Ośrodek harcerzy w Silnie popada w ruinę. Czemu nikt tego nie pilnuje? [zdjęcia]

Nieruchomości w gminie Obrowo harcerze nabyli od samorządu na przełomie wieków. Rządził nim wtedy Bogdan Koszuta. Miejsce miało służyć celom szkoleniowo-wypoczynkowym. Teraz komendant hufca wprost przyznaje, że nie ma pomysłu na zagospodarowanie tego terenu.

Trawy dawno w tym miejscu nikt nie kosił. Wokół budynków walają się różne przedmioty. Można znaleźć pozostałości namiotów, stare narty, jakieś garnki i kłódkę, która leży na ziemi, zamiast zamykać bramę wejściową.

– Ośrodek w Silnie od 2011 roku jest zamknięty i nieużywany przez harcerzy – mówi harcmistrz Artur Majerowski, komendant hufca w Toruniu. – Budynek byłej szkoły, komory celnej oraz barak, są nieużywane. Czasami bywają w baraku członkowie klubu krótkofalowego.

W sąsiedztwie potwierdzają nam, że harcerzy dawno tutaj nikt nie widział.

– Kiedyś bywali – mówi kobieta mieszkająca kilkaset metrów od ośrodka. – Teraz to wszystko stoi i popada w ruinę.

Wewnątrz szkoły można wyczuć znajomy swąd. Bezdomne osoby muszą tu czasami zaglądać. Porządku w poszczególnych pomieszczeniach, który przystawałby do harcerskich zasad, próżno jednak szukać.

– Za ład, porządek na tym terenie odpowiadam ja, jako komendant, oraz cała komenda hufca – deklaruje Artur Majerowski. – W tej chwili prace wykonywane w wakacje i jesienią zostały wstrzymane w związku z porą zimową.

Śniegu na tym terenie próżno było szukać w pierwszym tygodniu grudnia. Porządków sprzed kilku miesięcy także nie widać. Szczególnie w szkole, gdzie panuje nie tylko nieporządek, ale jest okropnie brudno.

Harcerze przygotowują się do sprzedaży gruntu wraz z budynkami.

– Powinni chyba ogłosić przetarg na jego zakup – mówi Andrzej Wieczyński, wójt gminy Obrowo. – Decyzje o przeznaczeniu tych obiektów zapadły za rządów mojego poprzednika na stanowisku wójta gminy. Jeżeli harcerze nie mają pomysłu na zagospodarowanie terenu, to mogą go przekazać gminie. W odpowiedni sposób zaopiekujemy się nim.

Szkołę, która teraz straszy, a nie przyciąga swoją architekturą, zamknięto w Silnie w latach 80-tych. Budynek mógłby jednak zostać odremontowany i służyć, chociażby jako świetlica wiejska.

– Harcerstwo w tych obiektach przez dziesiątki lat organizowało wiele wydarzeń – obozy harcerskie, biwaki czy złazy – wspomina stare czasy Artur Majerowski. – Oczywiście, w tej chwili stan obiektów budzi nasz niepokój, dlatego podjęliśmy kroki, by go zmienić. Wiosną zabiliśmy okna w budynku murowanym i wywieźliśmy 4 kontenery odpadów i sprzęt hufcowy, który nadaje się do użytku. Dwukrotnie została też skoszona trawa.

Skąd więc rupiecie, które walają się nadal po całym terenie?

– Stare koce i namioty, to pozostałości, które nie zostały zabrane przez MPO – wskazuje komendant hufca. – Po opłaceniu przez nas kosztów wywozu odpadów otrzymaliśmy informację, że to nie są odpady komunalne i MPO nie może tego zabrać. Informowaliśmy wcześnie, jakie to będą śmieci i czuliśmy, że obsługa, za którą zapłaciliśmy, nie została wykonana. Odwołaliśmy się, ale do tej pory sprawa nie została rozwiązana. Będziemy musieli na własną rękę wywieźć odpady na wysypisko.

O tym, że drzwi do budynku szkoły i okno w budynku baraku są otwarte i każdy może tam wejść, komendant nie wiedział. Zobowiązał się jednak do sprawdzenia tego i zabezpieczenia wejścia. Od zamknięcia ośrodka w 2011 roku minęły 3 lata. Żadna impreza harcerska czy szkolenie od tamtego momentu się nie odbyło w Silnie.

– Teren ośrodka nie jest już atrakcyjny dla harcerzy – mówi wprost Artur Majerowski. – Wokół jest dużo zabudowań i są trudności z wodą. Ośrodek z czasem wymagał bardzo dużych nakładów finansowych, na które nas nie stać. Staraliśmy się zdobyć środki na remont, ale było ich za mało.

Urząd Gminy dołożył się do części remontów. Była też dotacja konserwatora zabytków. Innych środków, jak deklarują harcerze, nie udało się uzyskać.

– Pamiętam, jak teren wokół szkoły tętnił życiem – mówi starsza mieszkanka Silna. – Wydawało się, że w dobre ręce przekazano te budynki. Ale harcerze dzisiaj chyba też nie są tacy, jak kiedyś. Z niczego i własnym zaangażowaniem perełkę powinni z tego zrobić.

Harcerze bezradnie rozkładają ręce.

– Nie mamy pomysłu na zagospodarowanie terenu – mówi wprost Artur Majerowski.