Mieszkanka gminy Łysomice nagrodzona Stalowym Aniołem 2017

Katarzyna Umińska jest uosobieniem przesłania św. Jana Pawła II (fot. Łukasz Piecyk)

Została niedawno wyróżniona Stalowym Aniołem 2017 za swą działalność charytatywną. Jest wolontariuszką w parafii św. Janów w Świerczynkach w gminie Łysomice i w Fundacji „Światło”. Jest skromna i całkowicie bezinteresowna.

Katarzyna Umińska od lat działa na rzecz swojej lokalnej społeczności. Organizuje konkursy dla mieszkańców, zbiórki pieniędzy na paczki bożonarodzeniowe dla najbardziej potrzebujących, zbiórki środków czystości. Inicjuje wszelkie akcje charytatywne. Prócz tego działa czynnie jako wolontariuszka Fundacji „Światło”.

Co skłania ludzi do niesienia bezinteresownej pomocy innym? Czasem jest to własne bolesne doświadczenie.

– W sytuacjach granicznych zmienia się sposób postrzegania świata – mówi Katarzyna Umińska. – Kilka lat temu przeszłam bardzo poważną operację. Moje życie było zagrożone. Było to dla mnie wydarzenie przełomowe. Odtąd całym sercem pragnę pomagać. Ba, wiem, że powinnam to robić.

Takie doświadczenia są niezwykle ważne. Człowiek, który sam zaznał cierpienia, a potem się z niego poniósł, zaczyna myśleć o drugim człowieku. O tym, co jest w stanie mu ofiarować.

– To prawda – dodaje Katarzyna Umińska. – Optyka zmienia się całkowicie. Wielu osobom wydaje się, że cierpią niezasłużenie, bez powodu. Sama tak początkowo myślałam. Że cierpię, choć wcale nie zawiniłam. I wtedy pojawiają się pytania o sens tego cierpienia. Osoby wierzące mają o tyle „lepiej”, że potrafią cierpienie uzasadnić w aspekcie religijnym. To, co nas spotyka, nie spotyka nas przypadkiem. Naszym celem jest dotarcie do sensu danego doświadczenia. W efekcie mojego cierpienia zaczęłam myśleć o innych cierpiących. Zrozumiałam, co czują – odkąd mnie samej cierpienie nie było obce. To był ten sens. To właśnie miałam odkryć.

Aspekt religijny okazał się kluczowy, a modlitwa najważniejsza.

– Modliłam się codziennie – wyznaje Katarzyna Umińska. – Pojechałam pewnego dnia do Lichenia. Tam dostałam modlitewnik Jana Pawła II, skierowany do osób chorych. Codziennie błagałam ojca świętego o wewnętrzną siłę, która by mi pozwoliła przetrwać. Moje modlitwy zostały wysłuchane. Bóg mi pomógł. Dał drugą szansę.

Wyszedłszy z choroby, Katarzyna Umińska nie zamierza rezygnować z danej jej szansy. Postanawia być dla innych.

– W pewnym sensie nie jest to mój wybór – przyznaje. – To raczej coś w rodzaju wewnętrznego nakazu. Bardzo dokładnie słyszę w każdej godzinie swego życia, co powinnam robić. Osoby głęboko wierzące słyszą przykazania w każdej chwili. Znaki są dosłownie wszędzie. Otaczają nas zewsząd.

Katarzyna Umińska opiekuje się od pewnego czasu młodym człowiekiem w śpiączce. To praca, której pozornie zupełnie nie widać. Pozornie.

– Praktycznie rzecz biorąc, nie ma żadnych namacalnych efektów takiego wysiłku – mówi wolontariuszka. – Ale to tylko pozór. Mikołaj jest nastolatkiem od lat pogrążonym w śpiączce. Opieka nad nim polega na byciu z nim. Tak po prostu. Dużo mu czytam, śpiewam piosenki, towarzyszę. On wie, że przy nim jestem. Cóż może być ważniejszego niż pobyć z kimś, mieć czas dla kogoś innego? Bo my zwykle biegniemy przez to życie, nie mając czasu dla drugiego człowieka…

Sama inicjuje całe mnóstwo akcji: zorganizowała pielgrzymkę dla swoich podopiecznych, a także konkurs wiedzy o Janie Pawle II, aby, jak sama mówi, pokazać jego świętość. Angażuje się w zbiórkę plastikowych kapsli, z których dochód przeznaczany jest na zakup wózków inwalidzkich. Dla Mikołaja organizuje zbiórki kremów i środków higieny.

– Jestem osobą głęboko wierzącą i ufam, że to właśnie należy robić w dzisiejszym świecie. Myślę o przyszłości. Wiem, że ludzie starsi są tak samo ważni jak dzieci. Owszem, przyszłość należy do ludzi młodych, ale również i o starszych należy się troszczyć.

A nagroda? Nie oczekiwałam nagrody. Dlatego przyznanie mi Stalowego Anioła było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się. Jednak największą nagrodą jest poczucie bycia potrzebnym. Świat się zmienia i samo życie też się prawdopodobnie trochę zmienia. Jednak jest coś, co jest stałe od wieków i takim na wieki pozostanie: chrześcijańskie przesłanie miłości bliźniego. Tego nauczał Jezus Chrystus i temu poświęcił swoje życie ojciec święty Jan Paweł II, od którego otrzymałam łaskę. Pragnę, by inni również jej zaznali. Wystarczy ufność.