O łamaniu apolityczności uczelni [felieton]

Dariusz Meller, Radny Powiatu Toruńskiego (fot. Łukasz Piecyk)

Musiałem udać się do Warszawy, żeby naocznie zobaczyć, jak wygląda oszołomsko-totalny folklor. No bo w Chełmży i okolicy na szczęście go nie uświadczysz, kanałami chodzą. Najpierw na Krakowskim Przedmieściu widziałem jakąś ichnią manifestację. Nie wiem, co to za frakcja ją organizowała, ale na pewno opozycyjno-lewacka.

Szła grupka ludzi, szybko szła, jak Freikorps. Na czele jakiś facet podskakiwał jak kangur i darł się do mikrofonu: „Wy łamiecie konstytucję, my robimy rewolucję”. Za nimi szła duża kolumna policji i jechały radiowozy. Miejsce wybrali nie za bardzo, bo na tej ulicy więcej zagranicznych turystów niż Polaków, ale może to i dobrze, niech widzi zagranica, jaka to u nas kwitnąca demokracja, wbrew temu, co bredzi targowica. Tylko policjantów żal, że muszą za nimi łazić i ich pilnować, no i kasy na to.

Następnego dnia na „otwartym, apolitycznym” Uniwersytecie Warszawskim brałem udział w uroczystości wręczenia dyplomów absolwentom Wydziału Prawa i Administracji. Już sam zestaw gości był potwierdzeniem starożytnego przysłowia „Timeo Danaos et dona ferentes”, bo: Ryszard Kalisz, Krzysztof Kwiatkowski, Adam Bodnar. Uroczystość rozpoczął chór akademicki (nota bene bardzo dobry), który odśpiewał jedną (!) zwrotkę hymnu narodowego (to my na legijnej Żylecie wszystkie cztery zawsze śpiewamy). Była też – a jakże – „Oda do radości”.

Wykład dla absolwentów miała Małgorzata Gersdorf i od tego momentu uroczystość przemieniła się w wiec polityczny. Poderwał się jakiś klakier, a za nim inni i zgotowali Gersdorf owację na stojąco. Ja wraz z żoną pozostaliśmy oczywiście na krzesłach. W sumie nikt nic wartościowego tym młodym, kończącym studia ludziom nie powiedział (najlepsze wystąpienie miała przedstawicielka absolwentów). Jak Gersdorf wychodziła, to znów owacja i krzyki „Wolne sądy”.

Wychodziłem stamtąd zniesmaczony skandalicznym łamaniem apolityczności wyższej uczelni. Ale też i utwierdzony w przekonaniu, że zmiany w Polsce są konieczne. No bo jeśli tacy ludzie kształcą nasze młode pokolenia…