Morsowanie i zimowa edukacja w Zalesiu [fotorelacja]

Liczba pozorantów, który weszli do wody, odpowiadała liczbie tych, którzy zostali z niej wyciągnięci przez strażaków – zapewniają organizatorzy (fot. Łukasz Piecyk)

Od początku roku w całym kraju utonęło pod lodem ponad 20 osób. Akcję informującą o zagrożeniach, jakie niosą zabawy na lodzie, przeprowadzono 4 marca na plaży w Zalesiu. 

W ramach akcji zademonstrowano możliwe wypadki, jakie mogą przydarzyć się na lodzie. Pozoranci odgrywali rozmaite role: był listonosz, który chcąc skrócić sobie drogę, wpadł z torbą do wody, wędkarz, łyżwiarz i inne przypadki, gdy nieostrożność może skończyć się śmiertelnie niebezpiecznie. Tonących – w których wcielili się członkowie chełmżyńskich i toruńskich klubów morsów – ratowali strażacy z jednostek Państwowej Straży Pożarnej z Chełmży i Torunia. W imprezie wzięły też udział morsy z Grudziądza, Lisewa i Wąbrzeźna.

– Chcemy co roku pokazywać takie akcje, bo ludzie nie mają wystarczającej świadomości, jak może skończyć się załamanie lodu pod nogami – mówi organizator imprezy Łukasz Kowalski z klubu Morsy Gminy Chełmża. – Bezmyślność jest czasem zdumiewająca. Sam widziałem niedawno kobietę z wózkiem dziecięcym, która spacerowała po lodzie. Zastanawiam się nieraz, co powoduje osobami, które zachowują się tak nieostrożnie. Chyba chodzi o zwykłą ciekawość. Warto jednak, byśmy zdawali sobie sprawę, że nawet lód, który wygląda na solidny i gruby, może się załamać. Skutki szoku termicznego są zaś trudne do przewidzenia, zwłaszcza gdy woda jest głęboka.

Najbezpieczniej jest na lód po prostu nie wchodzić, gdy nie mamy pewności, że jest odpowiednio gruby. Należy też pamiętać, że wystarczy jednak kilka nieco cieplejszych dni, by lód znacząco stopniał.

Łukasz Kowalski podczas akcji sam wystąpił w roli pozoranta i przyznaje, że choć jest doświadczonym morsem, zażywającym mroźnych kąpieli od lat, to dużo łatwiej mu wytrzymać w zimnej wodzie, gdy wchodzi do niej odpowiednio przygotowany. Nagłe wpadnięcie do wody po załamaniu się lodu to sytuacja nieporównywalna.

Impreza w Zalesiu była też doskonałą okazją do promocji samego morsowania. Po akcji ratowniczej odbyło się wspólne kąpanie – do zahartowanych morsów dołączyło kilka nowych osób. Doświadczeni miłośnicy lodowatych kąpieli asekurowali nowicjuszy. Być może niektórzy dołączą do grupy chełmżyńskich morsów na stałe. A korzyści, jakie płyną z morsowania, jest bez liku – zwiększa się nasza tolerancja na zimno oraz odporność, co pozwala przejść przez jesień i zimę bez drobnych przeziębień, poprawia się kondycja ciała i samopoczucie.

– Sezon na morsowanie trwa dla nas od października do kwietnia. Spotykamy się co sobotę na plaży w Zalesiu i po krótkiej rozgrzewce wchodzimy do wody – mówi Łukasz Kowalski. – Każdy ma własny sposób radzenia sobie z zimnem, dostosowany do indywidualnych możliwości. Niektórzy preferują kilka krótszych kąpieli, inni siedzą w wodzie przez kilkanaście minut. Warto nie bać się i sprawdzić, czy morsowanie może stać się również naszym sposobem na życie.

Ostatnie zimy są cieplejsze niż dawniej, więc dni, gdy na zbiornikach wodnych zalega solidny lód, jest stosunkowo niewiele. Niestety nie znaczy to, że wypadków jest znacząco mniej. Morsy Gminy Chełmża planują, by w przyszłości zorganizować akcję demonstrującą wypadki na łamiącym się lodzie – takim, z którym mamy dziś do czynienia najczęściej. Dotarcie do tonącego, gdy pod strażakami załamuje się lód, jest ekstremalnie trudne.
Uczestnicy akcji „Bezpiecznie na lodzie” na plaży w Zalesiu już po wszystkim mogli rozgrzać się przy ognisku, kiełbaskach z grilla, wypić kubek grzańca. W rzeczywistości finał zabaw na lodzie może być jednak zupełnie inny. 

Fot. Łukasz Piecyk