Mieszkańcy Papowa Toruńskiego-Osieki skręcają w stronę Torunia z narażeniem życia

Gmina toczy wojnę z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad od wielu lat. Pomimo tego, że są ofiary, zarządcy dróg twierdzą, że skrzyżowanie ulicy Leśnej z drogą krajową nr 91 nie istnieje. Mieszkańcy pukają się w czoło, gdy słyszą, że to wyjazd. Zapraszają do siebie przed 7 rano, gdy do pracy jedzie kilkadziesiąt osób. 

Papowo Toruńskie-Osieki zmieniło się w ostatnich latach – mówi Zbigniew Łuczak, przewodniczący Rady Sołeckiej. – Nie ma tu już kilku domów. W każdej z kilkudziesięciu rodzin są co najmniej dwa samochody. Skręt w lewo w kierunku Torunia jest codzienną mordęgą dla każdego kierowcy. Czasami stoi się kilkadziesiąt minut, a i tak człowiek nie ma pewności, że nikt w niego nie walnie kiedy przecina drogę krajową.

Po południu skręcający w prawo wcale nie mają łatwiej. Na całym odcinku jest bowiem linia ciągła. Trzeba złamać przepisy, by nie blokować ruchu w kierunku Łysomic i Chełmży. Wszyscy wiedzą, że nie jeździ się tam 40 km/h.

– Proponowaliśmy wielokrotnie rozwiązanie sytuacji – mówi Zbigniew Łuczak. – Najbezpieczniejszym rozwiązaniem byłoby rondo. W odpowiedzi słyszymy jednak zawsze, że nie istnieje skrzyżowanie drogi krajowej i ulicy Leśnej w naszej miejscowości. Czemu w takim razie jest sygnalizacja świetlna przy przejeździe przez tory?

Nota bene ruch kolejowy jest kolejną trudnością dla wjeżdżających i wyjeżdżających z miejscowości. Trzeba mieć łeb na karku, by nie wyjechać w ostatnią podróż. Kilka lat temu zginął tym miejscu znany sędzia z Torunia.

– Uznajemy to miejsce jako wyjazd z osiedla, a nie skrzyżowanie – mówi Michał Piątkowski z GDDKiA w Bydgoszczy. – Gmina próbuje używać różnych sztuczek, by zmienić tę sytuację. Od wielu lat prowadzimy korespondencję. Nasze stanowisko jest zgodne z przepisami.

Mieszkańcy Papowa Toruńskiego- Osieki zastanawiają się czy jest ono też zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Czy trzeba kolejnej tragedii, by sytuacja uległa zmianie?