OSP z terenu gminy Łysomice nie tylko gasi pożary. Aktywnie wspiera również mieszkańców

Strażacy z gminy są wielokrotnie nagradzani za swoje działania (Fot. Łukasz Piecyk)

Dostarczanie wody pitnej, usuwanie połamanych drzew czy udział w festynach sołeckich i imprezach gminnych to również aktywności, w których udział biorą jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych na terenie gminy. Ponadto edukują, by najmłodsi mieszkańcy za kilka lat mogli pójść w ich ślady.

Pod koniec 2016 r. na terenie gminy Łysomice w pięciu jednostkach działało łącznie 157 strażaków. To oni każdego dnia byli gotowi ratować życie, zdrowie ludzi i zwierząt oraz ratować dobytek. Nie zawsze jednak wyjące syreny na ich wozach oznaczały tragiczne w skutkach zdarzenie. Często sprawiały, że na twarzach dzieci – w trakcie festynów czy szkolnych pokazów – pojawiał się uśmiech.

– Udzielamy się w wielu wydarzeniach kulturalnych, rozrywkowych, takich jak Dzień Dziecka, Dzień Seniora czy Dożynki Gminne – podkreśla Henryk Fic, komendant gminny Ochotniczej Straży Pożarnej. – Widać nas również podczas uroczystości kościelnych. Szeroki zakres naszych działań nie ogranicza się więc tylko i wyłącznie do gaszenia pożarów, ratowania życia oraz likwidacji miejscowych zagrożeń.

Spoczywające na strażakach pozaustawowe obowiązki to również współpraca z samorządami gminnymi i sołeckimi radami, a także z funkcjonującymi w regionie szkołami i zakładami pracy.

– Straż pożarna włączona jest w obronę cywilną gminy, w ramach swoich zadań przeprowadza również działania związane z symulacjami wypadków czy ewakuacją budynków użyteczności publicznej, w tym m.in. szkół – tłumaczy Jan Czyżniewski z Urzędu Gminy Łysomice. – Prowadzone są ćwiczenia ukazujące sposób poruszania się po obiektach. W ostatnim czasie były one realizowane m.in. w Szkole Podstawowej w Świerczynkach, gdzie zaimprowizowany został pożar.

O działaniach związanych z bezpieczeństwem mieszkańców mówią również druhowie z jednostki w Papowie Toruńskim.

– Bierzemy udział w spotkaniach ze szkolną młodzieżą, a także z mieszkańcami – tłumaczy Henryk Kosielski, prezes OSP Papowo Toruńskie. – Informujemy o konieczności posiadania w mieszkaniach i domach sprzętu gaśniczego, dzięki któremu zgaszą oni ogień w zarodku. Aktywnie działamy również przy usuwaniu skutków m.in. wichur.

Jednostka z Papowa Toruńskiego, jedna z najstarszych w gminie, dzięki wyposażeniu wozu w trzydziestometrową drabinę oraz sprzęt do mierzenia tlenku węgla, uczestniczy w wielu akcjach na terenie sąsiednich sołectw.

W tym roku strażacy-ochotnicy wyjeżdżali do wszelkiego rodzaju zdarzeń ponad dwieście razy. Wśród nich były nie tylko wypadki i pożary, ale także połamane drzewa, neutralizowanie gniazd owadów czy potrącone na drodze domowe lub dzikie zwierzęta.

– Zdarzyła się nam sytuacja, w której dowoziliśmy mieszkańcom gminy do ich domów wodę – tłumaczy Henryk Fic. – Ta w ich studni została skażona, a nie mogli pozostać z problemem przez kilka dni sami. Kilka lat temu przy temperaturze minus trzydziestu stopni, gdy pozamarzały instalacje wodociągowe, beczkowóz przywieźliśmy do Wytrębowic. Podobne działania niealarmowe wykonywaliśmy również przy pomocy pozostałych jednostek w innych miejscowościach naszej gminy. Może i są one mniejszej wagi, ale niezwykle mieszkańcom potrzebne.

Nadchodzącego kataklizmu nikt nie jest w stanie przewidzieć. Dlatego strażacy nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwają nie tylko w dzień, ale także w nocy. Jeżdżą po zmroku, by wypompować z piwnic wodę czy udrożnić kanalizacyjne studzienki.

W szkołach zaś spotykają się z młodzieżą, którą edukują pod względem udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Takie działania podjęli ostatnio m.in. w Szkole Podstawowej nr 1 w Łysomicach, w trakcie akcji „Kamizelka dla pierwszaka”, kiedy to najmłodsi odpowiadali na pytania związane z bezpieczeństwem w ruchu drogowym, a także podejmowali symulacyjne czynności wzywania służb ratunkowych podczas improwizowanego wypadku.

– Edukacja jest najważniejsza, a jeżeli strażacy mogą nauczyć dzieci oraz młodzież, jak ważne jest świadome ratowanie ludzkiego zdrowia, to niech robią to jak najczęściej – podsumowuje Jan Czyżniewski. – Bo to dzięki strażakom-ochotnikom i ich późniejszym następcom mieszkańcy gminy mogą czuć się bezpieczni.