląda np. w Rosji czy Hiszpanii. Stoi na dużo wyższym poziomie niż u nas. Sport nieolimpijski w naszym kraju traktowany jest po macoszemu. Zawodów i możliwości bezpośredniego starcia z rywalami powinno być więcej, i to z podziałem na dyscypliny. Jeśli młodemu sportowcowi uda się wygrać puchar, medal albo nagrodę to wie, że jego trud włożony w trening się opłaca.

Michał Wszelak zna smak porażki, ale także uczucie, które towarzyszy zdobyciu mistrzostwa. Nie jest w stanie policzyć ile walk rozegrał podczas swojej kariery. Zna jednak statystyki, które w świecie sportu są rzadkością…

– W sporcie osiągnąłem już wszystko – mówi. – Teraz chcę pomagać innym. Lubię wyzwania i chcę skutecznie realizować postawione przed sobą cele. Z reguły wygrywam. Nie brak mi determinacji. Sport nauczył mnie tego, że nigdy nie należy się poddawać w walce o marzenia. Medale są tylko ich wynikiem. Jestem dwukrotnym mistrzem świata, czterokrotnym czempionem mistrzostw Europy. Zdobyłem trzydzieści tytułów mistrza Polski w różnych formułach, dziewięć pucharów świata i piętnaście Polski.

To tylko pobieżny spis zwycięstw. Pucharów i medali z innych kruszców kickbokser ma znacznie więcej.

– Nie zależy mi na tym, żeby chwalić się osiągnięciami sportowymi, bo one nie są tajemnicą – mówi Michał Wszelak. – Chcę podkreślić, że znam świat sportu od podszewki. Nie są mi obce wyrzeczenia, ból i porażki, ale nigdy się nie poddaję. Dlatego osiągnąłem sukces jako zawodnik. Chciałbym młodym ludziom stworzyć dogodne warunki do tego, żeby rozwijali swoje talenty.

Co dziś jest problemem, który trzeba pilnie naprawić? To przede wszystkim zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego, które są załatwiane tylko dlatego, że dziecko nie chce się pocić. Sportowiec uważa, że zdrowy ruch i uprawianie jakiejkolwiek dyscypliny powinny być normą. Choroby czy ograniczenia fizyczne nie pozwalają na to zaledwie małemu procentowi tych, którzy od spaceru wolą siedzenie przed komputerem.

– Chciałbym, żeby dzieci uczestniczyły w zajęciach wychowania fizycznego i od najmłodszych lat poznawały różne dziedziny sportu – mówi Michał Wszelak. – W drugiej, trzeciej klasie szkoły podstawowej powinno wyszukiwać się talenty, pomagać im w rozwoju i szkoleniu. Tylko tak można wychować przyszłego mistrza, dlatego należy powołać więcej klubów i ośrodków treningowych, bo nie każdego stać na codzienne podróże. Są jeszcze obowiązki szkolne, domowe, wyjazdy – to nie sprzyja rozwojowi sportowej kariery.

To nie wszystko. Kuleje także system organizacji i przeprowadzania badań lekarskich. Trudno załatwić je szybko.

– Dla mnie zawsze było to dużym problemem – mówi Michał Wszelak. – Badania lekarskie powinny być darmowe i w miarę możliwości szybko organizowane. Prywatnie można przez nie przejść sprawniej, nie trzeba poświęcać kilku dni i stania w kolejkach. Liczy się czas, ale i fundusze. Nie każdego stać na to, żeby przez kilka dni wyjeżdżać do odległej miejscowości. Zawodnik powinien dbać o swoje zdrowie i nie neguję ważności takich badań, ale należy powołać więcej punktów, w których mógłby je „podbić” bez konieczności stania w długich kolejkach.

Kto, jeśli nie sportowiec tej klasy, może wiedzieć więcej o mechanizmach rządzących światem sportu? Teraz Michał Wszelak chce tę świadomość zamienić na działanie.